Czas rozprawić się z mitami dotyczącymi zdrowia psychicznego

Autor: Lucyna Muraszkiewicz • • 08 kwietnia 2016 10:54

Zdrowie psychiczne ciągle jest w Polsce zapomnianym i zmarginalizowanym obszarem zdrowia publicznego. Nie też jest przedmiotem jakiejkolwiek świadomej, długofalowej i konsekwentnej polityki państwa, choć statystyki alarmują, że kondycja zdrowia psychicznego Polaków się pogarsza - uważa Lucyna Muraszkiewicz, prezes zarządu Fundacji Pro Domo*, dyrektor Centrum Medycznego Salus Pro Domo.

Lucyna Muraszkiewicz, prezesFundacji Pro Domo

Wszystkie znaczące raporty i analizy dotyczące obszaru zdrowia psychicznego, w tym tak ważny raport Rzecznika Praw Obywatelskich jednoznacznie w dość dramatycznym tonie podkreślają, że założenia Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego nie są realizowane i jako całość jest on całkowitym niepowodzeniem.

Tymczasem, według ostrożnych szacunków, problemy ze zdrowiem psychicznym mogą dotyczyć w różnym stopniu, trwale lub okresowo nawet 8 mln Polaków.

Nadal podstawowym modelem leczenia jest anachroniczny model wywodzący się jeszcze z XIX wieku, oparty na szpitalach psychiatrycznych liczących setki łóżek. Wciąż 2/3 łóżek psychiatrycznych znajduje się w wielkich szpitalach, a podstawową forma leczenia jest właśnie leczenie szpitalne - najdroższe i zupełnie niepotrzebnie generujące wysokie koszty.

Dzisiaj pobyt w szpitalu powinien być małym fragmentem kompleksowej opieki psychiatrycznej - większość osób z zaburzeniami psychicznymi nie musi i nie powinna być leczona w szpitalach.

Czas hospitalizacji psychiatrycznych w Polsce
jest jednym z najdłuższych w Europie. Brak w naszym kraju widocznego procesu zmniejszania placówek szpitalnych na rzecz małych oddziałów w szpitalach ogólnych, co jest europejskim standardem.

Ale największe opóźnienia strukturalne dotyczą braku rozwoju opieki środowiskowej, a co za tym idzie - dostępności do psychiatry, psychologa i psychoterapeuty. W ponad 20 polskich powiatach brakuje jakiejkolwiek opieki psychiatrycznej.

Trudno jest więc mówić o funkcjonowaniu dostosowanego do zindywidualizowanych potrzeb modelu opieki środowiskowej, który ma w swojej ofercie wszechstronne oddziaływania terapeutyczne, w tym wspierające rodzinę pacjenta i wspomaganą aktywizację zawodową pacjenta. W całym rozwiniętym świecie jest to model uznawany za najlepszy, najbardziej efektywny i najmniej kosztowny.

Szczególnie niekorzystny dla ciągłości opieki psychiatrycznej jest brak zespołów opieki środowiskowej, które - zespolone z poradniami, oddziałami dziennymi i całodobowymi - mogłyby tworzyć sieć Centrów Zdrowia Psychicznego, zapewniających kompleksową opiekę, minimalizując konieczność i czas leczenia szpitalnego, które jest najbardziej kosztowne.

Wskaźniki, które bardzo niepokoją
Pogarszająca się kondycja zdrowia psychicznego nie jest tylko właściwością Polski. Ten proces obserwowany jest we wszystkich krajach europejskich. Choć my, niewątpliwie, płacimy również koszty transformacji ustrojowej.

Migracja mieszkańców wsi do miast i związane z tym bardzo trudne procesy adaptacyjne, czy umowy śmieciowe przy jednoczesnym zaciąganiu kredytów to przykłady czynników życia w permanentnym stresie.

Brak poczucia bezpieczeństwa, zawodowa i pracownicza niepewność, brak ekonomicznej stabilności - wszystko to często rodzi przekonanie o bezradności i beznadziejności, wywołuje poczucie nieprzydatności zdobytego wykształcenia, posiadanych umiejętności, bezwartościowości, obniża naszą samoocenę.

Z badań i danych statystycznych wynika, że 1,34 mln Polaków w wieku produkcyjnym ocenia negatywnie swoje zdrowie psychiczne; skargi depresyjne dotyczą około 8 mln obywateli, a 1,5 mln ma rozpoznaną depresję.

Na schizofrenię choruje ok. 1 mln osób, a przeciętna wieku tych pacjentów to 38,5 lat. Szacuje się, że u około 6 mln Polaków wystąpiło w ciągu całego życia choć jedno zaburzenie psychiczne. Każdego dnia depresja zbiera śmiertelne żniwo, w takim samym stopniu, jak rak piersi i większe niż rak trzustki czy prostaty.

