Eksperci: system testów w kierunku wykrywania HIV nadal jest w Polsce niewydolny

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 09 marca 2019 11:46

Wywołujący AIDS wirus HIV jest w Polsce realnym zagrożeniem, brakuje edukacji na temat możliwości zakażenia, a badania na obecność wirusa są wykonywane za rzadko – wskazali w piątek (8 marca) eksperci podczas IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach.

Eksperci: system testów w kierunku wykrywania HIV nadal jest w Polsce niewydolny
Eksperci: Szacujemy, że w Polsce żyje obecnie 19-20 tys. osób zakażonych HIV, z czego 75 proc. z rozpoznaniem.

Ten ludzki wirus niedoboru odporności jest przenoszony przede wszystkim drogą kontaktów seksualnych.

Uczestnicy piątkowej sesji w trakcie IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 7-8 marca 2019 r.) zatytułowanej "Czy udało się opanować epidemię HIV?" byli zgodni, że sytuacja w tym zakresie w Polsce jest zła, przede wszystkim ze względu na dużą grupę osób niewiedzących o swoim zakażeniu, a także brak świadomości społecznej, wiedzy i inicjatywy lekarzy w tym zakresie, a także dostępu do badań. Nie mieli za to zastrzeżeń do leczenia w Polsce osób z już rozpoznanym zakażeniem HIV.

Prof. Magdalena Rosińska z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny poinformowała, że od początku rejestracji w Polsce stwierdzono 24 tys. zakażeń.

- Zwłaszcza na początku epidemii sporo osób zmarło, sporo zmarło też z innych przyczyn. Szacujemy, że w Polsce żyje obecnie 19-20 tys. zakażonych osób, z czego 75 proc. z rozpoznaniem. Z tego wynika, że w Polsce żyje około 5 tys. osób, u których zakażenia jeszcze nie wykryto - powiedziała.

- Bardzo często rozpoznanie jest opóźnione w stosunku do zakażenia. Szacunkowy średni czas, który mija od zakażenia do rozpoznania, szacujemy na trzy lata. Nie uważam więc, aby epidemia HIV była w Polsce pod kontrolą - dodała.

Prof. Rosińska podkreśliła, że obrazuje to choćby narastanie liczby nowych rozpoznań. O ile w połowie lat dwutysięcznych notowano około 600 nowych rozpoznań rocznie, to w 2017 r. było to aż 1400 rozpoznań. Dane z 2018 r. nie są jeszcze znane. - Dynamika rozpoznań jest więc niekorzystna. Liczba nowych zakażeń nie maleje"- zaznaczyła ekspertka.

Również specjalista chorób zakaźnych Bartosz Szetela z Wrocławskiego Centrum Zdrowia nie zgodził się ze stwierdzeniem, że epidemia HIV w Polsce jest opanowana.

- Spójrzmy chociażby na problem dużej zapadalności wśród mężczyzn mających kontakty seksualne z mężczyznami. Tu jest ogromny problem, gdzie HIV szerszy się szybko, zwłaszcza w takich grupach dużego ryzyka. W ciągu kilku miesięcy do roku jedna osoba zakażona transmituje to zakażenie na kolejną osobę - mówił specjalista.

Dodał: - Ciągle niestety nie przebiła się do świadomości konieczność częstego testowania, mimo że od kilku lat mówimy o testowaniu się raz na trzy miesiące osób podejmujących ryzykowne zachowania. W dalszym ciągu większość osób, które do nas przychodzą z rozpoznaniem zakażenia HIV, mówi: ostatni raz testowałem się rok temu, 2 lata temu, 3 lata temu. Oczywiście część się testuje odpowiednio, ale duży odsetek - zwłaszcza spoza dużych miast - testuje się za rzadko.

Drugi wskazany przez Szetelę problem to bardzo późne rozpoznania u osób zakażonych drogą kontaktów heteroseksualnych.

- To grupa, która sama nie uznaje, że może być zakażona HIV, że było jakieś potencjalne ryzyko. Również lekarze nie uznają, że należy z tymi osobami porozmawiać. Wytyczne tymczasem jasno mówią, że z każdą osobą powyżej 15. roku życia trzeba porozmawiać o indywidualnym ryzyku i zaproponować badanie - przypomniał.

Grażyna Cholewińska-Szymańska z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie potwierdziła, że późne rozpoznania to bolączka.

- Połowa naszych pacjentów, przychodząc po raz pierwszy do leczenia, jest już bardzo zaawansowana. Czyli oni chodzili po Polsce, zakażali swoich partnerów i nie robili testów - powiedziała.

Prezes Fundacji Edukacji Społecznej Magdalena Ankiersztejn-Bartczak uznała, że system prewencji w Polsce nie działa.

- W ogóle nie ma prewencji w Polsce. To jest ogromna bolączka i o tym trzeba bardzo głośno zacząć mówić. Od kilku lat strona rządowa nie dokłada ani złotówki do prowadzenia działań profilaktycznych. W ostatnich kilku latach z budżetu ministra zdrowia 95 proc. idzie na leczenie i to jest absolutnie słuszne przeznaczenie, bo to leczenie musi być zabezpieczone dla wszystkich pacjentów, którzy tego potrzebują, natomiast tylko 5 proc. jest przeznaczane na profilaktykę, z czego 90 proc. na testowanie - powiedziała.

Zdaniem prezes system punktów testowania w kierunku HIV jest jednak niewydolny.

- Ministerstwo daje 1,5 mln zł na 30 punktów anonimowego i bezpłatnego testowania. W Warszawie, gdzie tych punktów jest pięć, bo mamy wsparcie samorządowe, przyjmujemy ogromną ilość pacjentów. Oni nie czekają i nie są odsyłani. Wrocław też ma wsparcie i tych punktów w woj. dolnośląskim jest kilka, ale np. Kraków regularnie odsyła pacjentów - powiedziała.

Jak poinformowała Magdalena Ankiersztejn-Bartczak, w Polsce bardzo niski jest odsetek osób, które kiedykolwiek zrobiły test w kierunku HIV. - To jest 9 proc., gdzie w krajach zachodnich to jest w granicach 80-90 proc. przetestowanej populacji, a w momencie, kiedy uda nam się przekonać człowieka, żeby zrobił to badanie, to on się odbija od ściany - podsumowała. 

Anna Gumułka - PAP

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum