Ekspert o letnich infekcjach przewodu pokarmowego: ważna jest profilaktyka

Autor: Anna Gomułka - PAP/Rynek Zdrowia • • 17 lipca 2016 15:53

Kłopoty żołądkowo-jelitowe mogą zepsuć wakacje nawet ogólnie zdrowym ludziom. Tym większą ostrożność powinny zachować osoby cierpiące na różne przewlekłe choroby oraz osoby starsze i dzieci - radzi ekspert ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Ekspert o letnich infekcjach przewodu pokarmowego: ważna jest profilaktyka
W profilaktyce zakażenia ważny może być antybiotyk - najlepiej taki, który nie wywiera niekorzystnych efektów pozajelitowych Fot. Archiwum

Przestrzega też przed alkoholem, który spożywany w dużych ilościach zwiększa ryzyko bakteryjnych infekcji przewodu pokarmowego, ponieważ osłabia jelitowe mechanizmy obronne.

- Popularny pogląd, że wyjeżdżając w tropiki warto pić alkohol, by ustrzec się problemów żołądkowych, nie ma poparcia w faktach - mówi PAP ordynator Oddziału Gastroenterologii i Hepatologii Uniwersyteckiego Centrum Kliniczego im. prof. Kornela Gibińskiego w Katowicach prof. Marek Hartleb.

Wskazuje, że wysokie temperatury, które w Polsce trwają niezbyt długo, lecz przypominają warunki panujące w krajach strefy tropikalnej i subtropikalnej i wiążą się ze zwiększonym ryzykiem infekcji bakteryjnych przewodu pokarmowego. Oprócz bakterii czynnikami zakażającymi mogą być grzyby, pasożyty i wirusy.

Grupą ludzi szczególnie narażonych na takie infekcje są osoby w wieku podeszłym, dzieci, osoby cierpiące na choroby upośledzające funkcje układu immunologicznego, jak cukrzyca, marskość wątroby czy choroby nowotworowe.

Również stosowanie pewnych leków może sprzyjać infekcjom bakteryjnym przewodu pokarmowego.

- Ostatnio rozpowszechnione jest długoterminowe stosowanie inhibitorów pompy protonowej, czyli leków, które zmniejszają wydzielanie kwasu solnego w żołądku, stanowiącego naturalną barierę przeciwbakteryjną. Osłabianie tej bariery ułatwia wtargnięcie chorobotwórczych bakterii do jelita. Długotrwałe stosowanie inhibitorów pompy protonowej powinno być zarezerwowane dla osób z chorobą refluksową przełyku lub stosujących przewlekle niesteroidowe leki przeciwzapalne, lecz niestety są one często stosowane bez szczególnego uzasadnienia - zauważa prof. Hartleb.

Patogenne bakterie najchętniej rozmnażają się w produktach mlecznych, ciastach, sałatkach, majonezie, przetworach rybnych czy mięsie - do zakażenia tych produktów dochodzi, kiedy są przechowywane w zbyt wysokiej temperaturze. Bakteriami, które najczęściej pojawiają się w tego typu produktach, są gronkowiec złocisty i bakterie z rodzaju Salmonella.

Aby ustrzec się przykrych niespodzianek podczas wakacyjnego wyjazdu, warto na kilka dni wcześniej oraz podczas pobytu zażywać probiotyk - znaczenie profilaktyczne mają te zawierające bakterie Lactobacillus GG i Saccharomyces boulardii.

Jeszcze pewniejszy w profilaktyce zakażenia jest antybiotyk - najlepiej taki, który nie wywiera niekorzystnych efektów pozajelitowych. Takim antybiotykiem jest ryfaksymina, która w celach profilaktycznych stosowana jest w pojedynczej dawce podczas głównego posiłku.

- Stosowanie innych antybiotyków w celach profilaktycznych musi być bardzo rozważne, bowiem może wiązać się z działaniami niepożądanymi - zwłaszcza ostatnio mamy do czynienia z plagą zakażeń Clostridium difficile - bakterią, która w warunkach zachwianej równowagi w obrębie mikroflory jelitowej rozpoczyna produkcję toksyn uszkadzających nabłonek jelitowy, czasami prowadząc do klinicznie ciężkich zapaleń jelita grubego - mówił naukowiec.

Do wirusów dostających się do organizmu drogą przewodu pokarmowego należy wirus zapalenia wątroby typu A, który w Polsce już przestał być istotnym problemem epidemiologicznym, ale w niektórych krajach półkuli południowej stanowi nadal poważne zagrożenie. Wirus ten powoduje ostre zapalenie wątroby, które może przyjmować postać poważnej i długotrwałej niewydolności tego narządu. Z tego powodu prof. Hartleb przestrzega turystów bawiących w egzotycznych krajach przed spożywaniem pokarmów poza hotelami.

W wielu krajach istnieje zwiększone ryzyko pokarmowego zakażenia jajami pasożytów. Prof. Hartleb przyznaje, że lekarze w Polsce mają niewielką wiedzę na temat pasożytniczych chorób tropikalnych - w razie podejrzenia takich chorób należy konsultować się ze specjalistami medycyny tropikalnej lub chorób zakaźnych.

Na jaja pasożytów można natrafić również u nas, jedząc surowe mięso w postaci tatara czy metki. Spożywanie takich produktów niesie również ze sobą zwiększone ryzyko zakażenia bakterią Yersinia, która przedostaje się do krezkowych węzłów chłonnych, a stamtąd może rozprzestrzeniać się do innych narządów.

Pacjenci zakażeni tą bakterią skarżą się na dolegliwości bólowe, zlokalizowane w prawym podbrzuszu oraz stany gorączkowe. W radiologicznych badaniach obrazowych stwierdza się w jamie brzusznej powiększone węzły chłonne. Prof. Hartleb zaznacza, że jersinioza jest chorobą, która swoimi objawami przypomina chorobę Leśniowskiego-Crohna - poważne schorzenie o charakterze autoimmunologicznym. Różnicowanie obu tych chorób bywa czasem bardzo trudne.

Dylematów diagnostycznych może też przysporzyć, na szczęście rzadko już w Polsce występujące, zatrucie jadem kiełbasianym, wywoływane przez bakterię Clostridium botulinum - objawy są pochodną działania toksyny, która naśladuje chorobę o podłożu neurologicznym.

Najczęstszą przyczyną tzw. biegunki podróżnych jest patogenny szczep pałeczki okrężniczej (Escherichia coli). Do wakacyjnej apteczki specjalista radzi zapakować leki przeciwbiegunkowe, takie jak loperamid.

- Pamiętajmy jednak, że lek ten łagodzi jedynie objawy choroby i nie należy przekraczać dawki 8 mg na dobę, zawartej w czterech tabletkach loperamidu. W sytuacji, gdy w stolcu widzimy śluz i krew, świadczące o głębszym uszkodzeniu błony śluzowej jelita, należy unikać leków przeciwbiegunkowych, które mogą prowadzić do porażenia czynności przewodu pokarmowego, pogarszając stan kliniczny pacjenta - przestrzega.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum