Dla uczulonych na jad owadów szansą na ratunek jest odczulanie. Powinno być szeroko dostępne

Autor: SYGUT Marzena • Źródło: Rynek Zdrowia03 maja 2021 16:09

Nawet 5 proc. populacji może w istotnym stopniu reagować na użądlenie przez owady błonkoskrzydłe. Uniknięcie tej reakcji zapewnia terapia odczulająca.

Dla uczulonych na jad owadów szansą na ratunek jest odczulanie. Powinno być szeroko dostępne
W Polsce z terapii odczulających na jad błonkoskrzydłych korzysta jedynie ok. 3 tys. pacjentów, Fot. Archiwum
  • Przyjmuje się, że częstość istotnych reakcji na użądlenie przez owady błonkoskrzydłe dotyczy ok. 5 proc. populacji ogólnej
  • Objawy kliniczne u uczulonych na jad owadów błonkoskrzydłych są bardzo różne. Od obrzęku i zaczerwienienia skóry w miejscu użądlenia do wstrząsu anafilaktycznego
  • Jedyną metodą leczenia, ratującą życie jest immunoterapia alergenowa jadami, zwana odczulaniem. W Polsce dostępna jest jedynie na 33 oddziałach szpitalnych
  • Fundacja Centrum Walki z Alergią zabiega o poszerzenie dostępu do tej terapii, poprzez przekierowanie leczenia do poradni ambulatoryjnych

Fundacja Centrum Walki z Alergią w przypadającym na 3 maja „Międzynarodowym Dniu Alergii i Astmy” rozpoczyna kompanię edukacyjno-informacyjną pt. „Mimo alergii, bliżej natury”. Jej celem jest wskazanie na istniejące możliwości wczesnej diagnostyki i efektywnego leczenia osób uczulonych na jad owadów błonkoskrzydłych.

Błonkoskrzydłe groźne dla 5 proc. populacji

Prof. Krzysztof Kowal z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, przewodniczący Sekcji Immunoterapii Alergenowej PTA podkreśla, że trudno jest ustalić, jak dużej liczby osób dotyczy ten problem. Dane w tej dziedzinie są niedoszacowane, głównie dlatego, że spora liczba osób nie zgłasza się do lekarza, znaczna też część może po prostu unikać kolejnych użądleń i nie poddawać się diagnostyce.

- Przyjmuje się, że częstość istotnych reakcji na użądlenie przez owady błonkoskrzydłe wynosi ok. 5 proc. w populacji ogólnej – wyjaśnia ekspert.

Objawy kliniczne u uczulonych na jad owadów błonkoskrzydłych mogą być bardzo różne. Zazwyczaj pojawia się duży obrzęk i zaczerwienienie skóry w miejscu, w którym doszło do użądlenia. Następnie może dojść do reakcji ogólnoustrojowej. Bardzo szybko rozprzestrzeniają się zmiany skórne, dochodzi do pokrzywki, zaczerwienienia, świądu całego ciała.

- Przy ciężkich objawach uczulony może mieć problem z oddychaniem spowodowany obrzękiem krtani czy napadem astmy, bóle brzucha, wymioty. Może też dojść do objawów ze strony układu sercowo-naczyniowego takich jak: tachykardia, zawroty głowy, uczucie osłabienia, spadek ciśnienia tętniczego, omdlenie, utrata przytomności, a nawet, w niektórych sytuacjach zgon. Należy pamiętać, że reakcja ta następuje bardzo szybko, w ciągu sekund-kilku minut – zaznacza prof. Kowal

Dodaje: - Nikt nie jest w stanie prowadzić w pełni wiarygodnych statystyk dotyczących liczby zgonów po użądleniach, gdyż jest to bardzo trudne do oceny.  Niemniej szacuje się, że w krajach takich jak Polska, rocznie, z powodu uczulenia na jad owadów błonkoskrzydłych, umiera kilkanaście do kilkudziesięciu osób.

Jest skuteczne leczenie – brakuje dostępu

Eksperci zwracają uwagę, że istnieją skuteczne terapie mogące uchronić osoby uczulone przed wstrząsem anafilaktycznym i śmiercią. Taką metodą leczenia, którą stosują alergolodzy w celu poprawy życia chorych jest immunoterapia alergenowa jadami, popularnie nazywana odczulaniem. Polega ona na podawaniu, w odpowiedni sposób, ekstraktów alergenów, na które chory jest uczulony. Dzięki temu organizm wytwarza tolerancję na uczulający go alergen.

Problem w tym, że w Polsce dominuje ultraszybki sposób odczulania na jad owadów błonkoskrzydłych. Polega na tym, że u chorego dawkę terapeutyczną osiąga się w ciągu jednego dnia. Niestety metoda ta niesie za sobą ryzyko wystąpienia reakcji anafilaktycznej, stąd też odbywa się w warunkach szpitalnych. Świadczą ją jedynie 33 ośrodki szpitalne w kraju.

Zupełnie inny standard obowiązuje w większości krajów na świecie, gdzie immunoterapia, w tym na jad owadów błonkoskrzydłych, jest prowadzona w ambulatoriach.

– Tam lekarze mają dostęp do immunoterapie o przedłużonym działaniu, typu DEPOT. Opierają się one na powolniejszym zwiększaniu dawki a każda immunoterapia, którą się wykonuje wolniej, wiąże się z mniejszą ilością cięższych reakcji anafilaktycznych. Dlatego też takie formy odczulania są dla pacjenta bezpieczniejsze i mogą być prowadzone w ambulatoriach. Preparaty, które są produkowane w formie DEPOT nie są w Polsce refundowane – podkreśla prof. Kowal.

Śmiertelne zagrożenie rodzi lęk i wpływa na rodzinne życie

Grzegorz Baczewski z Fundacji Centrum Walki z Alergią zwraca uwagę, że wielu pacjentom świadomość, że są uczuleni na jad owadów błonkoskrzydłych, że każde takie użądlenie może skończyć się śmiercią, bardzo utrudnia życie.

- U sporej grupy chorych rozwijają się zaburzenia lękowe, a nawet fobie, które rzutują na codzienną egzystencję. Szczególnie wyraźnie zaburzenia te uwidoczniają się w okresie letnio-jesiennym, kiedy narażenie na użądlenie jest bardzo duże. Osoby takie unikają wychodzenia z domu, zakupy robią w sklepach całodobowych, po północy. Czasami fobia jest tak nasilona, że sam odgłos bzyczenia owada uruchamia u nich reakcję paniczną – podkreśla Baczewski.

Wyjaśnia też, że stany lękowe osoby chorej nie pozostają bez wpływu na życie rodziny. - Chory unika wyjść z domu, nie towarzyszy bliskim w wyjazdach wakacyjnych, zabawach z dziećmi na świeżym powietrzu. Z czasem zaczynają o sobie myśleć, że coś jest z nimi nie tak, że są przewrażliwieni. Pojawia się stygmatyzacja - tłumaczy Baczewski.

Na leczeniu w AOS skorzystają wszyscy

Każdego roku w Polsce z terapii odczulających na jad błonkoskrzydłych korzysta jedynie ok. 3 tys. pacjentów. To kropla w morzu potrzeb. Szacuje się, że liczba kwalifikujących się do leczenia jest kilkukrotnie wyższa.

Zdaniem Fundacji Centrum Walki z Alergią sytuację mogłaby zmienić decyzja administracyjna, zgodnie z którą odczulanie na jad owadów prowadzone by było w poradniach specjalistycznych.

- Takie rozwiązanie byłoby znacznym ułatwieniem dla chorych, którzy dziś chcąc korzystać z leczenia muszą niejednokrotnie pokonywać 100-200 km w jedną stronę, aby dotrzeć do szpitala prowadzącego terapię. Wiąże się to z ogromnymi kosztami, zarówno finansowymi, jak też utratą czasu i koniecznością zwolnień z pracy. Wiele osób nie ma takiej przestrzeni w swojej psychice i wycofuje się z terapii. Są też grupy zawodowe, jak np. rolnicy, pszczelarze czy leśnicy, którzy ze względu na dalekie podróże zniechęcają się do leczenia – wyjaśnia Baczewski.

Dodaje: - Gdyby ilość ośrodków była zwiększona, a takie możliwości daje ulokowanie terapii w poradniach, to pacjent musiałby dojeżdżać na leczenie nie więcej niż 20-50 km. Zmniejszyłoby to znacznie uciążliwość w formie dojazdu i poszerzyło grupę osób chętnych do skorzystania z odczulania.

Zmiany są pilnie potrzebne

Grzegorz Baczewski zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię. Otóż pandemia Covid-19 znacznie ograniczyła dostęp do terapii odczulających i wpłynęła na samą gotowość chorych do leczenia.

- Covid bardzo dobrze unaocznił potrzebę przekierowania leczenia z dużych ośrodków szpitalnych do ambulatoriów. W czasie wzrostu zakażeń koronawirusem bardzo wiele ośrodków szpitalnych zostało przekształcone w szpitale covidowe. Uczuleni na jad owadów z dnia na dzień stracili dostęp do terapii w tym ośrodku. Wprawdzie zostali przekierowani do innych, ale nie każdy z nich był gotowy z tego skorzystać – zaznaczył.

Zdaniem Grzegorza Baczewskiego, będzie to skutkowało przechodzeniem przez chorych całej procedury odczulania od początku.

- Umożliwienie odczulania w sieci poradni ambulatoryjnych, w związku z tym, że są one bardziej powszechne, pozwoliłoby uniknąć takich sytuacji, usprawniłoby leczenie i obniżyło koszty – wyjaśnił Baczewski.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum