GIS ostrzega rodziców: marketing producentów e-papierosów skierowany jest głównie do młodzieży

Autor: IB/Rynek Zdrowia • • 07 września 2019 08:00

Główny Inspektor Sanitarny roześle za pośrednictwem portalu Librus ostrzeżenie przed e-papierosami skierowane do rodziców uczniów. Przyczyną tej decyzji jest rosnąca liczba młodych użytkowników tych urządzeń oraz niepokojących doniesień o zdrowotnych skutkach wapowania.

GIS ostrzega rodziców: marketing producentów e-papierosów skierowany jest głównie do młodzieży
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

- Będzie to pierwsze ostrzeżenie dla rodziców przed e-papierosami, jakie zdecydował się wydać GIS. Kolejnym etapem tej akcji mają być lekcje, podczas których uczniowie będą edukowani w zakresie zagrożeń związanych z e-papierosami - mówi nam Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego.

Dodaje, że przyczyną, dla której GIS podejmuje obecnie ten temat jest fakt, iż marketing producentów elektronicznych papierosów skierowany jest przede wszystkim do młodzieży.

- Dodatkowo pojawia się coraz więcej doniesień naukowych obalających tezę o nieszkodliwości, czy też znikomej szkodliwości wapowania. Do organizmu podawana jest przecież nikotyna, a podgrzewanie może wpływać na stopień jej wchłaniania. Są również informacje o chorobach płuc u osób wapujących. Należy także brać pod uwagę możliwość dodawania do liquidów substancji psychoaktywnych, np. dopalaczy. Powodów do niepokoju jest wiele, dlatego przed e-papierosami należy ostrzegać i budować społeczną świadomość zagrożeń. Tym bardziej, że w przypadku ludzi młodych wapowanie jest niczym innym jak furtką do palenia tradycyjnych papierosów - ocenia rzecznik GIS.

Młodzież na celowniku
Jak podkreśla Jan Bondar, GIS zaapeluje do rodziców, aby zwrócili uwagę na to, czy dzieci nie korzystają z e-papierosów, a także czy nie są poddawane wpływom kampanii marketingowych producentów tych urządzeń, np. w mediach społecznościowych.

- Młodzież jest zainteresowana tematem, ponieważ producenci dbają, aby ich produkty były gadżetami atrakcyjnymi dla tej grupy wiekowej. Zależy im na stworzeniu mody na wapowanie, a nam wręcz odwrotnie - na tym, aby ten trend zatrzymać - mówi Jan Bondar.

Jarosław Pinkas, Główny Inspektor Sanitarny, już w ub.r. zwracał uwagę także na aerozole z podgrzewanym tytoniem, które są nową technologią na rynku - idącą krok dalej od e-papierosa - oraz na niebezpieczeństwa związane ze strategią koncernów tytoniowych, mającą zwiększyć sprzedaż tych produktów.

Jak wskazywał, dane z "Euromonitor International" pokazują, że do 2021 r. rynek tradycyjnych papierosów odnotuje stratę w wysokości ok. 7,7 mld dolarów, która ma zostać w tym samym czasie zrekompensowana wzrostem sprzedaży produktów podgrzewających tytoń o 13,2 mld dolarów.
Podkreślał, że strategia jednego z koncernów zakłada, że do 2025 r. sprzedaż produktów podgrzewających tytoń stanowić będzie już 30 proc. przychodów tej firmy.

O tym, że powody do niepokoju rzeczywiście istnieją, przekonany jest także dr hab. Łukasz Balwicki z Zakładu Zdrowia Publicznego i Medycyny Społecznej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Jak przypomina, z badań przeprowadzonych na przełomie 2016 i 2017 r. wśród młodzieży z województw pomorskiego i śląskiego wynika, że popularność e-papierosów w grupie ludzi młodych wzrosła do ponad 30 proc. (pytano, czy w ciągu ostatnich 30. dni respondent sięgał po e-papierosa).

Bramka do palenia
- Popularność wapowania jest ogromna i przyczyniła się ona niestety do wzrostu popularności tradycyjnych papierosów. Powstało zjawisko dual use - podwójnego używania, tj. sięgania i po papierosa tradycyjnego i elektronicznego. Z naszych badań wynika zatem, że e-papierosy stały się bramką, przez którą epidemia nikotynowa rozszerza się, a nie ogranicza, jak próbują to przedstawiać producenci tego sprzętu - wskazuje ekspert.

Wyjaśnia, że-papierosy weszły na rynek w sytuacji, gdy nie obowiązywały żadne obostrzenia związane ze sprzedażą i z reklamą, czego efektem była masowa kampania ukierunkowana przede wszystkim na młodego konsumenta, na którego firmy od samego początku liczyły najbardziej. Obecnie także większa jest popularność e-papierosów wśród młodzieży, niż wśród użytkowników dorosłych, którzy zastąpili tradycyjne palenie wapowaniem.

- Nawet jeśli uznamy, że dla nałogowego palacza przejście na e-papierosa jest formą ograniczenia ryzyka, to jeżeli nie odbywa się to pod fachową kontrolą, a jedynie w ramach rynku konsumenckiego, to skutek jest jedynie taki, że przypływają nowe rzesze konsumentów. Tak właśnie dzieje się obecnie w Polsce - precyzuje dr hab. Łukasz Balwicki.

Jakie mogą być skutki zdrowotne w przypadku ludzi młodych? Jak podkreśla ekspert, nikotyna jest substancją silnie uzależniającą, a wiele dowodów wskazuje też na to, że prowadzi również do innych uzależnień. W praktyce oznacza to, że jej używanie może predysponować młody organizm także do różnych innych środków uzależniających.

Ryzyko? Jest duże
- Kolejną kwestią jest fakt, iż nikotyna zaburza funkcjonowanie mózgu. Jak wynika z raportu urzędu Surgeon General w USA, młodzież staje się pod jej wpływem bardziej impulsywna, mniej zdolna do kontrolowania emocji, zaczyna mieć trudności poznawcze. Pamiętajmy ponadto, że oprócz nikotyny w parze z e-papierosa są także różne związki toksyczne, np. formaldehyd, który jest czynnikiem rakotwórczym, są także metale ciężkie, np. ołów oraz inne szkodliwe substancje zawarte w dodatkach smakowych i zapachowych. Dowodów na ich szkodliwość nie ma naturalnie tyle, ile jest ich w przypadku tytoniu, bo na ich zgromadzenie potrzebne są lata, ale już na bazie tego co mamy, możemy powiedzieć, że wapowanie uszkadza tkankę płucną i może uszkadzać naczynia krwionośne - wskazuje dr hab. Łukasz Balwicki.

Jak dodaje, w USA zarejestrowano ostatnio wśród młodych osób wapujących ok. 215 przypadków nietypowych zapaleń płuc, których część zakończyła się hospitalizacją. Amerykańskie Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób (CDC) prowadzi obecnie dochodzenie związane z tymi przypadkami, do których doszło w sierpniu br.

- Wapowanie niesie zatem ze sobą ryzyko, a szczególnie duże jest ono dla młodego organizmu.
Innym jeszcze zagrożeniem jest możliwość podawania poprzez te urządzenia narkotyków, np. marihuany w postaci płynnej. Na razie nie ma to charakteru masowego, ale technologia już jest i widzimy początki takiego zastosowania e-papierosa - ostrzega specjalista.

Tak radzą sobie Amerykanie, a tak - my
Jak chronić młodych ludzi przed e-papierosami? Jak przypomina dr hab. Łukasz Balwicki, ponieważ mózg młodego człowieka jest bardziej podatny na uzależnienia, 19 stanów USA wprowadziło zakaz sprzedaży tradycyjnych papierosów przed 21 rokiem życia i planuje rozszerzenie tych regulacji także na papierosy elektroniczne.

- Jeśli chodzi o Polskę, należałoby zacząć nie tyle od zmiany prawa, ale od przestrzegania już istniejących przepisów. Nie znam przypadku ukarania sklepu za sprzedawanie e-papierosów nieletnim. Nikt tych regulacji nie egzekwuje. Nikt nie karze także tych firm za reklamowanie swoich produktów - mówi ekspert.

W jego ocenie, jeśli e-papierosy miałyby funkcjonować, powinny być uznane za środki lecznicze. Firmy, które je produkują, mogły pójść tą drogą i w taki sposób je zarejestrować. Trafiłyby one wówczas do obiegu farmaceutycznego i lekarze mogliby je zalecać palaczom próbującym zerwać z tradycyjnymi papierosami.

- Producenci tego sprzętu wolą jednak traktować go jako wyrób konsumencki, ale to oznacza, że muszą szukać nowych klientów. Młodzież, grupa liczna, dobrze rokująca w czasie, poszukująca innowacji i lubiąca nowe gadżety jest ich głównym celem. Przykład amerykański pokazuje, że główny przekaz firm docierał do odbiorców przez media społecznościowe, co nie było przypadkiem. Chodziło o przemyślaną strategię trafienia z zachętą właśnie do młodzieży - zaznacza Łukasz Balwicki.

- Co możemy zrobić w Polsce, aby nie dopuścić do takich sytuacji? Przede wszystkim politycy powinni przyjąć do wiadomości, że uzależnienia są bardzo poważnym problemem zdrowia publicznego. Na razie konsumpcja nikotyny traktowana jest przez nich jak element normalności - uważają, że tak zawsze było i zawsze będzie. Jeśli sprawę potraktujemy poważnie, kolejnym krokiem może być sięgnięcie po narzędzia znane dobrze na świecie, np. politykę fiskalną, dzięki której szkodliwe produkty mogą znaleźć się poza finansowym zasięgiem ludzi młodych - wskazuje ekspert.

W jego ocenie kolejnym krokiem powinno być przestrzeganie istniejącego prawa zakazującego sprzedaży tych produktów nieletnim oraz ich reklamowania. Należałoby także potraktować osoby uzależnione jako chore i zaoferować im systemową pomoc.

- Problem w tym, że w Polsce jej nie mamy - leczenie uzależnienia od nikotyny w naszym kraju nie istnieje - podsumowuje specjalista.

 

 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum