Depresja kosztuje od ok. 1 do 2,6 mld zł rocznie

www.pulshr.pl Autor: PTWP - PulsHR • Źródło: PulsHR/Rynek Zdrowia   • 15 stycznia 2018 17:56

W poniedziałek przypada Blue Monday - najbardziej depresyjny dzień w roku według teorii Cliffa Arnalla, brytyjskiego psychologa i pracownika Cardiff University. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia, cierpi na nią ponad 350 mln ludzi na świecie i aż 1,5 mln Polaków.

Małgorzata Gałązka-Swoboda: - Polacy w statystykach obciążenia pracą są tylko niewiele mniej niż Japończycy. FOT. PTWP

Z szacunków Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego wynika, że depresja odpowiada rocznie za blisko 25 tys. lat utraconej produktywności w Polsce. Koszty pośrednie ponoszone przez polskie społeczeństwo z powodu depresji wahają się od ok. 1 do 2,6 mld zł rocznie.

Według ekspertów Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego depresja dotyka najczęściej osób w wieku 20-40 lat i ma poważny wpływ na ich życie zawodowe. Osoby chorujące na depresję są o ok. 20 proc. mniej produktywne, a więc można przyjąć, że pracują nie pięć, a cztery dni w tygodniu. Natomiast głęboka depresja może całkowicie wykluczyć je z grona zdolnych do pracy. WHO przestrzega, że już w 2020 r. depresja będzie drugą najczęściej diagnozowaną chorobą. Dlaczego dotyka nas coraz częściej?

Nadmiar pracy
- Jest to silnie związane z trybem życia i warunkami, w których je spędzamy. Jednym z powodów jest nadmiar pracy. Niestety Polacy w statystykach obciążenia pracą są tylko niewiele mniej niż Japończycy. Poza tym chodzi też o zadania, które sami przed sobą stawiamy, a które są - w tym skomercjalizowanym, nowoczesnym, transformującym się technologicznie świecie - trudne do udźwignięcia przez nasz system nerwowy - mówi w rozmowie z portalem pulshr.pl dr Małgorzata Gałązka-Swoboda, dyrektor Centrum Kształcenia Podyplomowego oraz dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Jak jednak podkreśla, depresja nie jest chorobą, która dotyka tylko Polaków. Dotyczy ona głównie osób żyjących w najwyżej rozwiniętych krajach. Wśród przyczyn tego zjawiska najczęściej wymienia się obciążenie narastającymi stresorami przy pogłębiającym się braku wsparcia społecznego.

- Można to skorelować z tym, że stresory życia codziennego bardzo często ściągają nas do alternatywnych światów - np. do fascynującego świata gier lub pasjonującego życia w mediach społecznościowych, w którym trzeba istnieć, chociażby ze względu na wymogi życia zawodowego. Tylko że z jednej strony media społecznościowe są naturalnym narzędziem do tego, żeby być na czasie i móc w sposób efektywny realizować swoje zadania zawodowe, a z drugiej strony - bardzo często dystansują nas od prawdziwych relacji społecznych, które pomagają nam radzić sobie z problemami życia codziennego, z oderwaniem od zawodowych obowiązków itd. - wyjaśnia dr Małgorzata Gałązka-Swoboda.

Jak radzi dr Małgorzata Gałązka-Swoboda, powinniśmy spróbować powrócić do realnego świata, ograniczyć nasze życie w mediach społecznościowych na rzecz spaceru, pójścia do kina albo teatru, spotkania ze znajomymi na kolacji czy sportu. Jej zdaniem, wyjście z tych alternatywnych światów będzie miało realny, pozytywny wpływ na to, co dzieje się z naszą kondycją psychofizyczną.

Depresja problemem gospodarczym
Depresja to nie tylko problem społeczny, ale i gospodarczy. - Przeprowadzone przez nas w 2014 r. badanie „Depresja - analiza kosztów ekonomicznych i społecznych” uzmysłowiło nam, że depresja generuje znacznie niższe koszty po stronie medycznej, czyli Narodowego Funduszu Zdrowia, a znacznie wyższe (niemal dwukrotni) dla ZUS - z tytułu skutków choroby w życiu zawodowym pracowników. Depresja i utrata produktywności z nią związana generują koszty w wysokości od 1 do nawet 2,6 mld zł, które każdego roku ponosi gospodarka - alarmuje dr Małgorzata Gałązka-Swoboda.

To również problem dla pracodawców. Ci - jak jednak zauważa ekspert z Uczelni Łazarskiego - od czasu publikacji raportu na temat depresji coraz bardziej zaczynają interesować się tym tematem.

- Przede wszystkim rośnie ich świadomość, co do skutków obciążenia pracą i wpływu na kondycję nie tylko fizyczną, ale i psychiczną pracowników. Depresja jest taką samą chorobą, jak np. zachorowanie na serce, może się przydarzyć każdemu. I pracodawcy coraz częściej to rozumieją - mówi Gałązka-Swoboda.

Szybka diagnoza depresji jest kluczowa, ponieważ powoduje, że leczenie nie jest długie i choroba szybko znika. - Pierwsze epizody depresyjne wychwycone na czas zwykle się nie powtarzają. Natomiast jeśli depresja jest niezdiagnozowana i nieleczona, to może przerodzić się w nawracającą i ciężką depresję, która wymaga hospitalizacji, bardzo agresywnego i długotrwałego leczenia, a to może oznaczać nawet trwałą niezdolność do pracy. Prawie 90 proc. osób, które otrzymują od orzeczników ZUS ponowne zaświadczenie dla celów rentowych to chorzy z nawracającą depresją - mówi dr Gałązka-Swoboda.

- Depresja to choroba, która trwa tygodniami, miesiącami, a nawet całymi latami. Uniemożliwia choremu normalne funkcjonowanie - wpływa na zdolność do pracy, zniechęca do spędzania czasu z rodziną i przyjaciółmi. Powoduje, że chory stopniowo odsuwa się od społeczeństwa. Depresję trzeba leczyć - podkreśla Paweł Gosek, psychiatra z Centrum Medycznego Falck w Warszawie.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum