Chłopiec po przeszczepie narządów szyi i szpiku jest w dobrym stanie. Czy będzie przełom w medycynie?

Autor: PAP, RZ/Rynek Zdrowia • • 08 kwietnia 2019 17:02

6-letni chłopiec, który 21 marca przeszedł transplantację narządów szyi, a wkrótce potem komórek krwiotwórczych, czuje się dobrze - poinformowali lekarze podczas poniedziałkowej (8 kwietnia) konferencji prasowej w Gliwicach.

Przeszczep narządów szyi przeprowadził 21 marca zespół chirurgów rekonstrukcyjnych z Centrum Onkologii w Gliwicach pod kierownictwem prof. Adama Maciejewskiego. Fot. PTWP

To pierwsza na świecie allogeniczna transplantacja narządów szyi z transplantacją macierzystych komórek krwiotwórczych u dziecka. Przeprowadzili ją lekarze z Centrum Onkologii - Instytutu w Gliwicach w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Tymek w wieku 13 miesięcy połknął granulat ługu sodowego, używany powszechnie w domach do udrożniania rur. Preparat zniszczył mu nasadę języka, krtań, gardło, tchawicę i przełyk aż do poziomu żołądka. Od wypadku nie jadł pokarmów stałych, żywiony był wyłącznie dojelitowo i oddychał przez rurkę tracheostomijną.

- Przed Tymkiem jeszcze długa droga, ale myślę, że będzie mógł jeść jak każdy z nas, normalnie oddychać, a wierzę, że również mówić - powiedział w poniedziałek podczas konferencji prasowej w Gliwicach szef zespołu chirurgów prof. Adam Maciejewski z Centrum Onkologii - Instytutu w Gliwicach.

Dokonali rzeczy niezwykłej
21 marca w innym pobliskim czołowym ośrodku transplantacyjnym, dysponującym jednocześnie oddziałem pediatrycznym - Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu - gliwiccy lekarze podczas 15-godzinnej operacji przeszczepili chłopcu narządy pobrane od zmarłego dawcy: nasadę języka, krtań, gardło, część szyjną przełyku, tchawicę, tarczycę i przytarczyce, kość gnykową, mięśnie krótkie szyi oraz wszystkie cztery nerwy, które unerwiają ruchowo i czuciowo krtań.

Jeszcze nim doszło do tej operacji, zespół chirurgów 9 miesięcy wcześniej odtworzył u Tymka przełyk w obrębie klatki piersiowej, wykorzystując fragment jelita grubego chłopca.

10 dni po rozległym przeszczepieniu, z 21 marca, kiedy układ odpornościowy Tymka był wciąż sparaliżowany koniecznymi dawkami leków przeciwko odrzutowi, podano mu odpowiednio spreparowany szpik, pobrany od tego samego zmarłego dawcy.

- Chodziło o to, aby komórki szpiku dawcy i biorcy "polubiły się" i zaakceptowały przeszczepione narządy szyi - wyjaśnił prof. Sebastian Giebel, kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku i Onkohematologii w Centrum Onkologii - Instytucie w Gliwicach.

Leczenie immunosupresyjne jest obciążające dla pacjenta, a w przypadku transplantacji narządów szyi i głowy jest konieczne do końca życia. Upośledza układ odpornościowy, narażając na częstsze i cięższe infekcje. Może się też przyczyniać do rozwoju cukrzycy, nadciśnienia, uszkodzenia nerek, nowotworów, a w konsekwencji skracać życie.

To jeszcze eksperyment, ale...
Prof. Giebel przyznał, że do wkroczenia na tę pionierską ścieżkę leczenia lekarzy zmobilizował fakt, że biorcą przeszczepu jest dziecko, o którym trzeba myśleć w perspektywie kilkudziesięciu lat życia.

Tymek na razie otrzymuje leki przeciwko odrzutowi, ale dzięki przeszczepowi szpiku po roku od zabiegu ich dawki zostaną zmniejszone, a po dwóch latach być może całkowicie odstawione.

- Ta terapia ma charakter eksperymentalny, jest pierwszą taką próbą na świecie. Jeśli ta próba nam się uda, jeśli wykażemy skuteczność takiego działania, to może mieć to charakter przełomu w transplantologii - powiedział prof. Giebel, podkreślając, że sukces w leczeniu Tymka będzie wymagał jeszcze weryfikacji w dalszych badaniach.

Jeśli jednak potwierdzą się założenia lekarzy, to ten przypadek może okazać się przełomem w medycynie, pozwalając ograniczyć, a może nawet wyeliminować stosowane po przeszczepach obciążające leczenie immunosupresyjne.

- Być może dziś stajemy się świadkami przełomu w medycynie, nowej epoki w transplantologii, a nawet jeśli nie, to niewątpliwie jesteśmy obserwatorami naukowej podróży w nieznane, wyprawy odkrywczej, która wyruszyła stąd, z Instytutu Onkologii w Gliwicach - powiedział dyrektor Centrum Onkologii - Instytutu w Gliwicach prof. Krzysztof Składowski, podkreślając, że stało się to możliwe dzięki wsparciu Ministerstwa Zdrowia.

Dodał: - Dwa zespoły zabiegowe kierowane mądrością i pasją przez profesorów Adama Maciejewskiego i Sebastiana Giebla dokonały pionierskiego w skali światowej zabiegu transplantacyjnego u dziecka makabrycznie pozbawionego przez los dzieciństwa.

- Śląsk przoduje w wyjątkowych i innowacyjnych terapiach, i Bogu dzięki - powiedział podczas konferencji minister zdrowia Łukasz Szumowski.

- To pokazuje, że polska medycyna jest na światowym poziomie, że może wyznaczać kierunki i trendy i potrafi w tak wyjątkowych sytuacjach wykonać wyjątkowo skomplikowane zabiegi po to, by małe dziecko dotknięte tak dramatycznie przez los mogło iść przez życie w najlepszy możliwy sposób. Dziękuję i gratuluję - dodał.

Będą odznaczenia
Minister zapowiedział też, że zwróci się do prezydenta RP o odznaczenia dla wszystkich zaangażowanych w to przedsięwzięcie.

Ojciec chłopca opowiadał podczas konferencji, jak wcześniejsze zabiegi przeprowadzone przez chirurgów rekonstrukcyjnych w Gliwicach - przeszczepy twarzy oraz narządów szyi u dorosłych - dały całej rodzinie nadzieję, że ci specjaliści pomogą również Tymkowi. Sami zgłosili się do prof. Maciejewskiego. Teraz koncentrują się na właściwej rehabilitacji.

Pan Robert mówił, że syn dzielnie znosi konieczność różnych zabiegów i ćwiczeń, choć czasem bywa nimi zmęczony. - Nie sposób się pozbyć tego bagażu i wspomnień z tych wszystkich lat… Teraz, wiadomo, najbardziej życzylibyśmy sobie tego momentu, kiedy uda mu się wyartykułować w mniej lub bardziej poprawny sposób te podstawowe dwa słowa: mama i tata - powiedział.

Jak mówił prof. Adam Maciejewski, wypowiadając się dla TVN24, mały pacjent nad podziw dobrze znosi rehabilitację. - Zaskakuje nas szybkość powrotu poszczególnych elementów funkcji. Tymek jest w stanie przełykać, ma zmienioną rurkę tracheostomijną na taką, która pozwala na przepływ powietrza do anatomicznej drogi znajdującej się powyżej - przekazał profesor.

Operacje rekonstrukcyjne są wykonywane od lat
Zaznaczył, że za obecnym wynikiem operacji stoi praca zespołu "wielu, wielu osób". Jak powiedział, najtrudniejszym w całej procedurze przeszczepu było jej zaplanowanie: - Myślę, że nie sam techniczny aspekt tego zabiegu był trudny, ale trudna była logistyka, trudne było połączenie przeszczepu narządów w odpowiedni sposób z przeszczepem szpiku.

Prof. Adam Maciejewski przyznał, że na co dzień zespół chirurgów w Centrum Onkologii - Instytucie w Gliwicach wykonuje od lat wiele operacji rekonstrukcyjnych, czasami nawet o wyższym stopniu trudności. - Te operacje, to już nasz chleb powszedni, stały się rutyną. My jesteśmy chirurgami onkologicznymi i możliwości jakimi dysponujemy wykorzystujemy w rekonstrukcjach po resekcjach rozległych nowotworów - powiedział.

Dodał: - Pragnę podkreślić, że właśnie dzięki tym kilkunastu latom i kilku tysiącom operowanych chorych jesteśmy w stanie powiedzieć, że przeszczep u Tymka nie stwarzał dla nas trudności technicznych.

Gliwiccy lekarze nie precyzują na razie, kiedy Tymek będzie mógł opuścić szpital. Jego leczenie ma być następnie kontynuowane w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.

PAP - Anna Gumułka

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum