Gdańsk: media od razu ferują wyroki, zapominając o zapaści w psychiatrii

Autor: Dziennik Bałtycki/Rynek Zdrowia • • 09 sierpnia 2019 14:42

Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku zaznacza, że w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku zarzut dotyczy czynu o charakterze seksualnym, a postępowanie jest na etapie przygotowawczym. Media jednak już "ferują wyroki", zapominając, że patologie i przemoc to w dużej mierze pokłosie zapaści w polskiej psychiatrii.

Gdańsk: media od razu ferują wyroki, zapominając o zapaści w psychiatrii
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Na izbę przyjęć szpitala na Srebrzysku od stycznia do czerwca zgłaszało się średnio 376 pacjentów miesięcznie; w lipcu było już 421. 

Po aferze, która wybuchła w czerwcu br., w izbie przyjęć jest problem nie tylko z agresją pacjentów w psychozie, ale też z zaufaniem personelowi całej reszty, a nawet osób towarzyszących. Przypomnijmy: w czerwcu br. dziennikarzy zaalarmowała matka 15-latki, która trafiła na oddział dla dorosłych gdańskiego szpitala - w nocy w pokoju zajmowanym przez dziewczynkę pojawił się 26-letni pacjent szpitala. Podejrzenie popełnienia przestępstwa o charakterze seksualnym policji zgłosił ordynator oddziału. Nagłówki przez kolejne tygodnie mówiły o zgwałconej dziewczynce.

"Przy wymyślaniu tytułów łatwo zastąpić czyn o charakterze seksualnym krótszym i bijącym po oczach gwałtem" - czytamy w Dzienniku Bałtyckim.

Jak wyjaśnia Jolanta Ferszka-Bykowska, dyrektor ds. medycznych Srebrzyska, procedury nakazują, by każdą podejrzaną sytuację zgłosić na policję, nawet jeśli nie ma pewności, że rzeczywiście doszło do przestępstwa. Joanna Pleskot-Kaczmarek, lekarz oddziału dziecięco-młodzieżowego, zauważa, że media od razu ferują wyroki, a procedury obracają się przeciwko lekarzom i personelowi szpitala.

W mediach padało pytanie, dlaczego dzieci przebywają na jednym oddziale psychiatrycznym z dorosłymi. Dziennik Bałtycki pisze, że w związku z brakiem miejsc dla najmłodszych pacjentów w całym kraju zezwoliła na to centrala NFZ. Psychiatrzy oceniają, że to państwo dopuszcza do takiej sytuacji, brakuje też pomocy terapeutycznej i prawnej dla dziecka, zanim trafi na oddział.

"Pod Warszawą dzieci z zaburzeniami psychicznymi też trafiały na koce, karimaty. W pewnym momencie psychiatrzy powiedzieli dość. Oddział zamknięto, potem zmieniono profil. Już nie przyjmują na ostro. Tak się może skończyć w Gdańsku" - konstatuje dziennik, powołując się na materiał TVN24.

Więcej: dziennikbaltycki.pl

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum