Choroby nerek. Pacjentów ratuje nie tylko leczenie, ale i właściwa dieta - mówi prof. Gellert

Autor: Wojciech Kuta • Źródło: Rynek Zdrowia04 lipca 2021 16:31

Przewlekłą chorobę nerek pozwala wykryć oznaczenie kreatyniny. Na szczęście to badanie znalazło się w programie Profilaktyka 40 PLUS - mówi prof. Ryszard Gellert.

Prof. Ryszard Gellert: - Choroba nerek jest zabójcza, choć jej objawy nie bolą; FOT. kraum.org.pl
  • Dieta wegańska aż o ok. 50% zmniejsza śmiertelność osób z chorobami nerek - mówi w wywiadzie dla Rynku Zdrowia prof. Ryszard Gellert
  • Zaznacza, że ułożenie odpowiedniego niskobiałkowego jadłospisu dla pacjentów z chorobami nerek nie jest żadną wiedzą tajemną
  • Wystarczy poświęcenie chwili uwagi, sprawdzanie zawartości białka na opakowaniach i wyliczenie jego niezbędnego dobowego spożycia - podkreśla prof. Gellert
  • Rocznie z powodu choroby nerek przedwcześnie umiera w Polsce ok. 80 tys. osób

Wojciech Kuta: - Do obowiązującego od marca br. programu lekowego dotyczącego chorób nerek kwalifikowani są pacjenci po spełnieniu szczegółowych kryteriów. Jednym z nich jest przestrzeganie przez 3 miesiące niskobiałkowej diety. W polskich realiach łatwo spełnić ten warunek?

Prof. Ryszard Gellert, konsultant krajowy w dziedzinie nefrologii, dyrektor Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego: - Problem przede wszystkim polega na tym, że w Polsce bardzo lubimy jeść mięso. Jeśli ktoś waży np. 80 kg, wówczas dobowa podaż białka u osoby z przewlekłą chorobą nerek stosującej prawidłową dietę, nie powinna przekraczać 48 g. Oznacza to, że potraw zawierających białko można zjeść maksymalnie ćwierć kilograma. Nie może to jednak być 250 g schabowego. Pamiętajmy, że białko występuje w wielu różnych potrawach.

Trzeba więc wybierać produkty niskobiałkowe, czyli, np. ryż, makarony, kasze oraz fasolę, ryby, ale oczywiście w niewielkich ilościach. Zwracać też należy uwagę, jakie spożywamy mleko czy białe sery, które są przecież koncentratorami białka.

Ułożenie jadłospisu, który pozwala spełnić warunki diety niskobiałkowej jest więc możliwe, chociaż na pewno wymaga pewnego wysiłku, gdyż potraw nie zawierających białka jest bardzo mało. Powiedzmy też szczerze - dieta jarska nie jest w Polsce szczególnie popularna. A przecież to dieta prawie ubogobiałkowa.

WK: - Można taką dietę ułożyć samodzielnie? Nie każdy pacjent czy szpital ma dietetyka, a program lekowy nie przewiduje pokrywania kosztów konsultacji związanej z dietą.

RG: - Ależ ułożenie takiego jadłospisu nie jest żadną wiedzą tajemną. Naprawdę wystarczy poświęcenie chwili uwagi, sprawdzanie zawartości białka na opakowaniach i wyliczenie jego niezbędnego dobowego spożycia przy założeniu 0,6 g biała / 1 kg masy ciała.

Poza tym już niebawem każdy pacjent w Polsce będzie mógł korzystać z profesjonalnej, bezpłatnej konsultacji online. Taką właśnie platformę edukacyjną tworzą certyfikowani dietetycy, znający się na chorobach nerek. Tę e-platformę, dotyczącą prawidłowego odżywiania, uruchamia Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny.

Są też dostępne książki czy informatory dotyczące diet oraz, jest możliwość skonsultowana swojej diety z nefrologiem lub swoim lekarzem rodzinnym. Poza tym nawet, jeśli w szpitalu nie ma dietetyka, wystarczy poprosić o poradę kierowniczkę czy kierownika kuchni.

Jednak to, że porad dietetycznych w placówkach ochrony zdrowia nie finansuje NFZ, jest skandalem. I nie mam na myśli tylko choroby nerek. Przecież, między innymi w terapii cukrzycy, niewydolności serca, nadciśnienia tętniczego, otyłości oraz oczywiście przewlekłej choroby nerek właściwa dieta i dostęp do dietetyka ma kluczowe znaczenie.

Tym bardziej świetną wiadomością jest, że Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - PZH wychodzi naprzeciw tym dietetycznym potrzebom pacjentów i w ogóle naszego społeczeństwa, tworząc internetową platformę wiedzy o właściwym odżywaniu.

WK: - Wróćmy do programu lekowego dla pacjentów z chorobami nerek. Czy udział w nim umożliwia odsunięcie w czasie dializoterapii, a jeśli tak, to na jaki okres?

RG: - Rzeczywiście, dzięki temu programowi możemy odroczyć moment rozpoczęcia dializ, czasami nawet o kilka lat. Oznacza to dla publicznego płatnika oszczędności rzędu kilkuset tysięcy zł w przypadku jednego pacjenta, biorąc pod uwagę wyłącznie koszt samej procedury dializy, czyli ok. 60 tys. zł na jednego pacjenta w ciągu roku.

Odroczenie dializoterapii, na przykład o trzy lata oznacza więc redukcję nakładów o około 180 tys. zł. W Polsce rocznie rozpoczyna leczenie dializami średnio 6 tysięcy osób.

WK: - Jaka jest skala problemu związanego z przewlekłą chorobą nerek w Polsce? Dlaczego tak wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że choruje na PChN?

RG: - Oceniamy, że z przewlekłą chorobą nerek żyje w naszym kraju ponad 4 mln 640 tys. osób, ale tylko co dziesiąta o tym wie. Co druga osoba rozpoczynająca leczenie dializami nigdy nie usłyszała, że ma chore nerki. Nie jest to zresztą wyłącznie polski problem. Ludzie chodzą latami do lekarza, lecząc się, np. na nadciśnienie, cukrzycę czy choroby sercowo-naczyniowe, ale nie zdają sobie sprawy z tego, że mają przewlekłą chorobę nerek.

WK: - Lekarze nie potrafią jej rozpoznać „przy okazji” leczenia innych schorzeń?

RG: - Nie, ponieważ nie zlecają oznaczenia kreatyniny. Na całe szczęście, w ramach uruchomionego właśnie programu Profilaktyka 40 PLUS znalazło się także badanie poziomu kreatyniny, za co chwała Ministerstwu Zdrowia. To bardzo ważne, ponieważ osób z przewlekłą chorobą nerek jest w Polsce około dwukrotnie więcej niż pacjentów chorujących na cukrzycę!

Ze wspomnianych ponad 4,6 mln chorych na PChN, u ok. 2,2 mln występuje już zaawansowana niewydolność nerek. Z kolei schyłkową niewydolność nerek ma ok. 157 tys. pacjentów.

Dlatego uruchomiony w marcu program lekowy w terapii pacjentów z chorobami nerek jest tak bardzo ważny. Przedłuża i ratuje życie wielu osobom. Pamiętajmy, że kiedy wskaźnik filtracji kłębuszkowej (GFR) spadnie poniżej 45% normy (czyli czynność nerek zmniejszy się o 55%), ludzie zaczynają przedwcześnie umierać.

WK: - Czy można zatem, w pewnym uproszczeniu, powiedzieć, że przestrzeganie diety niskobiałkowej przez osoby z chorobami nerek ratuje im życie?

RG: - Po pierwsze, opóźnia ewentualne rozpoczęcie dializy. Po drugie, dieta ubogobiałkowa bez wątpienia wydłuża życie pacjentów z chorobami nerek. Po trzecie, dieta wegańska o ok. 50% zmniejsza śmiertelność w tej grupie chorych.

Po czwarte, pacjenci stosujący właściwą dietę i leczeni w ramach programu lekowego zachowują pełną aktywność zawodową oraz społeczną - płacą podatki, nie pobierają rent i emerytur, nie korzystają ze zwolnień lekarskich.

To wszystko - biorąc pod uwagę dużą częstość występowania chorób nerek - ma także ogromne znaczenie ekonomiczne. Wyliczenia wskazują, że te wszystkie „niewidoczne” dla systemu koszty związane z chorobami nerek sięgają już około 5 miliardów zł rocznie.

Dodając do tego koszty samej dializoterapii, okaże się, że wydajemy rocznie nawet do 7 miliardów zł tylko dlatego, że niewystarczająco wcześnie rozpoznajemy przewlekłą chorobę nerek oraz nie zajmujemy się nią we właściwy sposób, między innymi poprzez stosowanie prawidłowej diety.

Pamiętajmy, że rocznie, z powodu choroby nerek przedwcześnie umiera w Polsce ok. 80 tys. osób. Szerokie amerykańskie badania dowodzą, że przewlekła choroba nerek skraca oczekiwany czas dalszego życia o 30%, natomiast zaawansowana choroba nerek - aż o 80%.

WK: - Żeby skuteczniej leczyć przewlekłą choroba nerek, trzeba ją wcześniej diagnozować. Profilaktyczne badanie kreatyniny to pierwszy krok?

RG: - Rozpoznawanie przewlekłej choroby nerek jest słabe, nie tylko w Polsce. Dlatego trzeba jej aktywnie szukać, m.in. przesiewowo zlecając oznaczanie kreatyniny.

WHO informuje, że ta choroba do 2040 roku stanie się już 5. co do częstości przyczyną zgonów na świecie. Niestety, w Polsce nadal źle kodujemy przyczyny zgonów, dlatego nie wiemy dokładnie, jaka jest śmiertelność związana z chorobami nerek.

Dla ich wczesnego rozpoznawania niezbędne są, między innymi szerokie akcje edukacyjne, uświadamiające, że te choroby są zabójcze, chociaż ich objawy nie bolą. Tymczasem zachorowalność na niektóre nowotwory wśród osób z zaawansowaną chorobą nerek w stosunkowo młodym wieku jest aż 1000 razy większa w porównaniu z ogólną populacją.

Czytaj także:
Prof. Gellert: w nefrologii pacjentom potrzebny jest program opieki koordynowanej

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum