Express Bydgoski/Rynek Zdrowia | 01-10-2020 13:18

Czy system opieki oparty na placówkach POZ poradzi sobie w dobie epidemii?

Resort zdrowia włączył lekarzy POZ do walki z pandemią. Niestety, poza obciążeniami jakie spadły na tę grupę zawodową, MZ nie zagwarantowało placówkom warunków pozwalających wypełniać nowe obowiązki z zachowaniem zasad bezpieczeństwa. Lekarze apelują - system podstawowej opieki zdrowotnej może tego nie wytrzymać.

Fot. archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Tymczasem lekarzy rodzinnych pracujących w POZ jest coraz mniej - chorują na Covid-19, przebywają na kwarantannach, odchodzą na emeryturę. Brak dostępu do szybkich testów w kierunku zakażenia SARS-CoV-2 jeszcze pogłębia ten kryzys.

Już dziś w wielu placówkach POZ brakuje kadr. Dla przykładu w Działdowie zakażony lekarz oraz cały personel przychodni zostali objęci kwarantanną. Z tego powodu zamknięto przychodnię i 15 tysięcy pacjentów pozbawionych zostało opieki medycznej na minimum 7 dni. Z kolei w jednej z największych bydgoskich placówek POZ, w której pracuje ok. 70 osób, kwarantanną objęto 27. U 3 pracowników potwierdzono zakażenie koronawirusem.

Na już trudną sytuację nakładają się zastałe braki kadrowe. W Polsce na 10 tysięcy mieszkańców przypada zaledwie 23 lekarzy. W województwie kujawsko-pomorskim średnia wieku lekarza rodzinnego wynosi 58 lat, aż 3 tys. lekarzy osiągnęło już wiek emerytalny, co oznacza, że są w grupie podwyższonego ryzyka zakażeniem SARS-CoV-2.

Jak wyjaśnia Szymon Kopa, prezes Kujawsko-Pomorskiego Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia w Bydgoszczy, organizacji należącej do Federacji "Porozumienie Zielonogórskie" już dziś lekarze rodzinni są przeciążeni, udzielają dziennie od 60 do 70 porad. Jedna trzecia wszystkich pacjentów jest przyjmowana w gabinetach lekarskich. Jeśli lekarze rodzinni z powodu pandemii Covid-19 przestaną leczyć swoich pacjentów, zwłaszcza tych, u których stwierdzono inne jednostki chorobowe, wtedy krajowy system upadnie jak domek z kart.

Więcej: expressbydgoski.pl