Dzieci z ADHD leczymy inaczej niż w USA. Obawy wzbudza podawanie leku podobnego do amfetaminy

Autor: PAP-Nauka w Polsce/Rynek Zdrowia • • 18 lutego 2019 17:55

W USA w leczeniu ADHD częściej niż w Polsce stosuje się leki. W Polsce natomiast jest większy opór przeciw farmakologizacji dzieci, więc częściej zaleca się psychoterapię - opowiada socjolog dr Michał Wróblewski.

Fot. archiwum (zdj. ilustracyjne)

ADHD (attention deficit hyperactivity disorder) to zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. ADHD uznawane jest w różnych klasyfikacjach medycznych za zaburzenie psychiczne.

Socjolog dr Michał Wróblewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika tłumaczy, że na ADHD składają się trzy rodzaje symptomów: nadpobudliwość, impulsywność i deficyt uwagi. To zaburzenie kojarzone z dziećmi, ale diagnozowane może być również wśród osób dorosłych.

Naukowiec w swojej książce "Medykalizacja nadpobudliwości. Od globalnego standardu do peryferyjnych praktyk" przeanalizował, jak rozwijała się wiedza o ADHD. I jak o tym problemie mówią psychiatrzy, psycholodzy, nauczyciele, organizacje zrzeszające pacjentów, media czy rodzice dzieci ze zdiagnozowanym ADHD - zwłaszcza w Polsce.

- Chciałem sprawdzić jak na dyskursie odbija się to, że zachowania dawniej kojarzone z byciem niesfornym, stały się symptomem zaburzenia psychicznego, które można leczyć - mówi dr Wróblewski w rozmowie z PAP. I tłumaczy, że jest to elementem szerszego zjawiska: medykalizacji. Medykalizacja polega na tym, że pewne sfery życia, którymi wcześniej medycyna się nie interesowała, zaczynają być ujmowane w ramy norm medycznych.

Dodaje, że w Polsce dopiero na przełomie lat 90. i pierwszej dekady XXI wieku wiedza o ADHD zaczęła się upowszechniać wśród psychologów, nauczycieli czy pracowników społecznych.

- W latach 70. domniemywano, że wśród przyczyn ADHD mogą być relacje społeczne. Ta hipoteza okazała się błędna. Wiadomo już, że do przyczyn ADHD nie należy nieodpowiedni model wychowawczy, a więc np. to, że rodzice nie potrafią sobie poradzić z dzieckiem - mówi dr Wróblewski.

Tłumaczy, że ADHD uważane jest teraz przez specjalistów za zaburzenie o podłożu biologicznym - związanym z genami czy neurofizjologią. - Nie ma jednak jeszcze przekonujących dowodów, że tak jest. Nie ma testu diagnostycznego, zidentyfikowanego genu, który za ADHD odpowiada - mówi socjolog i dodaje, że to jeden z powodów, dlaczego ADHD wywołuje tyle kontrowersji.

Część z kontrowersji związanych z ADHD dotyczy leczenia.

- Są dwa rodzaje interwencji w przypadku ADHD - pierwszy to ścieżka farmakologiczna. Pacjentom podaje się stymulanty - środki chemiczne działające na ośrodkowy układ nerwowy. Pomagają one pacjentowi skupić się i wyciszyć. Metylofenidat - główny środek aplikowany osobom z zaburzeniem - w składzie chemicznym przypomina amfetaminę - mówi dr Michał Wróblewski. Zaznacza, że lek ten rzeczywiście pomaga dzieciom z ADHD poprawić wyniki w nauce, ale są jeszcze wątpliwości, dlaczego właściwie ta substancja pomaga.

Druga ścieżka terapii ADHD związana jest z interwencjami psychospołecznymi - to m.in. terapia rodzinna czy terapia poznawczo-behawioralna.

Socjolog porównuje, że w USA pacjentów z ADHD leczy się przede wszystkim środkami farmakologicznymi, a konsumpcja leków stosowanych w tym zaburzeniu jest tam wysoka. W Polsce natomiast podejście jest bardziej zniuansowane i wieloczynnikowe.

- Z moich analiz wynika, że w naszym kraju z różnych powodów powszechne jest podejście mieszane - łączy się więc podejście farmakologiczne z metodami psychoterapii - opowiada. Komentuje, że wynika to m.in. z charakteru psychiatrii w Polsce. - Opiera się ona nie tylko o czynniki biologiczne, ale i ma silny komponent humanistyczny - mówi socjolog.

Inny czynnik, który sprawia, że w leczeniu ADHD w Polsce częściej wybierana jest psychoterapia, to tabu związane z farmakologizowaniem dzieci.

- Jest u nas duży opór społeczny przeciwko podawaniu dzieciom środków psychofarmakologicznych. Rodzice nie są więc chętni, by wybierać ścieżkę farmakologiczną - podsumowuje naukowiec. I dodaje: - Jeśli aplikujemy dzieciom substancje, które działają podobnie jak amfetamina, wiadomo, że to może wywoływać kontrowersje.

Więcej:  PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum