Diagności ponownie krytycznie o pulowaniu próbek do badań na koronawirusa

Autor: pwx/Rynek Zdrowia • • 10 lutego 2021 17:52

Metoda pulowania proponowana przez Ministerstwo Zdrowia obarczona jest daleko idącymi błędami diagnostycznymi - twierdzi Krajowa Rada Diagnostów Laboratoryjnych.

Diagności ponownie krytycznie o pulowaniu próbek do badań na koronawirusa
KRDL wyraził krytyczne stanowisko wobec tzw. pulowania próbek do badań w kierunku wykrywania koronawirusa. Fot. Shutterstock

Krajowa Rada Diagnostów Laboratoryjnych skierowała do Ministra Zdrowia obszerną opinię, w której ponownie wyraża krytyczne stanowisko wobec tzw. pulowania próbek do badań w kierunku wykrywania koronawirusa.

Samorząd diagnostów negatywnie zaopiniował projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia zmieniającego rozporządzenie w sprawie standardów jakości dla medycznych laboratoriów diagnostycznych i mikrobiologicznych z dnia 5 lutego br.

KRDL ponownie wskazała, że "metoda pulowania proponowana przez Ministerstwo Zdrowia obarczona jest daleko idącymi błędami diagnostycznymi, a wykonywanie badań metodą łączenia materiału do badań laboratoryjnych pobranych od różnych osób, tzw. metodą pulowania jest niedopuszczalne".

Pulowanie przede wszystkim sprawia, że w przypadku próbek, w których ilość materiału genetycznego wirusa jest na granicy wykrywalności, może dochodzić do wydawania wyników fałszywie ujemnych, mimo że w indywidualnym badaniu wynik byłby pozytywny - czytamy w opinii.

KIDL stwierdza, że na ten aspekt zwrócił uwagę w stanowisku z dnia 10 września 2020 r. Państwowy Zakład Higieny Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, stwierdzając, że Instytut nie stosuje tej metody ani też nie widzi powodów dla jej stosowania.

Jak czytamy w opinii, na możliwość występowania wyników fałszywie ujemnych przy zastosowaniu metody pulowania wskazuje konsultant krajowy ds. epidemiologii dr hab. n. o zdr. Iwona Pradowska-Stankiewicz, prof. NIZP-PZH powołując się na dane WHO. Również konsultant krajowy w dz. mikrobiologii lekarskiej prof. Katarzyna Dzierżanowska-Fangrat nie wydała rekomendacji, które uzasadniałoby proponowane rozwiązania.

Narzucane przez MZ rozwiązanie stanowi pozorną oszczędność. Znaczna część odczynników zostanie zużyta bowiem na walidację metody, której koszty muszą ponieść laboratoria - uważa KRDL.

Jak przekonuje KRDL w okresie październikowo-grudniowej fali zakażeń, notowano odsetek wyników pozytywnych na poziomie 30-25 proc. A to oznacza, że w razie kolejnej „fali” epidemii można się spodziewać, że nawet pulowanie próbek po 2-3 spowoduje konieczność wykonywania większej liczy oznaczeń niż przy indywidualnym oznaczaniu każdej próbki.

 Pełna opinia wraz obszernym uzasadnieniem: na stronie KIDL

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum