Czekając na centra urazowe...

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 13 lutego 2010 11:30

Specjaliści uważają, że w każdym województwie powinno powstać jedno centrum urazowe.

Potrzeba jednak kolejnych zmian związanych z tworzeniem centrów urazowych - uważa dr Czesław Kijonka, ordynator SOR w WSzS nr 5 w Sosnowcu .

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu to kluczowy szpital ratunkowy w woj. śląskim. Trafia tam większość najciężej poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych czy górniczych z regionu. Nowoczesny SOR działa tam prawie od trzech lat. Dr Czarosław Kijonka, latający również w zespołach Śmigłowcowej Służby Ratownictwa Medycznego, wskazuje że na usługi oddziału jest coraz większe zapotrzebowanie.

– W ostatnich latach wiele zmieniło się w systemie ratownictwa – podkreśla dr Czesław Kijonka. – Został doposażony w specjalistyczne ambulanse z właściwym sprzętem. Powstały Szpitalne Oddziały Ratunkowe - mające być w systemie najsilniejszym ogniwem końcowym dla zespołów ratownictwa medycznego. To bardzo dobre kroki – w kwestii działań ratunkowych w warunkach pozaszpitalnych nigdy nie było tak dobrze, jak w tej chwili.

Nigdy nie jest tak dobrze, by nie mogło być lepiej. Dlatego specjaliści w medycynie ratunkowej bardzo oczekują utworzenia centrów urazowych, które funkcjonalnie połączą system państwowego ratownictwa medycznego z usługami oddziałów wysokospecjalistycznych.

– Jest na nie tak duże zapotrzebowanie, jak jeszcze do niedawna było na ośrodki kardiologii interwencyjnej. Dzisiaj medyczne czynności ratunkowe z pacjentami z bólami w klatce piersiowej wykonywane są poza szpitalem w nowoczesny sposób – podkreśla ordynator SOR w św. Barbarze.

Dr Kijonka uważa, że w każdym województwie powinno powstać jedno centrum urazowe. Dopiero jednak analiza liczby trafiających tam chorych pokaże, czy tych ośrodków będzie mało, czy nie.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum