Dr  Cholewińska-Szymańska: gdybym oddała pielęgniarki, zabrakłoby personelu dla moich pacjentów Dr Grażyna Cholewińska-Szymańska, wojewódzki konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych; FOTO: PTWP

Na apel wojewody mazowieckiego o delegowanie kadr do szpitali tymczasowych odpowiedziały dwie osoby. Nie dziwię się, w moim szpitalu brakuje 20 pielęgniarek - mówi dr Grażyna Cholewińska-Szymańska.

  • Dyrektorzy nie delegują własnego personelu do szpitali tymczasowych. Aby "oddać" lekarza musieliby naruszyć obsadę własnych stanowisk
  • Urolog nie zagwarantuje stanowiska respiratorowego. Jego obsługa wymaga wiedzy.  To też pokłosie nieprawidłowego kształcenia kadr
  • Decydenci nałożyli na lekarzy wysokie kary nawet za niezawiniony błąd w sztuce. Nie dziwmy się teraz, że boją się stanąć na nie swoim odcinku

 - Do tej pory służba zdrowia wytrzymała i radzi sobie z pandemią Covid-19. Jeżeli ta epidemia, a takie są prognozy, będzie się spłaszczać, choć na takim wysokim poziomie jak teraz, to z sytuacją będziemy sobie radzić. Problemem jest jednak brak personelu medycznego, i to, że nie ma go skąd brać – wyjaśniała w Radiu Zet dr Grażyna Cholewińska-Szymańska z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie, wojewódzka konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych.

Dodała: - Szpitale tymczasowe są zorganizowane na bazie konkretnego szpitala macierzystego. Benefitem tego dla szpitali bazowych jest pozyskanie, po pandemii, substancja szpitala tymczasowego. Ta substancja po covidzie przejdzie na własność lecznicy macierzystej. Z kolei szpital macierzysty powinien zabezpieczyć załogę dla placówki tymczasowej.

Lekarze nie są uczeni obsługi respiratorów 

- Niestety, wiadomo, że pracowników medycznych brakuje. Jest ich zdecydowanie za mało, we wszystkich sektorach. Brakuje diagnostów, rehabilitantów, lekarzy, pielęgniarek. Nie można odejść od jednych stanowisk po to, żeby zabezpieczyć stanowiska w szpitalach tymczasowych – podkreśliła.

Zwróciła też uwagę na jeszcze jeden aspekt, jakim jest ogromny lęk, niektórych lekarzy. - Trzeba zrozumieć, że nie można nakazać urologowi, który jest zabiegowcem i całe życie robił operacje urologiczne, aby nagle wszystko rzucił i zabezpieczał stanowisko respiratorowe. Obsługa respiratora, nie polega wyłącznie na wciśnięciu guzika. Opieka nad pacjentem na respiratorze wymaga ogromnych umiejętności. Trzeba umieć zaintubować pacjenta, założyć rurę do tchawicy, monitorować - wyjaśniała.

Dodała: - Guzik wcisnąć każdy potrafi, ale trzeba wiedzieć jakie podać natężenie tlenu, jak monitorować czynności życiowe pacjenta. Lekarz przesunięty z zupełnie innego odcinka świadczeń medycznych nie jest do tego przygotowany.

Jest kara - jest strach 

- Trzeba pamiętać, że decydenci w ostatnich latach mocno zaostrzyli restrykcje wobec lekarzy za popełnione umyślnie lub nieumyślnie, błędy medyczne. Prawo zostało zaostrzone dwukrotnie, raz w roku 2017, a następnie w 2019. Po tych zmianach, lekarzowi za błąd medyczny umyślny bądź nie, grozi kara bezwzględnego więzienia do 5 lat, bez zamiany na żadną inną formę. W tej sytuacji nie dziwmy się, że urolog czy inny specjalista, ma obawy czy podoła tym odmiennym obowiązkom - podkreśliła.

W tej sytuacji - jak zaznacza dr Cholewińska-Szymańska - lekarze odmawiają pracy tak intensywnej i tak ciężkiej, bo nie są do tego nie przygotowani.

- To jest też pokłosie nieprawidłowego kształcenia kadr medycznych w ubiegłych latach. Brak obowiązkowych szkoleń w tym zakresie. Powinno się, do każdej specjalizacji przypisać taki moduł jak zachowywać się podczas epidemii i innych groźnych sytuacji. To nie dotyczy tylko obecnej sytuacji, ale też tego, gdyby wystąpiła np. powódź masowa, pożar - taki jak był w Australii w ubiegłym roku. Służba zdrowia jest kompletnie nieprzygotowana i niewyszkolona w tej dziedzinie - wyjaśniła.

Nawiązała też do wysłanych ostatnio przez wojewodę mazowieckiego pism do dyrektorów szpitali, aby ci oddelegowywali swoje kadry do pracy do szpitali tymczasowych. Wojewoda prosił wówczas o skierowanie co najmniej pięciu lekarzy (w tym co najmniej 1-2 anestezjologów) i 10 pielęgniarek. 

Delegowanie pracownika to dziura w szpitalnym grafiku

- To jest niezmiernie trudna decyzja. Pokłosie tego, że kadr medycznych jest zdecydowanie za mało na wszystkich odcinkach ochrony zdrowia. Niestety nie można powiedzieć, żeby kardiolog zszedł ze stanowiska intensywnej terapii kardiologicznej i poszedł do szpitala tymczasowego na odcinek covidowy. Na razie jeszcze, do wczoraj, wojewoda, chociaż ma takie prawo na podstawie ustawy covidowej, nie wykonał nakazów pracy. Na razie prosi, jednak, z tego proszenia do wczoraj niewiele wynikało - mówiła dr Cholewińska-Szymańska.

Na wezwanie wojewody odpowiedziały tylko dwie pielęgniarki. - Nie dziwię się kolegom. Ja też nie mam kogo oddelegować. W moim szpitalu brakuje ok. 20 pielęgniarek, żebyśmy spełniali normy pielęgniarskie, które narzucono nam w roku 2019. Te braki powodują, że nie można oddać pracownika, bo nie zamkną się grafiki w pracy. Szpitale pracują 24 godz. na dobę przez 7 dni w tygodniu - wyjaśniała.

- Gdybym dziś chciała oddać kogoś z własnej kadry, to bym musiała uszczuplić kadrę dyżurową. Na dyżurach pozostałaby u mnie jedna pielęgniarka na 30 ciężko chorych pacjentów, którzy są wentylowani sztucznie, mają incydenty wieńcowe, rozwijają zatorowość płucną, niewydolność krążenia - wyliczyła.

- Dyrektorzy nie mają skąd czerpać. Musieliby naruszyć obsadę własnych stanowisk i narazić pacjentów na niebezpieczeństwo braku opieki. Tak też tłumaczą brak swoich decyzji w tym zakresie - dodała dr Grażyna Cholewińska-Szymańska.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.