PAP/Rynek Zdrowia | 17-11-2016 13:35

Ekspert: częściej odczulajmy alergików, to jedyna metoda działająca przyczynowo

Aż 40 proc. alergologów w naszym kraju nie wykonuje zabiegów odczulania, choć jest to jedyna metoda, która działa przyczynowo i doprowadza do wytworzenia trwałej tolerancji na substancje uczulające - powiedział prof. Andrzej Emeryk z Kliniki Chorób Płuc i Reumatologii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Preferowane jest leczenie farmakologiczne, a to działa jedynie na objawy alergii.

W Polsce odczulanie wykonywane jest u zaledwie 4-6 proc. dzieci w wieku 13-14 lat. W stolicy jest nieco lepiej - immunoterapii alergenowej poddaje się 5-8 proc. dzieci w tym wieku. Fot. Archiwum

W przypadku alergii na pyłki roślin odczulanie powinno się rozpocząć kilka miesięcy przed rozpoczęciem ich pylenia, czyli jesienią. W Polsce pylenie roślin rozpoczyna się zwykle w lutym i marcu, w razie łagodnej zimy może ono wystąpić już pod koniec stycznia.

Alergiczny nieżyt nosa: można odczulać 25 proc. chorych
Zdaniem prof. Andrzeja Emeryka odczulanie - nazywane immunoterapią alergenową - można wykonywać u 25 proc. osób cierpiących na alergiczny nieżyt nosa, 12 proc. astmatyków oraz 7-8 proc. chorych na atopowe zapalenie skóry.

Metodę tę można stosować w przypadku uczulenia na roztocza kurzy domowego, pyłki traw, zbóż i chwastów, zarówno u dzieci jak i dorosłych. Dostępnych jest coraz więcej technik immunoterapii na kolejne substancje uczulające.

- W Polsce metoda ta nie jest w pełni wykorzystywana, na dodatek w niewielkim stopniu stosuje się nowe techniki jej wykonywania - powiedział prof. Emeryk.

Specjalista przedstawił na spotkaniu dane, z których wynika, że odczulanie wykonywane jest u zaledwie 4-6 proc. dzieci w wieku 13-14 lat. Nieco lepiej jest w Warszawie, gdzie immunoterapii alergenowej poddaje się 5-8 proc. dzieci w tym wieku.

Odczulanie hamuje tzw. marsz alergiczny - polegający na tym, że jedna postać alergii przechodzi w drugą. Np. alergia pokarmowa u dziecka może przejść w atopowe zapalenie skóry lub alergiczny nieżyt nosa, co z kolei grozi rozwojem astmy oskrzelowej.

Więcej odczulania podjęzykowego
Zdecydowania przeważa odczulanie iniekcyjne polegające na podaniu szczepionki podskórnej, która początkowo stosowana jest co kilka dni, a potem raz na miesiąc przez 3-5 lat. Taki zabieg musi wykonać lekarz alergolog w gabinecie.

- W naszym kraju w ten sposób w 2015 r. odczulanych było 84 proc. alergików, u których zabiegi te mogą być wykonywane. U pozostałych 16 proc. pacjentów wykorzystuje się odczulanie podjęzykowe w postaci kropli lub tabletek - podkreślił specjalista. Dodał, że w innych krajach średnio połowa pacjentów stosuje jedną lub drugą metodę.

Prof. Emeryk uważa, że immunoterapia podjęzykowa powinna być w Polsce częściej stosowana, ponieważ jest wygodniejsza w użyciu, bo pacjent może ją stosować samodzielnie, poza tym wykazuje nieco większą skuteczność.

- Sekcja immunoterapii alergenowej Polskiego Towarzystwa Alergicznego, której jestem wiceprzewodniczącym, chce przekonać do niej zarówno alergologów, jak decydentów naszej służby zdrowia - podkreślił specjalista.

Metodę immunoterapii niech wybierze pacjent
W rozmowie z PAP prof. Emeryk przyznał, że roczne odczulanie przy użyciu szczepionek podjęzykowych jest nawet kilkukrotnie droższe. Biorąc jednak pod uwagę wszystkie koszty, w tym wykonania zabiegu w gabinecie lekarza w przypadku preparatu podskórnego, są one porównywalne - zaznaczył.

- To pacjent powinien decydować, jaką chce stosować metodę immunoterapii alergenowej, tymczasem w naszym kraju jak na razie refundowana jest tylko szczepionka podskórna - powiedział prof. Emeryk. Za niektóre szczepionki podskórne chory płaci zaledwie 3,2 zł.

Specjalista przyznał, że najważniejsze jest upowszechnianie w Polsce immunoterapii alergenowej.

- Prewencja jest u nas całkowicie zaniedbana. Tymczasem z dotychczasowych obserwacji wynika, że u osób, u których można stosować odczulanie i okazało się ono skuteczne, tolerancja na alergeny utrzymuje się nawet 25 lat - zapewniał prof. Emeryk.

Według danych Epidemiologii Chorób Alergicznych w Polsce (ECAP) na alergie cierpi już ponad 36 proc. Polaków, a w 2020 r. odsetek ten zwiększy się do ponad 40 proc. Za 4 lata 24 proc. naszej populacji będzie narzekało na pyłki traw, a 34 proc. na roztocza kurzu domowego. Pylenie roślin z różnym nasileniem trwa w u nas od lutego do września.