Diagności lepsi i gorsi, czyli kto powinien pracować w laboratorium

Autor: RR/Rynek Zdrowia • • 12 kwietnia 2017 05:50

Stanowisko samorządu zawodowego diagnostów laboratoryjnych jest jednoznaczne - diagnostą laboratoryjnym może być osoba, która ukończyła studia medyczne na kierunku analityka medyczna lub lekarz ze specjalizacją z medycyny laboratoryjnej. Mniej znane są argumenty diagnostów z dyplomami uczelni niemedycznych i samych uczelni. Co mają do powiedzenia obie strony?

Diagności lepsi i gorsi, czyli kto powinien pracować w laboratorium. Fot. Archiwum

Spór o to, kogo można uznać za diagnostę laboratoryjnego przybrał ostatnio na sile za sprawą dyskusji nt. nowelizacji ustawy o diagnostyce laboratoryjnej. W środowisku pojawiły się nawet plotki, że diagności bez wykształcenia medycznego zostaną wyrugowani z zawodu.

”W związku z rozpowszechnianiem przez bliżej nieznane osoby nieprawdziwych informacji, jakoby diagności z wykształceniem niemedycznym (biolodzy, biotechnolodzy, chemicy, lekarze weterynarii etc.) mogli być pozbawieni Prawa Wykonywania Zawodu Diagnosty Laboratoryjnego informujemy, iż nie jest to prawdą. Wszystkie osoby, które uzyskały prawo wykonywania zawodu (…) zachowują wszystkie przyznane uprawnienia oraz możliwość pracy w zawodzie diagnosty laboratoryjnego do końca swojej drogi zawodowej” - zapewniała w marcowym numerze ”Diagnosty laboratoryjnego” Krajowa Rada Diagnostów Laboratoryjnych.

Ale jednocześnie w komunikacie przypomniano, że ”samorząd diagnostów laboratoryjnych zabiega, by w przyszłości prawo do wykonywania zawodu diagnosty laboratoryjnego mogli otrzymywać tylko absolwenci kierunku analityka medyczna oraz lekarze posiadający specjalizacje z dziedzin medycyny laboratoryjnej”.

Dlaczego KRDL tak na tym zależy?

Oto główne argumenty.

Zacznijmy od tego, że badania laboratoryjne zapewniają 80 proc. obiektywnych danych o stanie pacjenta, wpływają zaś na 70 proc. podejmowanych przez lekarzy decyzji (- wynika z amerykańskich analiz). Tak więc medycyna laboratoryjna zapewnia kluczowe informacje o diagnozie, leczeniu, kontroli i profilaktyce. Żeby jednak lekarze mogli w pełni korzystać z wiedzy diagnostów laboratoryjnych, muszą się z nimi kompetentnie porozumiewać - przekonuje KRDL.

- Zdolność do współpracy, dyskusji z lekarzem i wspomagania go w procesach diagnostycznych, jak też udziału w komisjach i zespołach szpitalnych posiada tylko absolwent kierunku medycznego, jakim jest analityk medyczny/diagnosta laboratoryjny - mówił nam cieszący się dużym uznaniem wśród diagnostów prof. Maciej Szmitkowski, były konsultant krajowy w dziedzinie diagnostyki laboratoryjnej.

Podkreślał, że tylko diagności laboratoryjni mogą tworzyć zespoły nadzorujące badania przyłóżkowe, które na Zachodzie stanowią już niemal 20% wszystkich badań laboratoryjnych. Tłumaczył, że robi je lekarz, pielęgniarka, ale pod kontrolą laboratorium, bo wynik może być fałszywy, gdyż urządzenia wykorzystywane w badaniach przyłóżkowych są prostsze i dają mniej miarodajne wyniki. - Tego nie skontroluje biotechnolog czy chemik, jedynie diagnosta laboratoryjny - zaznaczał.

Profesor wskazał też, że studenci analityki medycznej przez pierwsze 3 lata praktycznie kształceni są jak lekarze - mają te same przedmioty. Potem poznają przedmioty laboratoryjne, a na ostatnim, piątym roku mają zajęcia w klinikach, gdzie konfrontują wyniki badań laboratoryjnych ze stanem pacjenta.

Natomiast osoby z wyższym wykształceniem niemedycznym, żeby zostać diagnostami laboratoryjnymi, muszą ukończyć kształcenie podyplomowe w zakresie analityki medycznej. Jest ono przeznaczone dla osób, które mają studia wyższe "na kierunku przydatnym do wykonywania zawodu diagnosty laboratoryjnego" - jak określa to przepis. Zgodnie z ministerialnym rozporządzeniem, kierunkami przydatnymi do wykonywania zawodu diagnosty laboratoryjnego są: biologia, biotechnologia, chemia, farmacja i weterynaria.

Przyrodnik w laboratorium to patologia
- Nie można pozwolić, żeby nasz zawód medyczny, który ma ustalone standardy kształcenia i uczy - tak samo, jak na studiach lekarskich - opieki nad pacjentem, miał wprowadzane do swojej grupy zawodowej osoby bez wykształcenia medycznego - stanowczo postawiła sprawę (5 października 2016 r.) na Sejmowej Komisja Zdrowia Elżbieta Puacz, prezes KRDL.

Resort zdrowia nie ma ochoty - przynajmniej na tym etapie - angażować się w spór. Konstanty Radziwiłł powołał zespół ds. opracowania nowelizacji ustawy o diagnostyce laboratoryjnej i czeka na zakończenie jego prac.

Tymczasem Elżbieta Puacz zastanawia się, z jakiego klucza zaproszono do ministerialnego zespołu przedstawiciela Uniwersytetu Łódzkiego?

- Przecież ta uczelnia nie uczestniczy w kształceniu przyszłych diagnostów laboratoryjnych. Czy resort zdrowia nadal chce pozwalać na ”patologie” by przyrodnicy kształceni na różnych uczelniach niemedycznych, według różnych autorskich programów kształcenia, w systemie 3 letnie studia licencjackie i 2 lata magisterium otrzymywali prawo do wykonywania zawodu medycznego? - nie ukrywa zaskoczenia prezes Puacz.

Dodaje: - Ciężka praca przed nami. A znając przedstawicieli Uniwersytetu Łódzkiego - mocno walczących o dobro tylko swoich absolwentów i pracowników, a nie o dobro publiczne, do którego ochrony powołany jest samorząd zawodowy- spotkania zespołu będą burzliwe.

Dość dyskryminacji
”Mając na uwadze interdyscyplinarny charakter diagnostyki laboratoryjnej należy oczekiwać od Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych jak najszerszego wprowadzenia do tej działalności magistrów mikrobiologii oraz innych kierunków biologiczno-medycznych uzyskujących efekty kształcenia tożsame ze standardami kształcenia na kierunku analityka medyczna” - czytamy w stanowisku ”Kluczowa rola magistra mikrobiologii w diagnostyce laboratoryjnej medycznej” przesłanym Rynkowi Zdrowia przez profesorów z Katedry Immunologii i Biologii Infekcyjnej Uniwersytetu Łódzkiego - Magdalenę Mikołajczyk-Chmielę i Wiesławę Rudnicką.

W ocenie naukowców proponowane przez KRDL rozwiązania w zakresie medycznej diagnostyki laboratoryjnej odmawiające absolwentom kierunku mikrobiologia, a także innych kierunków uczelni niemedycznych uznawanych za przydatne w ochronie zdrowia udziału w działalności diagnostyki laboratoryjnej są zaprzeczeniem idei rozwoju i unowocześniania tej interdyscyplinarnej dziedziny.

Magdalena Mikołajczyk-Chmiela i Wiesława Rudnicka wyrażają nadzieję, że Zespół do opracowania projektu ustawy o diagnostyce laboratoryjnej ”wypracuje zasady, które zakończą dyskryminację magistrów mikrobiologii i usprawnią diagnostykę laboratoryjną, która bez udziału magistrów mikrobiologii jest ułomna”.

Wskazują ponadto, że ”wieloletnie i niczym nieusprawiedliwione wykluczenie magistrów mikrobiologii spośród osób uprawnionych do wykonywania zawodu diagnosty laboratoryjnego powoduje narastające negatywne skutki:

• krzywdzi i hamuje rozwój zawodowy magistrów mikrobiologii w działaniu noszącym charakter negatywnego lobbingu;
• krzywdzi polskie społeczeństwo pozbawiając je należytej ochrony zdrowia, gdyż działalność laboratoriów medycznych diagnostycznych wykluczająca udział magistrów, a nawet doktorów mikrobiologii, jest ułomna i nie zapewnia należytej ochrony zdrowia i życia Polaków;
• hamuje rozwój diagnostyki laboratoryjnej w Polsce pozostając w sprzeczności ze światowymi trendami wykorzystującymi dynamiczny rozwój technologiczny;
• pozostaje w sprzeczności z gwarantowaną Konstytucją RP oraz ustawą Prawo o szkolnictwie wyższym autonomią uczelni, która umożliwia prowadzenie kierunków mikrobiologia w sposób wykorzystujący najnowsze zdobycze wiedzy biologiczno-medycznej i nieosiąganej na innych kierunkach wiedzy i praktyki mikrobiologii medycznej, immunologii infekcyjnej oraz genetyki drobnoustrojów”.

Interdyscyplinarna diagnostyka potrzebuje mikrobiologów
Na zakończenie zaznaczają, że kształcenie na kierunku mikrobiologia jest realizowane przez profesorów, doktorów habilitowanych oraz doktorów specjalności mikrobiologia medyczna i immunologia (w tym wielu posiadających tytuł diagnosty laboratoryjnego). Kadra dydaktyczno-naukową prowadzi w ścisłej współpracy z klinicystami i badaczami zagranicznymi interdyscyplinarne badania molekularnych i funkcjonalnych biomarkerów umożliwiających śledzenie interakcji drobnoustrojów z organizmem człowieka.

Jak podkreślają, badania te generują postęp w wykrywaniu, profilowaniu leczenia i profilaktyce chorób zakaźnych stanowiących zagrożenia globalne, jak gruźlica, choroba wrzodowa i jej pochodna - choroba niedokrwienna serca, bakteryjne zakażenia układu moczowego, toksoplazmoza, choroby alergiczne, grzybice czy zakażenia gronkowcowe przebiegające z wytworzeniem biofilmu.

Prof. Magdalena Mikołajczyk-Chmiela i prof. Wiesława Rudnicka zaznaczają, że proces kształcenia i badania naukowe są prowadzone w oparciu o nowoczesną infrastrukturę z dostępem do najnowocześniejszej aparatury badawczej.

Magdalena Mikołajczyk-Chmiela i Wiesława Rudnicka są zdania, że podejmowane przez panią prezes KRDL dr Elżbietę Puacz starania o dyskredytację magistrów mikrobiologii w podejmowaniu czynności diagnostyki laboratoryjnej w laboratoriach medycznych, pozostają w sprzeczności z opinią części diagnostów laboratoryjnych, w tym osób legitymujących się tytułem profesora oraz stopniem doktora habilitowanego i doktora, która została zawarta w petycji skierowanej do ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła (21.03.2017 r.).

W petycji tej podkreślono znaczenie mikrobiologii w systemie ochrony zdrowia, które uprawomocnia rozporządzenie ministra zdrowia z 14 listopada 2008 r. (Dz. U. Nr 208, Poz. 1312), wpisujące mikrobiologię na listę dziedzin mających zastosowanie w ochronie zdrowia, co między innymi było przesłanką do otwarcia niezależnych kierunków mikrobiologia na pięciu uniwersytetach w Polsce.

Stworzyło to możliwość przesunięcia profilu kształcenia z ogólnobiologicznego w kierunku ogólnomedycznym oraz zapewniło zdobywanie przez studentów mikrobiologii efektów kształcenia wymaganych od absolwentów kierunku analityka medyczna oraz wyróżniających efektów kształcenia w zakresie m.in. mikrobiologii medycznej, immunologii z immunologią zakażeń i genetyki drobnoustrojów, nie uzyskiwanych na studiach o specjalnościach innych niż mikrobiologia.

Medyczna diagnostyka laboratoryjna dyskryminująca takich specjalistów jest ułomna i sprzeczna z ogólnoświatową opinią. Uważamy, że niezbędna jest wspólna dyskusja, która pozwoli wypracować reguły, umożliwiające przywrócenie magistrom mikrobiologii prawa do wykorzystania ich potencjału zawodowego w ochronie zdrowia i życia Polaków - przekonują prof. Magdalena Mikołajczyk-Chmiela i prof. Wiesława Rudnicka.

Całe stanowisko profesorów z Uniwersytetu Łódzkiego pt. ”Kluczowa rola magistra mikrobiologii w diagnostyce laboratoryjnej medycznej” publikujemy obok w formacie pdf.

Z danych KRDL wynika, że mamy 15 tysięcy diagnostów laboratoryjnych, z czego 10 tys. to absolwenci kierunku analityka medyczna na studiach medycznych. Ponadto 3232 diagnostów posiada tytuł specjalisty w 14 dziedzinach diagnostyki laboratoryjnej, a więc co czwarty jest specjalistą. Mamy też 16 profesorów, 48 doktorów habilitowanych i ponad 400 osób z tytułem doktora w tej dziedzinie.

DO POBRANIA

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum