Gdy brakuje rodzimych dawców szpiku...

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 05 października 2010 06:25

Z punktu widzenia pacjenta przeszczep szpiku jest bezpłatny. Nie ma też znaczenia, czy dawcą był Polak czy obcokrajowiec. Jednak szpik od dawcy zagranicznego jest kilkakrotnie droższy. Dlatego transplantolodzy walczą o to, by w Polsce zgłaszało się jak najwięcej dawców. Postępy są, ale to wciąż za mało.

Proces poszukiwania dawców i działalność ich rejestrów są koordynowane przez Centrum Organizacyjno-Koordynacyjne Transplantacji Poltransplant. Centrum przyznaje, że większość dawców dla polskich biorców pochodzi z zagranicy, a koszty pozyskania szpiku są  w tym przypadku dużo wyższe.

Ile to kosztuje
Jak ustalił portal rynekzdrowia.pl pozyskanie szpiku od dawcy z Polski to koszt około 20 tys. zł. W przypadku niemieckiego dawcy to kwota rzędu 11 tys. euro. Z jeszcze wyższymi sumami mamy do czynienia w przypadku dawców np. ze Stanów Zjednoczonych, gdzie koszty pozyskania materiału do przeszczepu mogą dochodzić do 80 tys. zł.

 – Ceny pozyskania szpiku pobranego na nasze zlecenie za granicą rosną. Oczywiście na wysokość ostatecznej kwoty wpływa także odległość i koszty transportu materiału do Polski – wyjaśnia Jolanta Hołoweńko-Żelichowska, wicedyrektor Poltransplantu.

Z danych Poltransplantu wynika, że za pośrednictwem polskich dawców dokonuje się rocznie około 25 proc. przeszczepów. Do wykonania pozostałych zabiegów konieczne jest pozyskanie szpiku z zagranicznych źródeł, głównie z Niemiec. Powodem jest, jak wyjaśnia dyrektor Hołoweńko, nadal niska liczba dawców zarejestrowanych w Polsce.

Wprawdzie ostatnio sytuacja znacznie się poprawiła, głównie dzięki nagłośnieniu przez media informacji o chorobie muzyka Adama Darskiego, „Nergala”, oraz historii chorej na białaczkę siatkarki, Agaty Mróz, która zmarła w 2008 r. To jednak wciąż za mało w stosunku do ogromnych potrzeb. Pod koniec sierpnia br. w sześciu polskich rejestrach potencjalnych dawców szpiku było zarejestrowanych 103 409 osób. W Niemczech liczba dawców dawno przekroczyła milion...

Decyduje trafny dobór
Jak podkreśla dyrektor Hołoweńko, w przypadku znalezienia dawcy zarówno w banku krajowym jak i zagranicznym, wybór pada w pierwszej kolejności na rodzime „źródło” szpiku.

– Nie jest jednak tak, że wszystko zależy od geografii i pieniędzy. Najważniejszy pozostaje  trafny dobór dawcy i biorcy – podkreśla Jolanta Hołoweńko-Żelichowska.

Zdaniem Urszuli Jaworskiej z Fundacji Urszuli Jaworskiej rozbieżności w kosztach nie zawsze są tak duże i nie zawsze chodzi tylko o pieniądze. 

– Większym problemem jest fachowa opieka medyczna. Ideałem byłoby, aby pobieranie szpiku odbywało się możliwie blisko miejsca zamieszkania dawcy. Dla nas jest jednak ważne, by zapewnić dawcy możliwie najlepsze warunki , a z tym w niektórych ośrodkach jest problem – dodaje Jaworska.

Jak zapewnia Poltransplant, sytuacja poprawia się także i w tej kwestii. W Polsce przybywa ośrodków akredytowanych,  które mogą pobierać materiał do przeszczepów, także zagranicznych. Koszty procedur powinny w związku z tym ulegać zmniejszeniu.

– Jeszcze do niedawna mieliśmy do czynienia z przypadkami, gdy polski dawca wyjeżdżał do zagranicznej kliniki, by tam pobrano od niego szpik, który i tak wracał do polskiego pacjenta. Ale to podnosiło koszty przeszczepu – mówi Jolanta Hołoweńko- Żelichowska. –  Obecnie takie sytuacje nie powinny już mieć miejsca – zapewnia dyrektor.

Z danych Poltransplantu wynika, że w ciągu ostatniego dziesięciolecia liczba transplantacji szpiku wzrosła w Polsce ponad 130-krotnie. Pomimo tego postępu nasz wskaźnik liczby transplantacji jest nadal 2-krotnie niższy niż w Europie. W tej sytuacji  polscy pacjenci jeszcze długo będą uzależnieni od korzystania z droższych zagranicznych banków dawców.
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum