Energetyki mają fatalny wpływ na dzieci i młodzież. Lekarze ostrzegają

Autor: KG • Źródło: Rynek Zdrowia14 sierpnia 2021 13:00

Napoje energetyzujące, energetyki, energy drinki - lekarze alarmują, że coraz częściej sięgają po nie dzieci i młodzież. Zawierające kofeinę, cukier, syntetyczne witaminy, guaranę napoje najpierw powodują nadpobudliwość, potem zmęczenie i drażliwość. Są też powodem odwodnienia u najmłodszych.

Wśród młodych ludzi są też ''ofiary'' łączenia energetyków z alkoholem. Fot. Shutterstock
  • Energy drinki są kreowane na ''magiczne napoje'' mające poprawiać kondycję fizyczną i psychiczną
  • W rzeczywistości energetyki najpierw - dzięki kofeinie i cukrom w składzie - pobudzają, potem powodują zmęczenie, drażliwość, niepokój 
  • Szczególnie w przypadku dzieci i młodzieży mogą być przyczyną odwodnienia organizmu, a ich łączenie z alkoholem może skończyć się wizytą na SOR
  • Według lekarzy dostęp dzieci i młodzieży do napojów energetyzujących w Polsce jest zbyt łatwy 
  • Rodzicom wydaje się, że to kolejny napój gazowany - tymczasem, jak podkreśla Rzecznik Praw Dziecka - kofeina, która jest znaczącym składniki energy drinków, jest substancją psychoaktywną

Dr Barbara Kunsdorf-Bochnia, kierująca Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym w Górnośląskim Centrum Zdrowia w Katowicach ostrzega, że picie energy drinków ma fatalny wpływ na organizm. Najpierw odczuwamy pobudzenie, potem drażliwość, męczliwość.

- W układzie pokarmowym może dojść do objawów wczesnych: wymiotów, biegunki, zgagi, uczucia wzdęcia brzucha, bólu brzucha. Picie energetyków może też doprowadzić do ostrego zapalenia wątroby. Są w nich bowiem polepszacze smaku, barwniki i syntetyczne witaminy, które są słabo wchłanialne - podaje RMF FM szefowa oddziału ratunkowego w GCZD. 

Wojciech Gumułka, rzecznik Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka dodaje, że większość dzieci, która w okresie wiosenno-latem pojawia się w szpitalu z nieokreślonymi schorzeniami, jest zbyt słabe nawodnienie.

- Podawanie napojów słodzonych, gazowanych - również energetyków - zamiast wody powoduje, że dzieci są osłabione, apatyczne albo odwrotnie - pobudzone, z gorączką. Na SOR trafiają też nastolatki, które łączyły napoje energetyzujące z alkoholem - wylicza Rynkowi Zdrowia rzecznik GZCD.

- To są dzieci w wieku 13-15 lat - alarmuje dr Kunsdorf-Bochnia.

Energy drinki - co zawierają te napoje?

Sprawdziliśmy skład trzech popularnych napojów energetyzujących. Znaleźliśmy w nich: wodę, dwutlenek węgla, cukry - pod różnymi postaciami, a w niektórych nawet ‘’cukry i substancję słodzącą’’, kofeinę, taurynę, L-karnitynę, żeń-szeń, wyciąg z nasion guarany, aromaty, barwniki, regulator kwaskowatości oraz witaminy. Wśród witamin najczęściej występują witaminy B6, B12 oraz niacyna (witamina B8) i kwas pantotenowy (witamina B5).

Jeden z najpopularniejszy z nich energy drinków - sponsor wielu sportowych wydarzeń - podkreśla zawartość kofeiny w składzie napoju. W puszce o pojemności 250 ml tego napoju znajduje się 80 mg kofeiny.

''Do najważniejszych obszarów oddziaływania kofeiny na ludzki organizm należy stymulowanie funkcji poznawczych. Kofeina poprawia koncentrację i czujność'' - czytamy na stronie marki. Również to, że  kofeiny zawiera ''mniej więcej tyle samo, ile zawiera jedna filiżanka kawy''.

Producent podaje też, że napój zawiera również 11 g cukru na 100 ml. ''Taką samą ilość cukru znajdziemy w 100 ml soku jabłkowego lub pomarańczowego'' - porównuje.

Inny bardzo popularny energetyk wprost reklamuje się hasłem: ''Sportowcy, muzycy, anarchiści, studenci, globtroterzy, metalowcy, gamersi, hipsterzy i bikerzy kochają go - Ty też go pokochasz''. 

Napoje energetyczne - czy na puszkach są ostrzeżenia?

Jednej z najpopularniejszych energetyków ma wyraźny napis na tylnej etykiecie puszki: ‘’Napój energetyczny. Wysoka zawartość kofeiny; nie zaleca się stosowania u dzieci, kobiet w ciąży i kobiet karmiących piersią. Spożywaj umiarkowanie’’.

W innym z popularnych napojów energetyzujących powyższe ostrzeżenie poszerzono o ''osoby wrażliwe na kofeinę''. Na jeszcze innym napisano: ''Nie mieszać z alkoholem'', na kolejnym ''Niewskazane dla osób wrażliwych na kofeinę  i diabetyków''. Na jednych puszkach ostrzeżenia są łatwe do znalezienia, na innych czytanie wymaga już nie lada wysiłku.

Lidia Gądek, do 2019 r. posłanka Platformy Obywatelskiej, a zawodowo internista i specjalista medycyny rodzinnej trzy lata temu wraz z posłanką Ewą Kołodziej apelowały do ministra zdrowia, by w sprzedaży napojów energetyzujących wprowadzić ograniczenia dla dzieci i młodzieży.

Wskazywały, że w Polsce sprzedaje się 110 mln litrów napojów energetyzujących rocznie - z tego blisko 10 mln litrów wypijają dzieci i młodzież.

- 250 mililitrów "energetyka" to tyle, co filiżanka mocnej kawy. Nie jest to dawka odpowiednia dla młodych ludzi, a tym bardziej dla dzieci. Potwierdzają to liczne badania naukowe. Co gorsza, spożywanie energy drinków może przeistoczyć się w uzależnienie - podkreślały posłanki.

Zwracały uwagę, że napoje energetyczne reklamowane są jako źródło witamin i nadludzkiej mocy, a wypicie ''magicznego napoju'' ma być sposobem na stres, klasówkę, kolokwium czy zmęczenie.

- Energy drink ma rzekomo poprawiać kondycję fizyczną i psychiczną, powodować wzrost koncentracji, poprawiać czujność i nastrój - wyliczały posłanki Gądek i Kołodziej, podkreślając, że napoje energetyczne można kupić wszędzie, a bywa, że nawet w szkolnych sklepikach.

Pandemia sprzyjała poszukiwaniom polepszaczy nastroju

Dziś Lidia Gądek, praktykujący internista i specjalista medycyny rodzinnej w rozmowie z Rynkiem Zdrowia wskazuje, że napoje energetyczne nie tracą na popularności, a w czasie pandemii temu powodzeniu sprzyjały kolejne okoliczności.

- Przede wszystkim dużo mniejsza ilość ruchu oraz takie ‘’zmęczenie covidowe’’, zarówno tych, którzy przechorowali Covid-19 i częściej sięgają po produkty, które wedle ich mniemania mają im pomóc lepiej funkcjonować, ale też ci, którzy nie chorowali na covid albo bezobjawowo przechodzili zakażenie i są zmęczeni sytuacją - wskazuje Lidia Gądek.

Jako lekarz praktyk podkreśla, że energetyki nie tylko rzutują na nadwagę i otyłość, gdyż zawierają dużo cukru, ale też dużo powodują większą drażliwość.

- Stany nerwicowe, nadpobudliwość, które nie dość, że wynikają z sytuacji, z którą zmagamy się generalnie na świecie, to jeszcze są potęgowane dodatkowo tymi substancjami. To jest dramat. Myślę, że ten wzrost ilości zaburzeń nerwicowych u dzieci i młodzieży, włącznie z samobójstwami, nie jest przypadkowy. Wszyscy to bagatelizują, skupiając się na tych poważniejszych rzeczach - pandemii czy niedofinansowanej onkologii, ale problem jest ogromny - uważa lekarka.   

Przy zdalnej nauce energetyki mogły być na wyciągnięcie ręki

Lidia Gądek zwraca też uwagę, że przy trwającej wiele miesięcy nauce zdalnej dzieci i młodzież mogły spożywać takie napoje o dowolnej porze dnia, bez żadnych ograniczeń.  

- Żadnych ograniczeń ze strony wychowawców, nauczycieli, rodziców, czasu, który trzeba było przesiedzieć w szkole na lekcjach. Z drugiej strony młodzi ludzie w tym trudnym czasie  zmagali się z poczuciem osamotnienia, zmęczenia tą sytuacją - a wtedy łatwo sięga się po takie rzeczy - podkreśla.

Lekarka i była posłanka uważa, że dostęp do energetyków powinien być ograniczony wiekiem kupującego, a napoje te powinny być w niektórych sklepach.

- Na opakowaniach energetycznych powinno być bardzo dobrze oznaczone niebezpieczeństwo, które wynika z nadużywania tych produktów. Jeśli ktoś, nawet młody człowiek, wypije taki napój raz na kwartał, to nic się nie stanie. Ale jeśli energetyki są bardzo często stosowane to zagrożenia są potężne. Tymczasem nie mamy na nich żadnych informacji, jak wpływają na nasze zdrowie - zauważa Gądek.

Można wykreować nowe nawyki, trzeba zmienić prawo

Lekarka dodaje, że wiedza wśród konsumentów, rodziców i dzieci na temat składu, działania i skutków nadużywania energetyków jest nikła.

- Dla wielu rodziców to jest po prostu kolejny kolorowy napój, który dobrze zrobi dziecku, bo tak podawali w internecie. Brakuje usystematyzowanej wiedzy ze Głównego Inspektora Sanitarnego czy Ministerstwa Zdrowia. Nawet jak ktoś chce przeczytać coś wiarygodnego, merytorycznego to nie bardzo ma gdzie.

O tym, że potrzeba wiedzy i warto propagować zdrowe nawyki świadczyć może za to przykład wody, której picia Polacy ‘’nauczyli’’ się w ostatniej dekadzie.

- To jest efekt pracy medyków i mediów. Widać różnicę, widać, że coraz więcej ludzi pije wodę. Tu bardzo ważna jest już edukacja młodych mam. Na tym pracowali też pediatrzy, żeby przekonywać do niedawania małym dzieciom słodkich napojów, żeby ograniczyć cukier w diecie i ta woda staje się coraz bardziej modna wychowywaniu dziecka - podsumowuje Lidia Gądek.

W interpelacji poselskiej Lidia Gądek i Ewa Kołodziej w 2018 r. podnosiły, że kraje europejskie wprowadzają obostrzenia dotyczące sprzedaży napojów energetyzujących. Jak podały, np. na Litwie zakaz sprzedaży takich napojów osobom poniżej 18. roku życia obowiązuje od 2015 r. Apelowały więc do ministra zdrowia o wprowadzenie odpowiednich regulacji również w Polsce.

W 2019 r. w sprawie spożywania przez dzieci i młodzież energy drinków do ministra zdrowia alarmował też Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak. Podnosił, że kofeina, którą zawierają energetyki nie jest składnikiem odżywczym, ale substancją psychoaktywną.

Zwracał uwagę na przytoczone wyżej przez lekarki skutki u dzieci i młodzieży, uzupełniając je o zaburzenia gospodarki wapniowej oraz długości i jakości snu.  RPD wnosił o podjęcie działań na rzecz edukacji dzieci i ich opiekunów na temat wpływu spożywania energetyków na zdrowie oraz rozwiązania ograniczające sprzedaż tych napojów osobom poniżej 18. roku życia.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum