Covid, szczepienia i otyłość: problem jest olbrzymi Do grupy podwyższonego ryzyka należą zarówno chorzy na otyłość, jak i nadwagę Fot. Shutterstock

Nie ma sensu czekać, aż producenci szczepionek dojdą do tego, jaka dawka zabezpiecza w wystarczającym stopniu przed Covid-19 osoby chore na otyłość i nadwagę. Pacjenci muszą zadbać o siebie sami.

  • Chorzy na otyłość mają większe ryzyko powikłań zakażeń wirusowych i bakteryjnych
  • Jedno dotychczas przeprowadzone badanie wykazało mniejsze miano przeciwciał po 7. dniach od przyjęcia drugiej dawki szczepionki u chorych na otyłość
  • Do grupy wysokiego ryzyka należą także osoby z nadwagą

- Chorzy na otyłość mają większe ryzyko powikłań zakażeń wirusowych i bakteryjnych, co zostało już bardzo szczegółowo opisane w 2019 r. w badaniach dotyczących wirusa grypy. Zauważono tam zagrożenie tych osób cięższym przebiegiem nowymi mutacjami, tzw. świńską grypą - mówi prof. Małgorzata Olszanecka-Glinianowicz, kierownik Katedry Patofizjologii oraz Zakładu Promocji Zdrowia SUM w Katowicach.

- Dostrzeżono także, że szczepienia przeciwko grypie dawały u nich mniejszy efekt niż w grupie osób z prawidłową masą ciała - dodaje.

Jak jest w przypadku szczepień przeciwko Covid-19? - Jedno dotychczas przeprowadzone badanie wykazało mniejsze miano przeciwciał po 7. dniach od przyjęcia drugiej dawki szczepionki u chorych na otyłość. Z czego to wynika? Po pierwsze, mamy u nich do czynienia z przewlekłą układową reakcją zapalną. Jest ona wynikiem nadmiaru tkanki tłuszczowej trzewnej w organizmie. To czynnik, który w przypadku choroby zakaźnej nasila ryzyko powikłań ogólnoustrojowych - wyjaśnia ekspertka.

Ryzyko powikłań

Dodaje, że ci chorzy mają także większe ryzyko zapalenia płuc ze względu na powikłania otyłości dotyczące układu oddechowego, jak np. zespół hipowentylacji chorych na otyłość, czy zespół bezdechu sennego. - Wynika to w dużej mierze ze zmian objętości klatki piersiowej, która może być niższa, a przebieg zapalenia w płucach, w których już wcześniej zaszły zmiany, bywa cięższy - zaznacza.

Przypomina, że jednym z głównych powikłań otyłości są także choroby sercowo-naczyniowe. U chorych z nadciśnieniem tętniczym dochodzi do obciążenia serca i przerostu lewej komory. Wielu chorych na otyłość ma zmiany w różnym stopniu zaawansowania. U części rozwija się niewydolność serca, a to sytuacja, która przy stanie zapalnym w płucach przyczynia się do gorszego przebiegu choroby.

- Ze względu na układowy stan zapalny u tych pacjentów gorzej funkcjonuje także układ odpornościowy. Wpływają na niego negatywnie również hormony tkanki tłuszczowej. Dodatkowym czynnikiem mającym wpływ na odporność jest brak u chorych na otyłość aktywności fizycznej - mówi prof. Olszanecka-Glinianowicz.

Dodaje, że należy też wspomnieć o ryzyku burzy cytokinowej, która jest najważniejszym elementem prowadzącym do zgonu zakażonych koronawirusem, a czynniki w nim uczestniczące są także czynnikami biorącymi udział w przewlekłej reakcji zapalnej u chorych na otyłość.

- Coraz częściej mówi się również, że Covid-19 uszkadza śródbłonek, a u tych pacjentów mamy do czynienia z dysfunkcją śródbłonka naczyniowego, która występuje jeszcze przed zakażeniem. Zagrożenie zatem wzrasta - zaznacza ekspertka.

Jak zauważa, u chorych na otyłość występuje również większe ryzyko rozwoju zatorów i zakrzepów, co może powodować gorsze rokowanie w zakażeniu Covid-19 oraz wystąpić w związku czasowym, ale nie przyczynowo -skutkowym po szczepieniu. - Może to skutkować lękiem przed szczepieniem, należy jednak pamiętać, że ryzyko ciężkiego przebiegu choroby jest znacznie większe, niż ryzyko związane ze szczepieniem - wskazuje profesor.

Co z nadwagą?

- Wszystkie wymienione czynniki dotyczą także osób z nadwagą, która jest często bagatelizowana. Niesłusznie. Warto wyjaśnić przy tej okazji, ż istnieją kryteria diagnostyczne nadwagi i otyłości WHO z lat 90. ub.w., gdzie jedynym parametrem diagnostycznym jest wartość wskaźnika masy ciała BMI. Ale wskaźnik ten niczego nam klinicznie o chorym nie mówi. Chory z jego wyższą wartością może mieć więcej tłuszczu podskórnego, a chory z niższą wartością - więcej tłuszczu trzewnego - wyjaśnia ekspertka.

- Jeśli według BMI zakwalifikujemy jednego pacjenta do grupy „nadwaga”, a drugiego do grupy „otyłość”, możemy mieć sytuację, że chory z rozpoznaniem nadwagi może być pacjentem większego ryzyka niż ten z rozpoznaniem otyłości ze względu na rozkład tkanki tłuszczowej i występujące powikłania - zaznacza.

Przypomina, że w 2016 r. dwa amerykańskie towarzystwa endokrynologiczne stworzyły nową klasyfikację choroby. W rozpoznawaniu otyłości przesunięto w niej punkt ciężkości wartości BMI z 30 na 25 i dodano występowanie u chorego co najmniej jednego powikłania otyłości. W wytycznych powstałych pod patronatem 7. polskich towarzystw naukowych rekomenduje się stosowanie właśnie kryteriów amerykańskich, a nie kryteriów WHO, ponieważ szerszy kontekst diagnostyczny umożliwia uniknięcie wspomnianych wcześniej błędów.

- Dodajmy, że osoby z nadwagą to również grupa podwyższonego ryzyka, które jest statystycznie nieco niższe niż u chorych na otyłość, ale jednocześnie znacząco wyższe niż u osób z prawidłową masą ciała - mówi prof. Olszanecka-Glinianowicz.

Skala problemu jest olbrzymia

- Biorąc pod uwagę wszystkie wcześniej wymienione zagrożenia, chorzy z nadwagą i otyłością powinni szczególnie brać sobie do serca zasady dystansu społecznego, dezynfekcji, noszenia masek, ale zauważam, że wiele z tych osób nosi maski pod nosem. To świadczy o bagatelizowaniu zagrożenia, gdy tymczasem w ich przypadku problemem może być już sama tlenoterapia. Na oddziałach intensywnej opieki medycznej trudności sprawia np. dobranie parametrów respiratora, jeśli pacjentem jest osoba chora na otyłość - wskazuje.

Jak liczna jest grupa osób, które ze względu na otyłość i jej powikłania mogą być szczególnie narażone na ciężki przebieg Covid-19?

- Według danych z 2015 r. mieliśmy w Polsce ok. 8 mln dorosłych chorych na otyłość. Nadwagę lub otyłość miało wówczas, na podstawie kryteriów WHO, blisko 70 proc. naszego społeczeństwa, tj. 20-21 mln Polaków. Gdybyśmy zastosowali zalecane kryteria amerykańskie, podane liczby były zdecydowanie większe i wiele osób, u których stwierdzono nadwagę, zostałaby zakwalifikowana do grupy z otyłością I lub II stopnia - mówi profesor.

- Do tych liczb możemy dodać kolejne 2 -3 miliony osób, u których przez ten czas nastąpił postęp choroby. W tej grupie znajdą się także ludzie z prawidłową wcześniej masą ciała, którzy w pandemii rozwinęli nadwagę. To pokazuje, że skala problemu jest olbrzymia i dotyczy znacznej większości dorosłej populacji w Polsce - precyzuje.

- Czy dodatkowa dawka szczepionki mogłaby poprawić zabezpieczenie chorych na otyłość przed powikłanym przebiegiem Covid-19? Być może badania odpowiedzą na to pytanie, ale problem jest inny. Mówimy o ponad 20 mln dorosłych Polaków, którzy ewentualnie mieliby być zaszczepieni trzecią dawką. Ze względu na dostępność szczepionek oraz inne czynniki, może to być bardzo trudne, bo wiemy, że w licznej grupie chorych mamy problemy już z drugą dawką - przypomina ekspertka.

Nie czekajmy z leczeniem

- Nie należy czekać na to, aż producenci szczepionek dojdą do tego, jaka dawka zabezpiecza w wystarczającym stopniu osoby chore na otyłość i nadwagę. Trzeba zacząć się leczyć - nie odchudzać stosując różne diety z internetu - ale leczyć w kontakcie z lekarzem. To jest to, co może pomóc najbardziej - przekonuje profesor.

W jej ocenie w oczekiwaniu na szczepienia pacjent powinien leczyć otyłość, swoją chorobę podstawową. - Mowa o leczeniu przyczynowym. Nie wiadomo jak długo będziemy jeszcze żyć z covidem i w jakim kierunku wirus będzie mutował. Czy nie pojawi się mutacja, która spowoduje, że osoby zaszczepione okażą się chronione w niedostatecznym stopniu. To nie wpływa korzystnie na nasz stan psychiczny, co u wielu osób przekłada się na jedzenie pod wpływem emocji i na przyrost masy ciała, zamiast jej ubytek - zaznacza.

- Trafiamy w błędne koło. Otyłość jest czynnikiem ciężkiego przebiegu Covid-19, a sytuacja, którą pandemia powoduje w naszym życiu, jest czynnikiem ryzyka rozwoju otyłości. Przyczyna napędza skutek, skutek napędza przyczynę. Dlatego o swoje zdrowie każdy musi zadbać sam. Nie ma sytuacji bez wyjścia - argumentuje ekspertka.

- Lekarz rodzinny jest stanie pomóc pacjentowi, który je pod wpływem emocji, czy farmakologicznie, czy poprzez wsparcie w skorzystaniu z usługi psychologa. Kolejna sprawa to teleporady, podczas których lekarz nie widzi pacjenta. Wówczas, nawet jeśli rozmowa dotyczy innej sprawy, można i trzeba powiedzieć o swoim problemie otyłości czy nadwagi. To najlepsza recepta na czas oczekiwania na koniec pandemii. Innego wyjścia na razie nie ma - podsumowuje.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.