Eksperci: karetki krążą z chorymi na COVID-19, bo ruch pacjentów jest źle zarządzany Dlaczego dochodzi do sytuacji, w których karetki krążą z chorymi na COVID-19? FOT. Shutterstock; zdjęcie ilustracyjne

Resort zdrowia podaje, że zapas łóżek covidowych sięga ok. 12 tysięcy. Z drugiej strony oglądamy karetki oczekujące przed szpitalami lub jeżdżące w poszukiwaniu wolnego łóżka.

  • Obecne dyspozytornie medyczne nie są ośrodkami zarządzającymi ruchem pacjentów - mówi prof. Jarosław Fedorowski
  • System raportowania przez szpitale wolnych łóżek do dyspozytorni medycznych w warunkach pandemii nie zdaje egzaminu - uważa Władysław Perchaluk
  • Nie mamy kluczowego ogniwa systemu, do którego wszystkie niezbędne informacje napływają na bieżąco, w czasie rzeczywistym

- Z pandemią walczymy od ponad roku, ale tego, co teraz się dzieje nie można porównać z pierwszą i drugą falą. Mamy dwa razy więcej wyjazdów, niż w marcu 2020 r., gdy średnio na dobę realizowaliśmy od 400 do 500 interwencji - informuje nas Piotr Owczarski, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego "Meditrans" w Warszawie.

Co się dzieje?

- Tylko w stolicy i ościennych miejscowościach zespoły ratownictwa medycznego wyjeżdżają obecnie do pacjentów przeciętnie 800 razy na dobę. Średnio 35% interwencji związanych z COVID-19 dotyczy osób w wieku od 20 do 50 lat, których stan w wielu przypadkach wymaga hospitalizacji - dodaje w rozmowie z Rynkiem Zdrowia.

Z jednej strony czytamy uspokajające informacje w raportów resortu zdrowia, że zapas łóżek covidowych sięga nad 12 tys., a respiratorów prawie 1 tys. (stan na 11 kwietnia). Z drugiej strony w telewizji i internecie oglądamy karetki z pacjentami oczekujące przed szpitalami lub jeżdżące w poszukiwaniu wolnego łóżka covidowego.

- Bywa, że jedziemy bardzo daleko z pacjentem tam, gdzie prawdopodobnie w tym momencie te miejsca są. Jeździmy nawet po 150-160 km do szpitali oddalonych od Warszawy. Natomiast, jak tam docieramy, bywa, że tych miejsc już nie ma. Ten czas się wydłuża. I już nie kilka godzin, a czasami kilkanaście potrafimy spędzić z jednym pacjentem - relacjonował w RMF FM Paweł Wnuk, ratownik z warszawskiego pogotowia.

Nie mamy nowoczesnych ośrodków dowodzenia

Czy musi dochodzić do takich sytuacji? Co jest ich główną przyczyną? - Mamy system złożony z różnych elementów, które ze sobą nie współpracują. Brakuje centrum zarządzania czy też dowodzenia typu Command Center, koordynującego ruch pacjentów w danym regionie czy mieście - uważa prof. Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali

- Mamy dyspozytornie medyczne, do których napływają informacje z różnych źródeł, ale nie zarządzają one całym ruchem pacjentów na określonym terenie. Są oczywiście karetki jeżdżące do pacjentów i szpitale zgłaszające wolne łóżka wprawdzie internetowo, ale to raportowanie nie jest prowadzone w nowoczesny sposób, pozwalający w czasie rzeczywistym pokazywać na monitorach aktualne dostępne miejsca np. dla pacjentów z COVID-19 - tłumaczy w rozmowie z Rynkiem Zdrowia prezes Fedorowski.

Wskazuje, że nie mamy kluczowego ogniwa systemu, do którego wszystkie niezbędne informacje napływają na bieżąco, w czasie rzeczywistym, pokazujące w Command Center, np. w kolorze zielonym covidowe łóżka dostępne w danej chwili, w czerwonym - zajęte, w pomarańczowym - w przygotowaniu na przyjęcie pacjenta”.

- Na kolejnym monitorze powinna być mapa karetek, na bieżąco wskazująca gdzie teraz każda z nich się znajduje - opisuje Jarosław Fedorowski.

Automatyczna aktualizacja wolnych łóżek

Zaznacza, że nadzorowane przez wojewodów dyspozytornie medyczne nie są ośrodkami zarządzającymi ruchem pacjentów typu Command Center z Situation Room, ze ścianą monitorów, na których wszystkie szpitale, łóżka czy karetki w danym regionie są odpowiednio oznaczone, oczywiście z uwzględnieniem aktualnych możliwości ich wykorzystania.

- Co więcej, bieżąca dostępność łóżek czy respiratorów wraz z miejscami, w których się znajdują, może i powinna być aktualizowana w rzeczywistym czasie, poprzez zgłaszanie do systemu w sposób automatyczny, z wykorzystaniem narzędzi internetu rzeczy - tłumaczy prezes Fedorowski.

Dodaje, że takie centra zarządzania ruchem pacjentów z powodzeniem działają w wielu krajach, m.in. w Stanach Zjednoczonych, Austrii czy państwach azjatyckich.

- Tymczasem u nas nadal wychodzimy z błędnego założenia, że wolne łóżka respiratorowe mają być raportowane przez lekarzy i pielęgniarki w postaci tabelarycznej. To trwa zbyt długo. Inna sprawa, że tym powinni zajmować się koordynatorzy ruchu pacjentów, a nie lekarze - podkreśla.

Status łóżek zmienia się z minuty na minutę

Z taką opinią zgadza się Władysław Perchaluk, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego, dyrektor Szpitala Specjalistycznego nr 1 w Bytomiu: - Obecny system raportowania przez szpitale stanu wolnych łóżek do dyspozytorni medycznych przy wojewodach w warunkach pandemii, niestety, nie zdaje egzaminu.

- System ten pozwala niejako rezerwować wolne łóżka, na podstawie ich zgaszania - co 3 godziny - przez szpitale. Problem polega na tym, że sytuacja dotycząca obłożenia łóżek covidowych zmienia się często z minutę i łóżko zablokowane przez system Państwowego Ratownictwa Medycznego, już z chwilą wyjazdu karetki do tego szpitala, może zostać ponownie zajęte - opisuje prezes Perchaluk.

Jego zdaniem takich problemów można byłoby w wielu przypadkach uniknąć, gdyby stacje pogotowia na bieżąco uzgadniały przekazanie pacjenta bezpośrednio z konkretnymi szpitalami.

Może wystarczą krótkofalówki?

- Obecnie szpitale raportują do dyspozytorni wolne miejsca, ale sytuacja jest tak dynamiczna, że status łóżka może zmienić się w każdej chwili, a zespół ratownictwa nie otrzymuje już takiej korygującej informacji. Podjeżdża więc do szpitala i dopiero tam dowiaduje się, że na łóżko, wcześniej zgłoszone jako wolne, już musieliśmy kogoś przyjąć - tłumaczy Władysław Perchaluk.

Dodaje: - W takich właśnie sytuacjach karetka czeka przed SOR-em lub zaczyna jeździć z pacjentem w poszukiwaniu placówki z wolnym łóżkiem.

- Dlatego zaproponowałem kiedyś, aby przynajmniej szpitale węzłowe i tymczasowe miały bezpośrednią łączność z karetkami przez krótkofalówki. Wymagałoby to pewnych nakładów, ale na pewno takie przejściowe rozwiązanie znacznie usprawniłoby przekazywanie chorych z karetek do szpitali - zaznacza prezes Perchaluk.

Natomiast prof. Jarosław Fedorowski podkreśla, że zbyt mało mówi się u nas o ruchu pacjentów pomiędzy szpitalami. W Stanach Zjednoczonych od lat funkcjonują tzw. centra transferów medycznych, służące kojarzeniu lekarzy, którzy chcą przekazać danego pacjenta, ze specjalistami, którzy mogą przyjąć taką osobę

Lekarze nie muszą więc - tak jak często dzieje się w Polsce - wydzwaniać do innych placówek czy kolegów po fachu. Wystarczy jeden telefon do centrum transferów medycznych, które ułatwia kontakt z innymi lekarzami, pomaga też załatwić transport - konkluduje prezes Polskiej Federacji Szpitali.

Walczymy nie tylko o COVID-19

- Dzisiaj praktycznie nie ma pogotowia ratunkowego. Zajmujemy się przede wszystkim transportowaniem pacjentów z nasilonymi dusznościami w przebiegu COVID-19, co powoduje, że zespoły ratownictwa medycznego bardzo często są dziś niedostępne dla tych, którzy potrzebują nas w innych, niecovidowych przypadkach - mówił w stacji TVN ratownik medyczny Adam Piechnik.

Z tak jednoznaczną oceną nie zgadza się rzecznik warszawskiego pogotowia. Jego zdaniem nie jest prawdą, że system ratownictwa medycznego zajmuje się obecnie wyłącznie czy przede wszystkim transportowaniem pacjentów z COVID-19 i podejrzeniem wystąpienia tej choroby.

- Przypadki związane z zakażeniami SARS-CoV-2 stanowią ok. 30-35 proc. interwencji naszej stacji pogotowia. Wyjeżdżamy do wszelkich innych wezwań dotyczących różnych schorzeń, wypadków i urazów - zapewnia Piotr Owczarski.

Warszawskie pogotowie ratunkowe to największy tego typu podmiot w kraju. Bierze udział w ok. 8 proc. wszystkich interwencji medycznych z zakresu ratownictwa medycznego w Polsce.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.