Każdego dnia statystycznie 16 Polaków odbiera sobie życie, co sprawia, że liczba ofiar jest większa niż w wyniku wypadków drogowych. Rocznie około 230 młodych osób (do 19. roku życia) ginie śmiercią samobójczą.

Dlaczego więc w świadomości społecznej, w polityce zdrowotnej państwa nie ma myślenia o depresji, jako o chorobie śmiertelnej, wymagającej natychmiastowych systemowych i radykalnych działań, tak jak to się dzieje w przypadku chorób onkologicznych i kardiologicznych?

Ocenia się, że w Europie depresja jest głównym powodem schorzeń i niepełnosprawności wśród ludzi młodych i jedną z trzech najczęstszych przyczyn śmierci wśród młodzieży. Kraje Europy nie bagatelizują problemu pogarszającej się kondycji swoich obywateli, sukcesywnie zwiększają nakłady na ochronę zdrowia psychicznego.

Analizując raporty brytyjskiego NHS (National Health Service) zauważamy, że w Anglii wydatki związane z chorobami i zaburzeniami psychicznymi wzrosły z ok. 7 miliardów funtów w roku 2003 do ok. 11 miliardów w 2013 r. Wydatki na choroby układu krążenia w tym okresie utrzymywały się na tym samym poziomie ok. 7 miliardów funtów rocznie, a na choroby nowotworowe nastąpił wzrost z ok. 4 miliardów funtów w 2003 r. do 6 mld funtów w 2013 r.

Dane te pokazują, że wydatki na zaburzenia i choroby psychiczne, zarówno w liczbach bezwzględnych, jak i pod względem dynamiki wzrostu stanowią największe obciążenie budżetu NHS, prawie takie samo jak łącznie wydatki na choroby układu krążenia i nowotworowe.

Co należy zrobić
Zaniedbania w obszarze promowania zdrowia psychicznego są tak duże, że wymagają radykalnych działań i współodpowiedzialności sektorów i podmiotów z różnych obszarów. Konieczna jest wielodyscyplinarna organizacja ochrony zdrowia psychicznego, wykraczająca daleko poza ramy czysto medyczne i działania Ministerstwa Zdrowia.

Wszystkie polityki państwa - strategie gospodarcze, ekonomiczne, społeczne, edukacyjne i kulturalne - powinny uwzględniać perspektywę zdrowia psychicznego.

Potrzebujemy strategii promowania zdrowia psychicznego i jego ochrony opartej na skoordynowanej w tym zakresie polityce resortów zdrowia, pracy, edukacji, szkolnictwa wyższego, środowiska i sprawiedliwości - konsekwentnie realizowanej przez administrację rządową, samorządy terytorialne, placówki oświatowe, czy parafie. To również szerokie pole dla działań organizacji pozarządowych.

Moje 30-letnie doświadczenie zawodowe związane z pracą kliniczną w psychiatrii upewnia mnie w przekonaniu, że możemy w znacznym stopniu mieć wpływ na jakość naszego zdrowia psychicznego. W przypadku zachorowania, nawet na tak poważną chorobę, jak psychoza schizofreniczna, mamy wpływ na przebieg choroby i efekty leczenia, możemy obniżać ryzyko nawrotów choroby w przyszłości i liczbę koniecznych hospitalizacji.

Skuteczna promocja zdrowia psychicznego
to budowanie nowoczesnego systemu ochrony zdrowia w oparciu o europejską zmianę paradygmatu działań, w którym następuje przejście od ochrony zdrowia, rozumianej jako świadczenie usług leczniczych, do „wytwarzania zdrowia”.

Zgodnie z tym paradygmatem dotychczasowe nakłady powinny w dużym stopniu uwzględniać promocję i edukację zdrowotną, działania profilaktyczne, prewencję zaburzeń psychicznych, oraz stosunkowo wczesne diagnozowanie problemów i zaburzeń psychicznych.

W świadomości społecznej Polaków zdrowie psychiczne to synonim problemów z psychiką, jest kojarzone odwrotnie - nie ze zdrowiem, a z zaburzeniami i chorobami psychicznymi. T

o paradoksalne, negatywne definiowanie zdrowia psychicznego obrazuje, jak dużo jest do zrobienia, by przełamać stereotypowe myślenie, rozprawić się z mitami, które towarzyszą psychiatrii od wieków i dobrze się mają w społeczeństwie polskim XXI wieku, także w jego wykształconej części.

* Fundacja Pro Domo zajmuje się promocją zdrowia psychicznego, prewencją zaburzeń psychicznych, a także przeciwdziałaniem stygmatyzacji społecznej osób chorych psychicznie.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum