Dzięki koordynatorom transplantacyjnym wzrosła liczba pobrań narządów

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 31 marca 2013 10:40

Koordynatorzy ds. przeszczepów pracują w połowie szpitali w Polsce z tzw. potencjałem dawstwa, czyli odpowiednim zapleczem. Jak podkreśla wicedyrektor ds. medycznych Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji Poltransplant dr Jarosław Czerwiński, rola szpitalnych koordynatorów jest kluczowa dla pozyskiwania narządów do przeszczepienia.

- Tam, gdzie są koordynatorzy, aktywność w zakresie pozyskiwania narządów wzrosła o 20 proc. w niecałe dwa lata. To namacalny efekt ich pracy - powiedział PAP Czerwiński.

Na koniec ubiegłego roku 257 koordynatorów pracowało w 202 polskich szpitalach dysponujących tzw. potencjałem dawstwa, czyli oddziałami intensywnej terapii i blokiem operacyjnym, a także możliwością rozpoznawania śmierci mózgu i opieki nad zmarłym dawcą. Są zatrudniani z reguły jednocześnie przez swój macierzysty szpital i Poltransplant.

W 184 szpitalach pracuje jeden koordynator, w 17 zespół dwóch koordynatorów i w jednym szpitalu zespół złożony z trzech koordynatorów. - W dużych szpitalach, gdzie jest dużo pracy, powinno być dwóch koordynatorów. Nie określamy sztywno terminu, w którym koordynatorzy będą we wszystkich szpitalach z potencjałem dawstwa, choć ta liczba powinna rosnąć. Trzeba też pamiętać, że szpitale, gdzie nie ma koordynatorów, również zgłaszają dawców - powiedział Czerwiński.

Czyt. także: Polska transplantologia: przed nami wciąż wiele pracy

Koordynator jest odpowiedzialny za przebieg całej złożonej procedury prowadzącej do pobrania narządów. Pierwszy etap to stwierdzenie, że dany pacjent może być dawcą narządów - najczęściej są to osoby z udarem lub urazem czaszkowo-mózgowym. Kolejny etapy to kwalifikacja dawcy, bo jego inne schorzenia mogą uniemożliwić pobranie. Koordynator musi też sprawdzić, czy potencjalny dawca nie zgłosił sprzeciwu w centralnym rejestrze sprzeciwów oraz przeprowadzić rozmowę z rodziną, która może wiedzieć o jego sprzeciwie wyrażonym w innej formie - np. pisemnego oświadczenia woli z własnoręcznym podpisem.

Kolejne działania koordynatora to zorganizowanie zespołu, który stwierdzi trwałe nieodwracalne ustanie czynności mózgu, tzw. śmierć mózgową. Jego zadaniem jest również koordynacja opieki nad osobą zmarłą do czasu pobrania narządów.

- To obciążająca psychicznie praca, której najtrudniejszym elementem są rozmowy z rodzinami potencjalnych dawców. W procesie kształcenia koordynatorów bardzo istotne są zajęcia z psychologii, a także treningi konkretnych sytuacji z udziałem aktorów - wyjaśnił Czerwiński, który jest też wykładowcą na studiach podyplomowych dla koordynatorów w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.

W prowadzeniu rozmów z rodzinami pomóc mają robione średnio raz w roku w Warszawie szkolenia dla koordynatorów transplantacyjnych, również z wykorzystaniem symulacji rozmów z rodzinami.

Koordynator ds. transplantacji w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku dr Marek Skiba podkreśla, że szkolenia przygotowują jedynie do wstępnych działań, a do codziennej pracy każdy musi przygotowywać się sam. Jego zdaniem nie każdy nadaje się do wykonywania takiej pracy, bo za każdym razem rozmowa z rodziną jest inna, trudna, wymagająca taktu i delikatności. Inna jest też reakcja rodziny, kiedy osoba jest młoda, inaczej kiedy starsza.

Elżbieta Gąsiorek-Jaśko, koordynator ds. przeszczepów w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie przyznaje, że jedną z największych trudności w tej pracy jest ciągła dyspozycyjność przez całą dobę, w święta, a nawet w czasie urlopu.

Przyjętą praktyką jest uszanowanie woli rodziny, jeśli ta wyraża zdecydowany, ostry sprzeciw wobec zamiaru pobrania organów. W 2011 r. w całym kraju z takiego powodu odstąpiono od pobrania w 68 przypadkach, co oznaczało utratę ponad 9 proc. narządów do przeszczepienia. Powody medyczne uniemożliwiające transplantację stanowiły ponad 15 proc.

Jak poinformował wicedyrektor Poltransplantu, dawcami narządów może być średnio 6 na 100 osób zmarłych na oddziale intensywnej opieki medycznej. Zgodnie z polskim prawem każda taka osoba, o ile nie zastrzegła sprzeciwu, może być dawcą. W centralnym rejestrze sprzeciwów swój sprzeciw wobec pobrania narządów po śmierci zgłosiło dotychczas 25 tys. Polaków. - Na blisko 40-milionowy kraj to nie jest dużo - ocenił dr Jarosław Czerwiński.

W 2012 r. w Polsce przeprowadzono 1545 przeszczepów - najwięcej w historii.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum