Epidemia COVID-19 wpływa na psychikę lekarzy

Autor: JJ/Rynek Zdrowia • • 04 czerwca 2020 06:00

22 maja francuska międzyzwiązkowa organizacja ISNI (InterSyndicale Nationale des Internes), zrzeszająca 12 tys. lekarzy stażystów, opublikowała wyniki badań ankietowych przeprowadzonych za pośrednictwem swojej sieci i mediów społecznościowych, które pokazały negatywny wpływ epidemii COVID-19 na zdrowie psychiczne młodych lekarzy. Czy u nas może być podobnie?

Epidemia COVID-19 wpływa na psychikę lekarzy
Epidemia COVID-19 wpływa na psychikę lekarzy. Fot. Shutterstock

W internetowym kwestionariuszu ISNI wykorzystano skale stosowane w badaniach psychiatrycznych: Skalę Depresji i Lęku (HADS) do wykrywania objawów lęku i zaburzeń nastroju (objaw depresyjny), Skalę Wpływu Zdarzeń (IES-R) Weissa i Marmara - metodę samooceny, przeznaczoną do oceny subiektywnego stresu wywołanego traumatycznym zdarzeniem.

Ponad 47 proc. młodych lekarzy z objawami lękowymi
Na ankietę odpowiedziało między 20 marca a 11 maja 892 lekarzy stażystów wszystkich specjalności. Jej pokazała ankieta, epidemia wywoływała u młodych francuskich lekarzy bardzo wysoki poziom niepokoju. Pojawienie się nieznanego wirusa, konieczność zapewnienia nowego reżimu epidemiologicznego, opieki pacjentom w często trudnych warunkach, przepracowanie, badania przesiewowe i konieczność pracy środkach ochrony osobistej zwiększyły w ogromnym stopniu stres wśród młodych ludzi.

Koszmary, poczucie bezradności - niemożności poradzenia sobie w trudnych sytuacjach, niemożliwość rozmowy na ten temat, drażliwość, złość, niepokój, smutek - to część objawów wymienianych przez francuskich lekarzy stażystów.

Wynik badań opublikował za ISNI dziennik Le Figaro i Agence France Presse. Wynika z niego, że aż 47,1 proc. stażystów wykazało objawy lękowe, 18,4 proc. miało objawy depresyjne, a 29,8 proc. ankietowanych zgłaszało objawy stresu pourazowego.

Nic wspólnego z PTSD
Dla płk dr. n. med. Radosława Tworusa, kierownika Kliniki Psychiatrii Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, dane przytaczane przez Le Figaro za francuską Federacją ISNI, mówiące, że epidemia wywołała u części tamtejszych młodych lekarzy objawy jak w zespole stresu pourazowego (PTSD, ang. Posttraumatic Stress Disorder), są mało wiarygodne.

- Warunki pandemii wywołanej SARS-CoV-2 nie spełniają warunków traumy skutkującej PTSD. Istnieje tendencja, żeby mówić, że sytuacja epidemiczna wywołuje zespół stresu pourazowego, jest to jednak nieprawda. W bazach danych nie ma prac, w których byłoby opisane występowanie PTSD w związku z COVID-19. Takich wyników nie przedstawiają nawet Chińscy naukowcy, a stamtąd siłą rzeczy jest najwięcej publikacji na ten temat - podkreśla płk dr Radosław Tworus.

Jak przekonuje, u personelu medycznego, podobnie jak i u innych osób, w przypadku pandemii możemy mówić o różnych zaburzeniach psychicznych które mieszczą się w kryteriach diagnostycznych zaburzeń adaptacyjnych - F43.2 wg. ICD 10.

W badaniu, które dotyczyło występowania zaburzeń psychicznych w przebiegu COVID-19, jakie zostało przeprowadzono w Wuhan na populacji ok. 6 tys. osób, stwierdzono depresję u dużego odsetka objętych badaniem. Jednak autorzy tego badania sami zaznaczyli, że rozpoznanie depresji zostało postawione nie na podstawie objawów zespołu depresyjnego, a jedynie analizy odpowiedzi na pytania kwestionariuszowe dotyczące tego czy ktoś się czuje psychicznie dobrze czy źle. W pierwszym przypadku założono, że nie ma depresji, w drugim, że ją ma.

- Teoretycznie, zgodnie z kryteriami, sytuacja pandemii nie może skutkować PTSD. Używanie tego określenia w tym kontekście jest dużym skrótem myślowym. Kwestionariuszowe wyniki badania ankietowego przeprowadzonego we Francji są czymś zupełnie innym niż rozpoznanie PTSD, jako problemu klinicznego. Świadczą o występowaniu pewnych zaburzeń psychicznych, pewnych nieprawidłowości w obszarze lęku i nastroju. Nie można ich jednak kwalifikować jako PTSD - kategorycznie stwierdza dr Tworus.

Na wnioski przyjedzie poczekać
Jak nasi lekarze, wszystkie osoby zaangażowane w bezpośrednią walkę z epidemią, sobie z niecodzienną, trudną sytuacją epidemiczną poradziły?

- Mówimy o medykach, grupie zawodowej, która jest przygotowana na obcowanie ze śmiercią. Przyznaję, że to co wydarzyło się w Lombardii było dramatem. Dziennie umierało tam tysiąc osób, trzeba było podejmować trudne decyzje kogo podłączyć do respiratora a komu tego odmówić. Przeprowadzać krytyczny triage i mówić rodzinie, że pacjent niestety musi umrzeć. Przy takiej masowości zachorowań i zgonów oraz bezradności człowieka i lekarza wobec tej sytuacji występowanie zaburzeń psychicznych będzie czymś zupełnie normalnym - mówi dr Tworus.

Dodaje: - Na szczęście u nas takich sytuacji nie było. Dlatego byłbym bardzo ostrożny w wyciąganiu zbyt daleko idących wniosków. Niewątpliwie sytuacja wywołana pandemią jest bardzo trudna, będzie skutkować u pewnej grupy osób dysfunkcjami psychicznymi w obszarze zaburzeń lękowych i nastroju typu depresyjnego, co nie oznacza jednoznacznie, że takie osoby będą miały depresję.

Siła stresu
Stres jest czynnikiem, który może wpłynąć, u osób z predyspozycją do pewnych chorób, na ich aktywację. Szczególnie tych o podłożu zapalnym. Siła odbieranego stresora jest subiektywna. Dla jednej osoby przykładowo zwolnienie z pracy będzie takim stresorem, że będzie podejmował próby samobójcze i rozwinie się u niej epizod depresyjny. Dla kogoś innego, pracującego na takim samym stanowisku i w tym samym zakładzie, taki stresor jak zwolnienie nie będzie powodowało większych skutków. Jest to związane z naszym indywidualnym rozwojem psychicznym od samego początku życia oraz powiązane z naszymi doświadczeniami.

Czym są zaburzenia stresowe pourazowe? Jak wyjaśnia prof. Piotr Gałecki, kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii, jest to jednostka chorobowa, w której jako jedynej stres jest zobiektywizowany i został opisany. Ktoś musi być bezpośrednio świadkiem śmierci jakiejś osoby lub samemu być w takiej sytuacji, w której mógłby zginąć.

PTSD jest generalnie zarezerwowane dla zdarzeń w czasie konfliktów zbrojnych, dla osób, które przeżyły wypadki komunikacyjne, itp.

- Jest to jednostka chorobowa, której konsekwencje wtórne mogą powodować zmiany lub zaburzenia osobowości oraz zachowania czy uzależnienia. Stres musi być obiektywnie tak silny, żeby wywarł trwałe konsekwencje - mówi prof. Piotr Gałecki.

Jak wyjaśnia, w przypadku PTSD musi także zostać zachowane kryterium czasowe od zaistnienia stresora a w przypadku wystąpienia epidemii jest jeszcze za wcześnie by mówić o tym, że ktoś ma PTSD. Może mieć ASD (ang. Acute Stress Disorder) - ostrą reakcję na stres.

Jak mówi prof. Piotr Gałecki, w przypadku lekarzy, pielęgniarek, ratowników na co dzień pracujących w oddziałach, gdzie występuje zagrożenie życia i zgony sytuacja pandemii na pewno jest czynnikiem wzmagającym stres. Wiele w tym zakresie zależy od sposobów radzenia sobie z nim.

- Myślę, że wybór zawodu, miejsca pracy, także jest uwarunkowany naszymi predyspozycjami, bardziej lub mniej świadomie. Jednak w pełni nie jesteśmy w stanie przewidzieć naszych wszystkich reakcji, może się zdarzyć, że stres w jakiś sposób obnaży nasze wewnętrzne przeżycia i emocje - dodaje profesor.

Stres nie u wszystkich jednakowy
Jak przekonuje znacząca większość lekarzy w Polsce nie miała kontaktu z pacjentem z COVID-19 i trudno mówiąc o całym środowisku zakładać, że epidemia spowoduje w tym kontekście jakieś konsekwencje. Jednak PTSD może wystąpić u lekarza czy pielęgniarki w sytuacjach spełniających kryteria tej jednostki chorobowej, którzy pracowali na przykład w szpitalu jednoimiennym czy na SOR w czasie epidemii.

- To nie oznacza, że epidemia nie jest silnym stresorem dla pracowników służby zdrowia. Ma ona charakter subiektywny, więc niektórzy na przykład zgłaszali się ochotniczo się do pracy z pacjentami z COVID-19. Natomiast dla innych był to silny stresor i mogą mieć zaburzenia adaptacyjne, co jest odpowiedzią na sytuację stresową, która przekracza zdolności adaptacyjne określonej osoby - podkreśla konsultant krajowy w dz. psychiatrii.

W ocenie prof. Gałeckiego, jeśliby przeprowadzić podobne badania jak te we Francji wśród lekarzy pracujących bezpośrednio w obszarze epidemii COVID-19 w Polsce, wyniki mogłyby być podobne.

Jak informuje Michał Bulsa, członek prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej, okręgowe izby stworzyły grupy wsparcia dla lekarzy i lekarzy dentystów złożone z zespołów psychologów. Medycy korzystają z tej pomocy. Mówiąc o skali występowania problemów psychicznych Michał Bulsa podkreśla, że takie badania najlepiej będzie przeprowadzić po pandemii w celu pełnego zbadania zjawiska.

- Aktualnie lęk medyków jest głównie spowodowany brakiem informacji dotyczących konsekwencji zakażenia SARS-COV-2 oraz konsekwencją dla własnych rodzin. Należy pamiętać, że medycy są prawie 40 krotnie bardziej narażeni na zakażenie niż inni obywatele - dodaje.

Konsekwencje epidemii
Zdaniem prof. Gałeckiego epidemia zapewne podwyższy wśród lekarzy poziom lęku. - Jest to zawód narażony na wypalenie zawodowe. Pracujemy z ludźmi, których oczekiwania są coraz większe a system jest taki jaki jest. I to wygląda podobnie praktycznie w każdym europejskim kraju.

Dodaje, że w okresie po epidemii zaburzenia lękowe i depresyjne będą mogły pojawiać się u pracowników służby zdrowia znacząco częściej niż do tej pory. Nastąpią dopiero po jakimś czasie, będą miało charakter odroczony. Jak podkreśla specjalista, w psychiatrii, jeśli nie dzieje się nic "na ostro" np. ostra psychoza, to zaburzenia lękowe uogólnione, z napadami paniki, zaburzenia snu, zaburzenia depresyjne zwykle występują zwykle po 2-3 miesiącach od ustania oddziaływania stresora.

To co działo się przez ostatnie miesiące może też wpłynąć na decyzję wielu młodych osób, którzy jeszcze przed epidemią chcieli być lekarzami, pielęgniarkami czy ratownikami medycznymi.

- Mam nadzieję, że to minie, ale już spotkałem się z takimi postawami wśród młodych ludzi. Pandemia jest nową sytuacją nie tylko dla lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych, ale także dla pacjentów. Wszyscy musimy sobie z tym poradzić - podsumowuje prof. Gałecki.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum