Rynek Zdrowia | 19-04-2021 11:48

Eksperci: system będzie dalej zdezorganizowany, nawet jak pandemia ustąpi

Kolejki karetek przed szpitalami to problem organizacji ochrony zdrowia, ratownictwa, braku koordynacji. To będzie powracało, bo mamy niedofinansowany system - oceniają eksperci.

Długie kolejki karetek przed szpitalami to kwestia organizacji systemu opieki zdrowotnej. Fot. Arch. PTWP

  • Długie kolejki karetek przed szpitalami to problem organizacji opieki zdrowotnej, organizacji ratownictwa, braku koordynacji systemu
  • Dr Konstanty Szułdrzyński: Wirus krąży między ludźmi. Jeśli się ze sobą kontaktują częściej, to więcej z nich się zakaża
  • Na ludziach coraz mniejsze wrażenie robią liczby zachorowań czy zgonów, ale wszyscy chcą kontroli nad swoim życiem

Jak mówił w audycji „Fakty po Faktach” w niedzielę wieczorem prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, członek Rady Medycznej przy premierze, w kierowanej przez niego Klinice Chorób Zakaźnych i Hepatologii UMB w Białymstoku poprawy jeszcze nie widać.

System się „sypie”

Pytany o to, czy do przeszłości należy już czas, kiedy przed szpitalnymi oddziałami ratunkowymi ustawiały się długie kolejki karetek, a pacjenci czekali na przyjęcie do szpitala kilka czy kilkanaście godzin, profesor Flisiak wyjaśniał:

- Nie przypominam sobie, aby takie rzeczy się u nas się działy. Państwo patrzycie przez pryzmat ratownictwa medycznego. Do nich dziennikarze mają łatwiejszy dostęp. Na szpitalny oddział nie jest łatwo wejść z kamerą i pokazać, że szpitalnych łóżek w trudnym momencie nie było. Kolejki karetek to nie był problem szpitali, które nie chciały przyjąć chorych, co często w ten sposób przedstawiano - mówił prof. Flisiak.

Dodał: - To w głównej mierze był problem organizacji opieki zdrowotnej, organizacji ratownictwa, braku koordynacji. W tym tkwiła i tkwi nadal cała trudność. Wciąż nie rozwiązaliśmy tego problemu i będzie to powracało, bo mamy bardzo niedofinansowany system opieki zdrowotnej. On się będzie „sypał” dalej, nawet jak pandemia ustąpi

Wirus krąży między ludźmi

Jak przekonywał dr Konstanty Szułdrzyński, kierownik Kliniki Anestezjologii szpitala MSWiA w Warszawie, członek Rady Medycznej przy premierze notowane ostatnio spadki liczby zakażeń, zajętych łózek przez chorych na COVID-19 i zgonów pokazuje, że głównym narzędziem, którym dysponujemy w walce z pandemią to mniej lub bardziej radykalny lockdown i ograniczanie kontaktów międzyludzkich.

- Wbrew różnym, dzikim teoriom, które krążą w społeczeństwie wirus nie wydobywa się z ziemi a krąży między ludźmi. Jeśli się ze sobą kontaktują częściej, to więcej z nich się zakaża - podkreślał dr Szułdrzyński.

Jak mówił, po liczbach widać, że nowych przypadków zakażenia jest mniej, co zmniejszy także trochę nacisk na szpitale.

- Z mojej perspektywy, która jest szczególna, bo pracuję w oddziale intensywnej terapii, tak optymistycznie jednak nie jest. Sytuacja intensywnej terapii w Polsce w ogóle nie przedstawia się najlepiej. Brakuje łóżek. W związku z tym przeciążenie oddziałów jest permanentne od wielu lat i pandemia jedynie uwypukliła te problemy - mówił dr Szułdrzyński.

Głos biskupa spowolni szczepienia?

Eksperci byli też pytani o to, czy głos przewodniczącego Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych Bp Józefa Wróbla w sprawie korzystania przez wiernych ze szczepionek firm AstraZeneca i Johnson&Johnson wpłynie na spowolnienie procesu szczepień:

- Każdy może wypowiadać swoją opinię na tematy, na których się zna mniej lub więcej. Ja też mógłbym się wypowiedzieć np. na temat lotów w kosmos. Pytanie jest jednak czy moje stanowisko w tym zakresie powinno być traktowane poważnie - mówił prof. Flisiak.

Dodał: - Chcę wierzyć, że katolicy wsłuchują się głos Kongregacji Nauki Wiary i papieża Franciszka, bo to tam padły słowa mówiące, że wszelkie szczepionki służą ratowaniu życia ludzkiego, ochronie przed pandemią i są jak najbardziej moralnie uzasadnione.

Jak mówił dr Szułdrzyński, kościół w Polsce jest autorytetem, także dla niego.

- Jestem członkiem tego kościoła i takie słowa są ważne, nawet jeśli się z nimi nie zgadzam. Kategoryczność moralna nie jest cnotą samą w sobie. Ona jest cnotą, kiedy wymaga wyrzeczeń w realizacji wyższego dobra a nie wtedy, kiedy polega na abstrahowaniu od rzeczywistości. Trzeba brać pod uwagę z czym teraz mamy do czynienia - z narażeniem milionów ludzi na istotny uszczerbek zdrowia, czy wręcz utratę życia - mówił ekspert.

-  Często postęp w medycynie odbywał się niekoniecznie w zgodzie z zasadami etyki. Trzeba oddzielić jednak owoc od bardzo wczesnego etapu badań laboratoryjnych. To co budzi moje rozczarowanie to to, że chciałoby się oczekiwać pozytywnego zaangażowania tak wielkiego  autorytetu jakim jest kościół - dodał dr Szułdrzyński.

Kiedy koniec lockdownu?

Eksperci pytani, kiedy można się spodziewać luzowania obostrzeń, czy jest to perspektywa tygodni czy miesięcy, wyjaśniali:

- Podczas spotkania Rady Medycznej przy premierze tym razem wszyscy zgodziliśmy się, że należy postępować krok po kroku, z uwzględnieniem regionalizacji i sytuacji epidemiologicznej. Pojawiają się już pierwsze powiaty, które na mapach częstości zakażeń przybierają kolor zielony. Myślę, że to kierunek, który powinniśmy obrać i stopniowo w miejscach, gdzie zakażeń będzie coraz mniej, dawać bardzo ostrożnie pewien oddech - mówił prof. Flisiak.

Jak wyjaśniał, ta ostrożność powinna wynikać z tego, aby nie spowodować gwałtownego skoku zakażeń i powrotu epidemii, która ponownie nas sparaliżuje.

- Zaszczepmy się i znieśmy ograniczenia. Absolutnie idźmy drogą Wielkiej Brytanii czy Izraela. Na ludzi coraz mniej działają liczby zachorowań czy zgonów. Jedna rzecz na wszystkich działa - chęć odzyskania kontroli nad życiem. Jeżeli się zaszczepimy to mamy na to szansę - podkreślał dr Szułdrzyński.

Uda się zaszczepić 70 proc. społeczeństwa?

Pytany o to czy uda się uzyskać wyszczepienie 70 proc. społeczeństwa w Polsce dr Szułdrzyński mówił:

- Wierzę w mądrość społeczeństwa pomimo doniesień o przypadkach powikłań związanych z podaniem szczepionki. Szczepionka jest lekiem a każdy ma jakieś powikłania. Z jednej strony mamy bardzo małe ryzyko powikłań związanych ze szczepionką a z drugiej strony duże i bardzo realne ryzyko powikłań związane z chorobą. Jestem przekonany, że ludzie są mądrzy i będą chcieli się szczepić.

Jak przekonywał prof. Flisiak, nie musimy „dobrnąć” do wyszczepienia 70 proc. społeczeństwa.

- Niestety, co jest paradoksalnie korzystne, nabywamy odporność również poprzez zakażanie się wirusem. Odsetek osób, które ma już odporność nabytą w sposób naturalny zapewne zbliża się już do 50 proc. Nałożenie się dwóch elementów - odporności nabytej w sposób naturalny i w wyniku szczepień da nam zabezpieczenie i zabezpieczy także tych, którzy z jakichś względów nie mogą lub nie chcą się zaszczepić - mówił profesor..

Dodał, że według najnowszych badań, ryzyko wystąpienia zakrzepicy jest dziesięciokrotnie wyższe niż w przypadku zaszczepienia.