Dzięki implantom osoby głuche mogą słuchać muzyki, a nawet muzykować

Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia • • 15 lipca 2016 05:50

- W dobie implantów słuchowych zaburzenia słuchu, a nawet częściowa czy całkowita głuchota nie są przeszkodą nie tylko w odbiorze muzyki, ale również w rozwoju talentów muzycznych - wyjaśnił prof. Henryk Skarżyński, dyrektor Światowego Centrum Słuchu w Kajetanach pod Warszawą.

Międzynarodowe Centrum Słuchu w Kajetanach. Fot. Archiwum

Na ten zaskakujący efekt wynikający z implantowania słuchu przy użyciu implantów ślimakowych zwracali uwagę eksperci, którzy spotkali się w Warszawie we wtorek (12 lipca) z okazji ogłoszenia listy laureatów II Międzynarodowego Festiwalu Młodzieży i Dorosłych z Zaburzeniami Słuchu "Ślimakowe Rytmy".

24 lata implantów ślimakowych
Prof. Skarżyński zaznaczył, że dopiero teraz, po 24 latach od wszczepienia w Polsce pierwszego implantu ślimakowego osobie z całkowitą głuchotą możemy pochwalić się tym, że uczonym i lekarzom udało się osiągnąć taki poziom wiedzy i umiejętności, iż osoby niesłyszące mogą uprawiać muzykę.

- Mamy na to dowody w postaci naszych podopiecznych, którzy z powodzeniem grają na różnorodnych instrumentach muzycznych. Efekt ten zawdzięczamy temu, że przez wszystkie te lata staraliśmy się być w czołówce światowej pod względem technik i metod przywracania chorym słuch - podkreślił prof. Skarżyński.

Dodał również, że po pierwszym zabiegu wszczepienia implantu ślimakowego osobie z całkowitą głuchotą (14 lipca 1992 r.) zaczęto takie urządzenia wszczepiać także osobom z głuchotą częściową. Pierwszy implant osobie dorosłej wszczepiono w Polsce w 2002 r., a dziecku - w 2008 r.

Nie tylko słyszą, ale muzykują
Jak wyjaśnił prof. Skarżyński, początkowo celem i ambicją lekarzy było wyprowadzenie osób niesłyszących lub niedosłyszących ze świata ciszy. Urządzenia, które im implantowano pozwalały na odbiór dźwięków i poprawny rozwój mowy. Niestety dźwięki muzyki były bardzo zniekształcone i w istotny sposób odbiegały od tego, w jaki sposób muzykę odbierają osoby z prawidłowym słuchem.

Potwierdził to dr hab. Artur Lorens z Instytutu Fizjologii i Patofizjologii Słuchu w Kajetanach, uznany specjalista w dziedzinie implantów słuchowych. Jak wyjaśnił, naukowcy od początku wiedzieli, że odbiór muzyki przez implant ślimakowy na pewno jest inny niż przez prawidłowo działające ucho.

- Jeżeli w uchu nie ma komórek słuchowych, to nie ma elementów, które przekazują dźwięki do kory słuchowej. Implant pozwala na powrót słuchu poprzez przekazanie odpowiednich bodźców do nerwu a potem do mózgu - wyjaśnił Lorens.

I dodał: - Wiedzieliśmy, że te zniekształcenia dźwięków, jakie powstają przy ich odbiorze poprzez implant, nie są tak duże jeśli chodzi o rozumienie mowy, jednak są ogromne, jeśli chodzi o odbiór muzyki.

- Osoba implantowana zamiast muzyki słyszała różne szumy, piski. Wiele elementów muzycznych po prostu nie istniało, a muzyka brzmiała brzydko i była w odbiorze bardzo uciążliwa - zaznaczył dr Lorens.

Dźwięki niemal doskonałe
Ekspert wyjaśnił też, że obecnie wszystko się zmieniło i w nowych implantach nie ma już miejsca na nieprawidłowy odbiór muzyki.

- W tej chwili jesteśmy świadkami rozwoju w trzech różnych dziedzinach nauki, który umożliwił osobom implantowanym odbiór muzyki w niemal identyczny sposób, jak osoby słyszące - zaznaczył specjalista.

Pierwszy przełom dokonał się w roku 2002, w momencie zastosowania implantu ślimakowego u osób z częściową głuchotą. Zabieg przeprowadził prof. Skarżyński. Wówczas pojawiła się grupa nowych użytkowników implantów, którzy mogą zupełnie dobrze słyszeć niskie dźwięki przy prawie całkowitej głuchocie w zakresie dźwięków wysokich.

- U tych osób wszczepienie implantów, które dostarczają informacji o średnich i wysokich częstotliwościach, pozwala pacjentowi odbierać pełne spektrum dźwięków - podkreślił dr Lorens.

Potwierdził to również prof. Skarżyński, który wyjaśnił, że dzięki badaniom naukowym z ostatnich lat wiadomo, że wszczepienie implantu ślimakowego przynosi lepsze wyniki właśnie wówczas, gdy struktury ślimaka w uchu zostają zachowane, a pacjent może czerpać korzyści zarówno ze stymulacji elektrycznej prowadzonej przez implant, jak i ze stymulacji akustycznej sprawnej części ślimaka.

Podkreślał też, że lekarze wiedzą już, iż nawet zachowanie najmniejszych resztek słuchu, pozwalających na odbiór dźwięków na niskiej częstotliwości, dodaje bardzo dużo elementów do odbioru muzyki.

Kolejny postęp w odbiorze muzyki, zdaniem dr Lorensa, pacjenci zawdzięczają nowej technologii, która pozwoliła najnowszym implantom słuchowych na znaczne lepsze przetwarzanie dźwięku w impulsy nerwowe.

- Opracowano nowe strategie kodowania dźwięku, czyli sposoby przetwarzania dźwięku na stymulację elektryczną, poprawiające jakość słyszenia. Możliwe stało się więc przekazywanie większej ilości informacji do mózgu - wyjaśnił.

Ostatnim elementem, który usprawnił słuch muzyczny, stała się rehabilitacja po wszczepieniu implantu. Obecnie w jej trakcie wykorzystuje się poznane mechanizmy tzw. plastyczności mózgu.

- Poprzez odpowiednie ćwiczenia można jeszcze bardziej wyostrzyć słuch, wykorzystując olbrzymi potencjał, który może tkwić w mózgu pacjenta. Dzięki temu osoba wcześniej niedosłysząca, może odbierać muzykę w bardzo zbliżony sposób do osoby słyszącej. Te trzy elementy łącznie pozwoliły osobom implantowanym nie tylko na odbiór, ale również na tworzenie muzyki - wytłumaczył dr Lorens.

Koncert na dowód
Prof. Skarżyński powiedział, że na początku lekarzom chodziło wyłącznie o to, żeby osobom niesłyszącym czy tym z niedosłuchem umożliwić zdolność słyszenia i mówienia. Z czasem okazało się jednak, że dzięki doskonaleniu metod implantowania i techniki osoby te mogą również rozwijać talenty muzyczne.

Kiedy stało się to faktem, prof. Skarżyński wpadł na pomysł, aby pokazać szerokiej publiczności, jakie talenty muzyczne mają osoby przywrócone do świata muzyki.

- Nikt nie sądził, że osoby z implantami słuchowymi mogą osiągać tak wysoki poziom artystyczny - podkreślił prof. Skarżyński.

W tym celu w ubiegłym roku zorganizował po raz pierwszy festiwalu dla osób z implantami słuchowymi, pod nazwą "Ślimakowe Rytmy". W tym roku festiwal miał drugą edycję. Odbył się w środę (12 lipca) w sali koncertowej Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie. Jego głównym organizatorem było Światowe Centrum Słuchu w Kajetanach.

W 2016 r. na eliminacje przedkoncertowe wpłynęło ok. 150 zgłoszeń z całego świata. Zakwalifikowano 32 uczestników z kilkunastu krajów, m.in. z Ekwadoru, Chin, Kazachstanu, Ukrainy, USA, Kanady, Włoch, Hiszpanii oraz Polski.

Wszyscy uczestnicy byli użytkownikami implantów słuchowych, dzięki którym mogli nauczyć się grać i śpiewać. Wśród zgłoszonych znalazły się osoby w wieku od 6 do 67 roku życia.

Wielcy zwycięzcy
Ostatecznie jury pod przewodnictwem rektora Uniwersytetu Muzycznego w Warszawie prof. Ryszarda Zimaka wybrało 10 laureatów, którzy wystąpili w koncercie finałowym.

Byli to: Lang Cheng (Chiny, guzheng - chiński instrument przypominający cytrę), Minzhuo Gao (Chiny, lutnia), Bogdan Liaszenko (Ukraina, fortepian), Nikita Milutin (Rosja, fortepian), John Redden (Kanada, gitara, harmonijka, śpiew), Davide Santacolomba (Włochy, fortepian), Nurbol Seydulla (Kazachstan, kazachski instrument narodowy), Aigerim Tutova (Kazachstan, śpiew), Xiaoyan Wei (Chiny, guzheng) oraz Daria Władzińska (Polska, skrzypce).

Nikita Milutin, najmłodszy, siedmioletni laureat urodził się głuchy. Obecnie ma wszczepione dwa implanty ślimakowe. Pierwszy wszczepiono mu w wieku 2 lat, a kolejny rok później. Nikita pochodzi z Rosji, a muzyki uczy się od roku. Z powodzeniem uczy się również języka angielskiego.

O rok starszy laureat, Nurbol Seydulla pochodzi z Kazachstanu. Ma osiem lat, a słyszy od czterech, kiedy wszczepiono mu implant ślimakowy. Nurboll gra na dombrze - narodowym instrumencie przypominającym lutnię. Z powodzeniem potrafi już zagrać siedem utworów muzycznych.

Z kolei najstarszy laureat - 64-letni Kanadyjczyk, John Redden zaczął tracić słuch 25 lat temu. Przed kilkunastoma laty został zaimplantowany. Jak powiedział, dzięki temu mógł wrócić do gry na gitarze, z którą nie rozstawał się w młodości. Udział w Festiwalu stał się spełnieniem jego marzeń.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum