IB/ Rynek Zdrowia | 19-03-2021 15:23

Dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie: tak ciężkich chwil jak teraz nie pamiętam

Tak ciężkich chwil jak teraz nie pamiętam. Tylko ciągu ubiegłej doby Szpital Uniwersytecki w Krakowie przyjął 40 pacjentów covidowych w bardzo ciężkim stanie - mówi Marcin Jędrychowski.

Marcin Jędrychowski: Nasz szpital przyjmuje pacjentów covidowych we wszystkich stanach; FOT. su.krakow.pl

  • Szpital Uniwersytecki w Krakowie ma rozwinąć liczbę łóżek covidowych do ok. 400
  • Co kilka dni otwierany jest nowy oddział covidowy
  • Brakuje łóżek dla chorych z Covid-19

- Owszem, zdarzało się przed pandemią, że lekarze w SOR przyjmowali w ciągu doby 150-200 osób, ale to były bardzo różne stany. Nie da się tego porównać z tym, co jest teraz, choć pacjentów jest mniej - zaznaczył w piątek dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie w programie „Newsroom” WP.

Podwójny tryb pracy

- Nasz SOR musiał przejść w podwójny tryb pracy, z jednej strony musiał się nauczyć przyjmować pacjentów covidowych, z drugiej - dalej przyjmować pacjentów niecovidowych. Często zorganizowanie tego w taki sposób, aby wszyscy: lekarze, pielęgniarki i pacjenci, czuli się bezpiecznie, graniczy z cudem - mówił Marcin Jędrychowski.

- Dlatego dobrze, że u progu trzeciej fali udało się podjąć decyzję o częściowym ograniczeniu przyjęć w SOR. Jeśli nasza placówka ma rozwinąć liczbę łóżek covidowych do blisko 400, przy jednoczesnym zachowaniu części unikalnych funkcji medycznych realizowanych przez szpital, trudno było o inne rozwiązanie - podkreślił dyrektor.

Zupełnie inna sytuacja niż jesienią

- Przyjmujemy teraz pacjentów covidowych we wszystkich stanach, łącznie z pacjentami wymagającymi opieki wysokospecjalistycznej, a ponadto najcięższe przypadki w Małopolskiem, tj. pacjentów z udarami, ostrymi stanami wieńcowymi i obrażeniami wielonarządowymi. Mówimy o ludziach, dla których jedynym ratunkiem jest pomoc w Szpitalu Uniwersyteckim - wyjaśnił.

- Jesienią, kiedy ruszała druga fala pandemii, większość szpitali w kraju nie miała pełnego obłożenia. Przy trzeciej fali jest inaczej. Już od pewnego czasu przyjmujemy ogromną liczbę pacjentów, którzy przeczekali ze swoją chorobą w domu i teraz trafiają do nas w bardzo ciężkim stanie. Jeszcze nie tak dawno temu w Małopolsce zajętych było 6 tys. łóżek, teraz to już 10 tys. - wskazywał.

- To spowodowało, że już od pierwszych dni trzeciej fal jest ogromny problem z dostępnością łóżek covidowych. Dlatego co kilka dni otwieramy w szpitalu kolejny oddział covidowy - dodał.