Eksperci wiele razy zmieniali zdanie na temat koronawirusa. Mylili się, błądzili. Czy ufamy instytucjom naukowym?

Autor: Ryszard Rotaub • Źródło: Rynek Zdrowia27 grudnia 2021 07:50

Eksperci zajmujący się koronawirusem wiele razy zmieniali zdanie, mylili się, błądzili, korygowali stanowiska. Dla zmęczonego pandemią i zalęknionego społeczeństwa niemożliwość przedstawienia przez autorytety naukowe pewnych i jasnych konkluzji była szokiem, powodem do zwątpienia w przydatność naukowej wiedzy. Czy ufamy jeszcze instytucjom naukowym?

Omikron widoczny jest tylko pod mikroskopem elektronowym. Obrazy z mikroskopu elektronowego są czarno-białe. FOT. Shutterstock (zdjęcie ilustracyjne)
  • Przyczyną nieprzygotowania społeczeństwa do przyjmowania naukowych informacji na temat koronawirusa i pandemii jest to, że „w szkole uczymy nauki jak katechizmu” - uważa Robert Firmhofer, dyrektor Centrum Nauki Kopernik
  • W przypadku Alfy i Delty byliśmy tylko obserwatorami. Teraz na tyle wcześnie uchwyciliśmy Omikron, że możemy podjąć działania zapobiegawcze. Czy będą skuteczne? Czas pokaże - ocenia prof. Krzysztof Pyrć, wirusolog i biolog molekularny, specjalista w dziedzinie biologii zakażeń wirusowych
  • „Praktyczna nieobecność państwa w walce z pandemią i brak wdrażania polityki restrykcji wobec osób niezaszczepionych wynika zapewne z kalkulacji politycznych” - twierdzą członkowie zespołu ds. COVID-19 przy prezesie PAN

Zastanawiali się nad tym uczestnicy spotkania w Centrum Nauki Kopernik: prof. Jerzy Duszyński, prezes Polskiej Akademii Nauk; prof. Krzysztof Pyrć, wirusolog i biolog molekularny, specjalista w dziedzinie biologii zakażeń wirusowych, nowych metod diagnostycznych oraz nowych leków przeciwwirusowych; Robert Firmhofer, współtwórca i dyrektor Centrum Nauki Kopernik, członek zarządu Europejskiego Stowarzyszenia Centrów i Muzeów Nauki, dr Anna Plater-Zyberk, językoznawczyni i antropolożka, ekspertka w dziedzinie współpracy międzynarodowej w nauce, a także prowadząca spotkanie Beata Głowacka z Centrum Nauki Kopernik.

Zdaniem Roberta Firmhofera, dyrektora generalnego Centrum Nauki Kopernik w Warszawie, pojawianie się nowych danych na temat Covid-19 i ich kolejnych, różnych interpretacji „może powodować u wielu osób poczucie niepewności i brak zaufania do nauki”. Przyczyną nieprzygotowania społeczeństwa do przyjmowania naukowych informacji jest to, że „w szkole uczymy nauki jak katechizmu”.

Szkoła przekazuje prawdy objawione

- My wykładamy jak prawdy objawione, nie pokazujemy procesu naukowego (procesu dochodzenia do prawdy - red.), nie uczymy nauki, tylko podajemy prawdy ostateczne. Trzeba rozumieć, czym jest nauka, a tego nie uczymy – przyznał i spuentował swoją wypowiedź cytatem z Tytusa Papcia Chmiela: - Tytus mawiał: podróże kształcą tylko wykształconych.

- O ile polska szkoła została mocno dotknięta przez pandemię w sensie organizacyjnym, społecznym, psychologicznym, o tyle nie została dotknięta w sensie programowym. Szkoła jako instytucja nie wykorzystała okazji, żeby powiedzieć więcej na temat pandemii i szczepionek - kontynuował.

Dla zrozumienia tego, czym jest nauka nie wykorzystano też potencjału Rady Medycznej przy premierze.

- W Portugalii byłem kilka dni temu. Tam jest bardzo wysoki wskaźnik zaszczepionych. Zapytałem tamtejszych naukowców, co sprawiło, że Portugalia tak dobrze się zaszczepiła. Odpowiedzieli, że tamtejsza Rada Medyczna przy premierze obradowała przy drzwiach otwartych. Obrady były transmitowane w telewizji, każdy mógł zadać pytanie, a rząd kierował się jej rekomendacjami. Ludzie byli świadkami tego, jak dochodzi się do prawdy naukowej - wspominał Robert Firmhofer.

Jego zdaniem w Polsce komunikacja władz ze społeczeństwem ma charakter paternalistyczny, ogólny, transmisyjny, jest rodzajem wykładu z założeniem, że wykładowca wie lepiej.

Czytaj: Profesor z Rady Medycznej przy premierze o obostrzeniach: tych limitów nikt nie sprawdza

Nie można dać się zwieść badaniom na temat zaufania do nauki - zaznaczył. Jak wynika z badania 3M „State of Science Index” przeprowadzonego w 2021 roku w 17 krajach, 89 proc. Polaków ufa nauce, co oznacza wzrost jej autorytetu z poziomu 85 proc. sprzed pandemii. Czy aby na pewno w czasie pandemii Polacy stali się mniej sceptyczni w stosunku do nauki? Robert Firmhofer miał co do tego wątpliwości.

- W Polsce duży odsetek badanych przyznawał, że ufa nauce, ale zwłaszcza wtedy, kiedy nauka popiera poglądy pytanych respondentów. Czy to świadczy o zaufaniu do nauki? - zapytał retoryczne.

Pewna jest tylko niepewność

Ilustracją zjawiska, o którym mówił dyrektor Centrum Nauki Kopernik, był wywód prof. Krzysztofa Pyrcia na temat Omikronu. - Czy w Polsce jest Omikron? – zapytała eksperta prowadząca spotkanie Beata Głowacka (spotkanie odbyło się 8 grudnia, do tego czasu nie było doniesień o pojawieniu się tej mutacji w Polsce - red.).

- W tym momencie użyje słowa niepewność. Można zakładać, że jest. Nie powstrzymamy go. Pytania, które sobie teraz zadajemy, to: czy jest bardziej zakaźny, czy będzie zakażał ozdrowieńców i osoby zaszczepione, i jaką chorobę będzie powodował? Odpowiedź świata nauki na dwa pierwsze pytania zdaje się wskazywać, że Omikron może wyprzeć Deltę, bo widać jego bardzo dynamiczny wzrost. Ukazały się pierwsze dane, że osoby zaszczepione i ozdrowieńcy mogą być bardziej wrażliwi na Omikron niż na Deltę - powiedział profesor.

CzytajProf. Pyrć o wzrostach zakażeń koronawirusem w Wielkiej Brytanii i Izraelu

- I ostatnia zmienna: jak poważną chorobę powoduje? Tutaj nie mamy gotowej odpowiedzi. Mamy niepokojące informacje, które przyszły z RPA po sekcjonowaniu genomu. Pokazały pojawienie się w genomie serii mutacji, co było do przewidzenia. Natomiast niepokojące jest to, że niektóre z tych zmian odbijają się na kształcie białek tego wirusa - stwierdził wirusolog z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Dodał, że w przypadku Alfy i Delty byliśmy tylko obserwatorami. - Mówiliśmy, że przyjdzie fala i przychodziła w momencie przez nas nie przewidzianym. Teraz na tyle wcześnie uchwyciliśmy Omikron, że możemy podjąć działania zapobiegawcze. Czy będą skuteczne? Czas pokaże.

CzytajProf. Pyrć: nie wiemy wszystkiego o skuteczności szczepionek na nowe warianty koronawirusa

Kredyt zaufania został wyczerpany

Dotychczasowe działania władz i społeczeństwa w walce z pandemią nie dają powodu do optymizmu. Mówił o tym prof. Jerzy Duszyński, który przedstawił stanowisko zespołu ds. COVID-19 przy prezesie PAN z 8 grudnia (Stanowisko 26: Pandemia - jak radzą sobie najlepsi?).

„Obecnie, gdy obserwujemy po kilkaset zgonów dziennie, wiele osób w Polsce nie stosuje się nawet do podstawowych zaleceń MDDW - maseczki, dystans, dezynfekcja, wietrzenie. Prawie połowa z uprawnionych osób nie korzysta też ze szczepionek, mimo iż są one skuteczne i powszechnie dostępne” - czytamy w stanowisku.  

Do takiej postawy społeczeństwa przyczyniła się bierność władz.

„Z epidemiologicznego punktu widzenia brak działania władz należy uznać za karygodny, zważywszy, że podejście Polaków do pandemii na początku 2020 r. było poważne, a decydenci dostali spory kredyt zaufania i czas na wdrożenie odpowiednich rozwiązań. Czas ten został jednak zmarnowany, a kredyt zaufania wyczerpany. Praktyczna nieobecność państwa w walce z pandemią i brak wdrażania polityki restrykcji wobec osób niezaszczepionych wynika zapewne z kalkulacji politycznych” - ocenił zespół ds. COVID-19 przy prezesie PAN.

Interdyscyplinarny zespół (w jego pracach uczestniczą społecznie nie tylko przedstawiciele nauk medycznych) powołano 30 czerwca 2020 roku. Organizował on online cykliczne spotkania pn. Koronawirus na celowniku. Relacjonowane przez nas spotkanie „Nauka i komunikacja naukowa w pandemii COVID-19” było ostatnim z tego cyklu.

CzytajNaukowcy z PAN alarmują: brak adekwatnej do powagi sytuacji reakcji ze strony władz państwowych

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum