Do centrów urazowych trafiają niewłaściwi pacjenci?

Autor: RR, gazeta.pl/Rynek Zdrowia • • 14 października 2011 14:25

Do centrów urazowych przywożeni są pacjenci, którzy nie powinni do nich trafiać - alarmują specjaliści. Chorzy blokują łóżka ofiarom wypadków z wielonarządowymi urazami, wymagającymi szybkiej diagnostyki i specjalistycznej pomocy.

Do centrów urazowych trafiają niewłaściwi pacjenci?
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

W działającym od września w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku centrum urazowym (jednym z 14 w kraju centrów) przebywało pięć ofiar wypadków komunikacyjnych, pozostali pacjenci - było ich kilkuset - nie kwalifikują do leczenia urazów wielonarządowych.

- Zależy nam, żeby inni lekarze dobrze zrozumieli, czym ma się to centrum zajmować. To nie jest miejsce, gdzie ma trafiać chory z każdym urazem, złamaniem czy zadrapaniem. Tu mamy ratować tych pacjentów, którzy mają urazy ciężkie i wielonarządowe - mówi Gazecie Wyborczej Bogusław Poniatowski, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.

Podobne obawy dr Poniatowski wyrażał we wrześniu nałamach portalu rynekzdrowia.pl. Dziś alarmuje, że jeżeli sytuacja się nie zmieni, to pacjenci, którzy nie będą kwalifikować się na taki oddział, zakorkują szpital, a to nie o to chodzi.

Szefowie centów urazowych od początku obawiali się takiego obrotu sprawy. Podejrzewali, że specjalistyczne karetki będą zwoziły do ich centrów pacjentów z wszelkimi urazami, nie zaliczanymi do ciężkich. A przecież pozytywnie oceniane założenia zawarte w Ustawie o Państwowym Ratownictwie Medycznym były inne.

Krzysztof Suszek, dyrektor Biura Prasy i Promocji Ministerstwa Zdrowia, mówił Rynkowi Zdrowia, że z uwagi na fakt, iż świadczenia zdrowotne są w nich udzielane interdyscyplinarnie, utworzenie centrów urazowych przyczynia się także do zmniejszenia kosztów leczenia i rehabilitacji pacjenta urazowego.

- Również koszty wyposażenia zakładów opieki zdrowotnej oraz utrzymywania w stałej gotowości pełnej diagnostyki i zespołu specjalistów w kilkunastu szpitalach - a nie w kilkuset w całym kraju - są stosunkowo niższe. Wprowadzone rozwiązanie zapewnia optymalną, wysokiej jakości organizację świadczeń związanych z leczeniem mnogich obrażeń ciała przy minimalnym - w skali kraju - obciążeniu finansowym - tłumaczył dyrektor Suszek.

Wszystko to prawda przy założeniu, że centra urazowe nie będą blokowane przez pacjentów, którzy nie mają ciężkich i wielonarządowych urazów.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    Najnowsze