Gdy rodziny nie godzą sie na odejście bliskich - jakie są granice uporczywej tearpii?

Autor: KL, Dziennik Bałtycki, TVN24/Rynek Zdrowia • • 18 kwietnia 2014 09:27

Lekarze, którzy odmawiają reanimacji osób w terminalnym stadium choroby, często dowiadują się od rodzin, że będą odpowiadać karnie, a o sprawie zostaną zawiadomione media.

Rodzina często nie pozwala bliskiej osobie odejść, podtrzymując ją przy życiu za wszelką cenę. Nawet w przypadku osoby nieuleczalnie chorej, umierającej, kiedy wiadomo, że leczenie nie przyniesie efektu, a będzie jedynie wzmagać cierpienie chorego i przedłużać jego umieranie. 

Tak było w opisywanym przez Dziennik Bałtycki przypadku dziewięćdziesięcioletniej pacjentki z Gdyni, która prosiła, by pozwolono jej umrzeć w domu. Rodzina jednak zażądała, by kobietę ze skrajną niewydolnością krążeniową i płynem w opłucnej zabrać do szpitala. Chora podłączona do aparatury medycznej zmarła po kilku dniach. Takich przypadków jest mnóstwo.

Lekarze zwracają uwgę, że bliscy nie pozwalają czesto odłączyć aparatury nawet w sytuacji, gdy dochodzi do śmierci mózgowej.

Jak mówił nam wcześniej prof. Tomasz Gaszyński, łódzki konsultant wojewódzki w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii, protokół orzekania o śmierci pnia mózgu jest dobrze skonstruowany. I nie ma w nim podstawy do wątpliwości.

Profesor zwraca uwagę, że procedury zostały obwarowane wieloma przepisami, a wydana opinia jest wynikiem wspólnej decyzji grona specjalistów z różnych dziedzin medycyny: anestezjologii i intensywnej terapii, neurologii oraz neurochirurgii.

W podobnym tonie wypowiadał się dla nas profesor Andrzej Nestorowicz, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie, współtwórca protokołu. Jak zaznaczał mimo ogromnych możliwości ratowania ludzkiego zdrowia i życia, jakie aktualnie posiada nowoczesna medycyna, istnieją granice ich stosowania. Pierwszą z nich jest śmierć mózgu.

- Jakiekolwiek działania w przypadku śmierci mózgu są po prostu nieetyczne - podkreślał profesor Nestorowicz i zwracał nam uwagę, że przyjęte w Polsce procedury w tym zakresie są bardziej restrykcyjne niż w wielu innych krajach.

W 2012 roku zespół prawników chciał zmian w prawie, dotyczących uporczywej terapii. Argumentowali, że w przypadkach śmiertelnie chorych pacjentów, należy dać im możliwość decydowania, jak chcą umrzeć.

Autorzy projektu nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz niektórych innych ustaw, proponowali  jasną regulację prawną dla lekarzy, wyjaśniająca kiedy mogą zakończyć tzw. uporczywą terapię (leczenie nieuleczalnie chorej osoby), tak by nie musieli obawiać się oskarżenia o spowodowanie śmierci przez zaniechanie. Projekt zakładał zagwarantowanie pacjentowi i jego bliskim prawo głosu przy podejmowaniu takiej decyzji.

Wspomniany projekt złożony w Sejmie przez Ruch Palikota w styczniu 2013 spotkal się z ostrą krytyką posłów.

W projekcie proponowano możliwość przerwania terapii w przypadku śmiertelnej choroby, gdy nie ma już dla pacjenta ratunku. O tym decydować miało konsylium lekarzy. Na zaprzestanie uporczywej terapii musiałby się zgodzić pacjent (lub jego pełnomocnik). Jeśli nie wyraziłby takiej zgody, uporczywa terapia byłaby nadal stosowana.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum