Gazeta Wyborcza, JW/Rynek Zdrowia | 26-04-2017 13:55

Czy Gdańsk ma czyste powietrze? To zależy od punktu odniesienia

Nawet jeśli dla zanieczyszczeń powietrza obowiązujące w Unii Europejskiej normy nie są w Gdańsku przekroczone, nie oznacza to, że jest dobrze. Wszystko zależy od tego, do jakich danych porównujemy jakość powietrza, którym odychamy.

Normy europejskie dotyczące zanieczyszczenia powietrza to wynik kompromisu między tym, co zalecają lekarze i naukowcy. Fot. Nicolo Lazzati/Flickr (CC BY 2.0)

Normy europejskie to wynik kompromisu między tym, co zalecają lekarze i naukowcy (m.in. WHO), a efektem nacisku niektórych krajów czy lobbingu przedstawicieli przemysłu, dla których ostrzejsze regulacje to większe wydatki.

WHO zaleca, by średnie stężenie roczne dla pyłu PM 2,5 nie przekraczało 10 ug/m3, a prawo unijne wciąż dopuszcza 25 ug/m3 - czyli 2,5 raza więcej.

Jeśli chodzi o liczbę dni z przekroczeniami, tym razem dopuszczalnych stężeń dobowych dla pyłu PM 10: Unia dopuszcza maksymalnie 35 takich przekroczeń w ciągu roku, ale WHO dopuszcza tylko trzy. W Gdańsku w samym styczniu br. takich przekroczeń było, na stacji na ul. Leczkowej - 6 dni, a na stacji na ul. Powstańców Warszawskich - 7 dni.

Na dodatek to, co pokazują stacje, to niekoniecznie to, czym oddychamy. Dlaczego? Stacje pomiarowe mogą stać nie bliżej niż 50 m od najbliższego „emitora”, czyli np. domowego komina albo komina lokalnej kotłowni. Nie pokazują więc tego, co naprawdę dzieje się w dzielnicach np. o starej zabudowie - pisze Gazeta Wyborcza.

Co więcej - poziom alarmowy w Paryżu, jeśli chodzi o średnie dobowe stężenie PM 10, wynosi 80 ug/m3, zaś w Polsce - 300.

Więcej: wyborcza.pl