Depresja może skończyć się tragedią. To nie melancholia

Autor: Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia • • 01 listopada 2014 07:13

Na depresję w Polsce cierpi ok. 1,2-1,5 mln osób. Najczęściej chorobę tę diagnozuje się u osób w przedziale wiekowym 20-40 lat. Jest główną przyczyną utraty wydajności pracy z powodu zwolnień lekarskich, wcześniejszego przechodzenia na rentę oraz samobójstw.

Depresja może skończyć się tragedią. To nie melancholia

Wśród osób chorujących na depresję 20-60% podejmuje próby samobójcze, 15% chorych skutecznie. Eksperci z Uczelni Łazarskiego wyliczyli, że depresja kosztuje nasz kraj od 1 mld do 2,6 mld zł rocznie.


Jednym z głównych problemów
związanych z depresją jest zagrożenie samobójstwami. Każdego roku na świecie z powodu depresji ginie ok. 1 milion osób, w Polsce każdego dnia odbiera sobie życie kilkanaście. Rekordowym pod tym względem był rok 2013, w którym odnotowano istotny wzrost liczby samobójstw - 6097 przypadków, o 2000 więcej niż w roku poprzednim.

Komentując analizę kosztów ekonomicznych i społecznych depresji prof. Janusz Heitzman z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego zauważa, że w Polsce problem ten jest zbyt mało dostrzegany, a o depresji nie myśli się w kategoriach choroby śmiertelnej.

Zwraca uwagę, że liczba osób, które odbierają sobie życie przekracza liczbę ofiar wypadków drogowych, a dane policyjne i tak nie obejmują zgonów po próbach samobójczych i nieskutecznym, dłuższym leczeniu.

Dr Piotr Wierzbiński, specjalista psychiatra Specjalistycznego Psychiatrycznego Zespołu Opieki Zdrowotnej Szpital im. J. Babińskiego w Łodzi podaje, że zachowania samobójcze mogą wystąpić również w innych zaburzeniach psychicznych, np. schizofrenii, zaburzeniach osobowości.

- Należy jednak stwierdzić, że w wśród osób leczonych psychiatrycznie do zachowań samobójczych dochodzi najczęściej u osób, które leczą się na depresję. Chorzy z ciężką depresją 21-krotnie częściej podejmą próbę samobójczą, niż osoby w populacji ogólnej. Liczne doniesienia naukowe pokazują, że 10-30% pacjentów cierpią na depresję będzie próbowało popełnić samobójstwo - mówi Rynkowi Zdrowia dr Wierzbiński.

Znaczne koszty pośrednie
W jego opinii, społeczne podejście do depresji powinno być zmodyfikowane. - Każdą depresję należy traktować poważnie, mając na uwadze fakt, że nawet jedna trzecia osób z tą chorobą może próbować targnąć się na swoje życie - zaznacza specjalista.

Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, redaktor naukowy raportu „Depresja - analiza kosztów ekonomicznych i społecznych”, który powstał w Instytucie Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, w rozmowie z Rynkiem Zdrowia zwraca natomiast uwagę, że depresja dotyka coraz większej populacji ludzi w Polsce i - co istotne - są to w większości osoby w wieku produkcyjnym.

- Są oni fundamentem produktywności gospodarki i powinni, z punktu widzenia szeroko rozumianego interesu społecznego i ekonomicznego, mieć zagwarantowaną opiekę na wyższym poziomie, aby tej produktywności tracić jak najmniej - mówi dr Gałązka-Sobotka.

Tymczasem, jak wykazali specjaliści z Uczelni Łazarskiego, roczne koszty depresji ponoszone przez NFZ to ok. 170 mln zł oraz ponad 760 mln zł przez ZUS. Z powodu depresji rocznie w Polsce traci się 25 tys. lat produktywności. W zależności od przyjętego podejścia do wartości kapitału ludzkiego oznacza to od 1 do nawet 2,6 mld zł kosztów pośrednich depresji.

- Zaznaczmy przy tym, że depresja jest chorobą, w której inwestycja w leczenie daje 100% zwrotu, bo skutkuje wyleczeniem. W wielu przypadkach wystarczy 6-miesięczna terapia, by zagwarantować powrót pacjenta do normalnego funkcjonowania. Koszty absencji chorobowej i niezdolności do pracy z powodu depresji są w naszym kraju czterokrotnie wyższe niż wydatki na leczenie tej choroby! Państwa polskiego nie stać na to - podkreśla dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Według danych ZUS z 2012 r, w Polsce depresja znajduje się w pierwszej dziesiątce najwyższych wydatków na świadczenia związane z niezdolnością do pracy. Koszty pośrednie, a więc te spowodowane niezdolnością do pracy, np. koszty zasiłków, rent, a także związane z samobójstwami stanowią w Polsce aż 71%.

Wczesne rozpoznanie
Dlatego autorzy raportu rekomendują uznanie depresji jako jednostki priorytetowej w obszarze chorób psychiatrycznych. Zwracają uwagę, że prawidłowe, wczesne rozpoznanie depresji, a następnie odpowiednio wczesne zastosowanie leczenia, poprawia efekt zdrowotny u pacjenta, opóźnia rozwój choroby i jej nawroty oraz obniża koszty opieki medycznej i społecznej, a w szczególności zmniejsza ryzyko śmiertelności i przyspiesza powrót do pełnej aktywności społecznej i zawodowej pacjenta.

Dr Gałązka-Sobotka podkreśla też, że w kwestii postrzegania depresji, wiele można by zyskać tylko dzięki zastosowaniu działań prewencyjnych z udziałem pracodawców oraz edukacji i zmianie organizacji leczenia, tak, aby zdjąć z depresji stygmat choroby psychicznej.

- Po konsultacji z wieloma ekspertami w raporcie wskazujemy, że być może rozwiązaniem jest wydzielenie w systemie ośrodków leczenia depresji, bo trzeba wyspecjalizowanej wiedzy, żeby zajmować się tą chorobą od strony farmakologicznej i terapeutycznej - podkreśla naukowiec z Uczelni Łazarskiego.

Cały artykuł - już w najbliższym, listopadowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia (nr 11/2014).

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum