Rzeczpospolita/Rynek Zdrowia | 02-04-2019 10:18

Czy upaństwowione ratownictwo medyczne poradzi sobie z jakością?

Zgodnie z nowelizacją ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym (PRM) od 1 kwietnia NFZ może podpisać umowę tylko z samodzielnym publicznym zakładem opieki zdrowotnej. To znaczy, że firmy prywatne, których udział w rynku wynosił 9 proc. (135 karetek), musiały zaprzestać takiej działalności.

Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Jak zapewnia resort zdrowia, prywatne karetki udało się zastąpić. Część szpitali i stacji pogotowia zakupiła nowe pojazdy, inne dysponowały większą flotą, z której w pełni nie korzystały.

Jak mówi Andrzej Sośnierz, poseł PiS, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia, od teraz pogotowie państwowe będzie tylko z nazwy. Tak naprawdę będzie samorządowe, bo właścicielami większości jednostek są gminy i samorządy wojewódzkie. Państwowy jest system, a pacjent nie powinien odczuć różnicy.

Część lekarzy pogotowia jest jednak mocno zaniepokojona. Boją się powrotu do czasów sprzed konkursów w NFZ. To oczywiste, że wejście prywatnych firm i konkurencja, wymusiła poprawę jakości w karetkach. Czy upaństwowione ratownictwo medyczne poradzi sobie z jakością?

Piotr Dymon z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratownictwa Medycznego nie boi się spadku jakości. Jest zdania, że jeżeli płatnik będzie podnosił poprzeczkę podmiotom publicznym, one także będą dbały o jakość. Jego zdaniem upaństwowienie pogotowia to pierwszy krok do tego, by ratownictwo medyczne przestało podlegać szpitalom i stało się niezależne. Dziś część szpitalnego kontraktu na działalność pogotowia przeznaczana jest na inne świadczenia.

Więcej: www.rp.pl