Chirurgia naczyniowa do raportu. Gdy jedni tną koszty, inni amputują

Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia • • 24 czerwca 2016 05:49

Utworzenie centralnego rejestru operacji naczyniowych, umieszczenie chirurgii naczyniowej wśród priorytetów regionalnej polityki zdrowotnej, a także zapewnienie optymalnej liczby ośrodków chirurgii naczyniowej w województwach - to tylko niektóre zmiany w tej dziedzinie medycyny, jakich domagają się eksperci.

Obniżenie finansowania odbije się na dostępie do leczenia - twierdzą eksperci. Fot. PTWP

Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego i Polskie Towarzystwo Chirurgii Naczyniowej dokonały analizy stanu opieki zdrowotnej w zakresie chirurgii naczyniowej. Efektem wspólnych prac jest raport "Chirurgia naczyniowa w Polsce (Zielona Księga)". Wskazano w nim na rozwiązania systemowe, które pozwoliłyby poprawić sytuację w tej dziedzinie medycyny.

Zgodnie z raportem, w kraju - wg stanu na 31.10.2015 r. - aktywnie wykonywało zawód 491 specjalistów chirurgii naczyniowej. Jednakże rozkład liczby lekarzy tej specjalności w poszczególnych województwach nie był równomierny.

Najwięcej specjalistów chirurgii naczyniowej pracowało w woj. mazowieckim (114), następnie w woj. śląskim (68), w dolnośląskim (53), natomiast najmniej - w świętokrzyskim (9) i woj. lubuskim (5).

Nierówny dostęp do świadczeń
W ramach kontraktów na 2015 r., NFZ zawarł w lecznictwie szpitalnym umowy na świadczenia w zakresie chirurgii naczyniowej o wartości 518 mln zł ze 104 świadczeniodawcami.

Jak podkreśla Jerzy Gryglewicz z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, ważnym wskaźnikiem oceniającym dostępność do świadczeń jest współczynnik per capita uzyskany przez podzielenie ogólnej wartości umów z zakresu chirurgii naczyniowej przez liczbę mieszkańców (ubezpieczonych) danego województwa.

Analiza danych uwidoczniła istotne rozbieżności regionalne. Najwięcej w przeliczeniu na 1 mieszkańca na świadczenia chirurgii naczyniowej przeznacza mazowiecki oddział NFZ (19,86 zł), natomiast najmniej warmińsko-mazurski oddział NFZ (6,40 zł).

Potwierdza to dr hab. Wacław Kuczmik z Oddziału Chirurgii Ogólnej, Naczyń, Angiologii i Flebologii Górnośląskiego Centrum Medycznego, konsultant wojewódzki w dziedzinie chirurgii naczyń w woj. śląskim, past prezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Naczyniowej.

Jak wyjaśnia, w tej dziedzinie środki finansowe są bardzo nierównomiernie rozłożone. I tak np. w hospitalizacji woj. śląskie, które jest drugim regionem pod względem zaludnienia, w przeliczeniu na środki przeznaczone na jednego pacjenta, zajmuje bardzo odległe miejsce. Przy czym te różnice są bardzo istotne, bo w przeliczeniu na jednego pacjenta jest to ok. 7 zł. Natomiast w lecznictwie ambulatoryjnym woj. śląskie jest na pierwszym miejscu.

Konieczne zrównoważenie nakładów
Z raportu wynika, że w ramach Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej (AOS) oddziały wojewódzkie NFZ na 2015 r. zawarły umowy realizacji świadczeń w zakresie leczenia chorób naczyń z 206 świadczeniodawcami. Łączna wartość tych umów wyniosła 34,9 mln zł.

W rozkładzie wojewódzkim, najwięcej świadczeniodawców było właśnie w woj. śląskim (49), a najmniej w woj. opolskim (3). Różnice w finansowaniu poradni były nawet siedmiokrotne pomiędzy poszczególnymi oddziałami wojewódzkimi NFZ. Także w przeliczeniu na jednego mieszkańca najwięcej środków przeznaczył śląski oddział wojewódzkie (1,61 zł). Zaraz za nim był: wielkopolski (1,26 zł) i podlaski (1,24zł), a na przeciwległym końcu znalazł się: podkarpacki (0,23 zł) i warmińsko-mazurski oddział wojewódzki NFZ (0,47 zł).

Dr Kuczmik tłumaczy, że widać tutaj różne priorytety, na które poszczególne OW NFZ stawiają. W sytuacji, kiedy globalnie środków brakuje, dochodzi do tego, że jeden oddział NFZ bardziej inwestuje w szpitalnictwo a inny w AOS. Dodaje też, że środowisko niepokoją bardzo duże różnice w rozdzielaniu środków.

- Są województwa, które nie są w stanie prowadzić działalności terapeutycznej w zakresie chirurgii naczyniowej, ponieważ te środki są nieadekwatne do potrzeb. W ślad za tym idzie niedobór kadry, bo tam gdzie nie ma możliwości uprawiania tej dyscypliny, tam kadra jest bardzo szczupła. Dlatego też wydaje się, że MZ i NFZ powinni się zastanowić nad zrównoważeniem środków przeznaczanych na tę dyscyplinę i niekoniecznie inwestować tak znaczne nakłady w duże województwa - mówi dr Kuczmik.

Niestety, jak podkreśla Kuczmik, w tej chwili dochodzi do nowej taryfikacji świadczeń i cięć, które nie ominęły chirurgii naczyniowej.

- Już teraz środków finansowych w naszej dziedzinie jest zbyt mało, a będzie jeszcze mniej. Przy tworzeniu nowej taryfikacji "ścięto" bowiem procedury implantacji stengraftów do tętniaków aorty, które rzeczywiście były przeszacowane. Finansowały one jednak w szpitalu procedury deficytowe, których wiele było niedoszacowanych, jak np. operacje na aorcie, wtórne operacje naczyniowe czy zabiegi w przypadku zakażonych by-passów naczyniowych. Obniżenie finansowania dochodowych procedur odbije się na dostępie do leczenia, które już teraz jest mocno zawężone, a będzie jeszcze bardziej limitowane - zaznacza dr Kuczmik.

Koszty społeczne rosną
Jak podkreślają eksperci, wybrane jednostki chorobowe układu krążenia powodują co roku tysiące dni absencji chorobowej, a co się z tym wiąże - rosną koszty społeczne.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych przygotował na potrzeby raportu zestawienie, w którym wskazuje, że w przypadku osób ubezpieczonych w ZUS odnotowano w Rejestrze zaświadczeń lekarskich KSI w 2014 r. 84 tys. dni absencji chorobowej spowodowanej tętniakami i tętniakami rozwarstwiającymi tętnicy głównej (I71).

Powyżej 30 tys. dni wyniosła absencja spowodowana przez inne choroby naczyń obwodowych (I73) oraz niedrożność i zwężenie tętnic przedmózgowych niepowodujące zawału mózgu (I65).

Na podstawie analizy raportu eksperci Uczelni Łazarskiego i Polskiego Towarzystwa Chirurgii Naczyniowej wskazują na konieczność utworzenia centralnego rejestru operacji naczyniowych, uwzględniającego dane sprawozdawcze pozyskane z NFZ.

Propozycje ekspertów
Podkreślają też, że konieczne jest umieszczenie chirurgii naczyniowej wśród priorytetów regionalnej polityki zdrowotnej, a także zapewnienie optymalnej liczby ośrodków chirurgii naczyniowej w poszczególnych województwach.

Wśród wskazanych propozycji znalazły się również zmiany warunków szczegółowych dot. oddziałów chirurgii naczyniowej udzielających świadczeń gwarantowanych z zakresu lecznictwa szpitalnego; m.in. w zakresie liczby i kwalifikacji oraz doświadczenia lekarzy, organizacji udzielania świadczeń, wyposażenia w sprzęt i aparaturę medyczną, zapewnienia realizacji badań diagnostycznych.

Zdaniem ekspertów należy rozważyć też wprowadzenie wyższej jednostkowej wyceny świadczeń dla ośrodków referencyjnych, uzyskanej poprzez zastosowanie współczynnika korygującego.

Eksperci proponują także zmianę wyceny procedur zabiegowych, w tym przygotowanie kompleksowego świadczenia o nazwie "opieka kompleksowa nad pacjentem z chorobami naczyń wymagającymi leczenia zabiegowego".

W ocenie dr. Kuczmika kluczowym elementem całej dyskusji na temat chirurgii naczyniowej powinno być właśnie wyważenie finansowania tej dziedziny, bez którego nie będzie można mówić o kompleksowości leczenia.

- Dziś pacjent przychodzi do szpitala na procedurę, po zabiegu zostaje sam ze swoim problemem. Idea jest taka, żeby pacjent miał otwartą ścieżkę do kontroli leczenia pozabiegowego i do rehabilitacji. Nasze zabiegi bardzo często kończą się bowiem amputacją - wyjaśnia Kuczmik.

- Jeżeli chcemy więc tego pacjenta szybko przywrócić do aktywności społecznej i produktywności, to niewątpliwie trzeba go pilnie zaprotezować i nauczyć na nowo żyć. Innym przykładem może być leczenie stopy cukrzycowej wymagające wielospecjalistycznej terapii. Stąd mówimy o kompleksowości. Niestety bez zmiany finansowania in plus tego się nie osiągnie - dodaje specjalista.

Eksperci wskazali też na potrzebę stworzenia katalogu świadczeń nielimitowanych w chirurgii naczyniowej. Dr Kuczmik podkreśla jednak, że w tej chwili trudno będzie go stworzyć.

- Katalog ten powinien obejmować wszystkie stany naglące, jak urazy naczyniowe; chorych zagrożonych udarem mózgu, a więc z objawowym zwężeniem tętnicy żylnej szyjnej; chorych z dużym tętniakiem aorty; z pękniętym tętniakiem aorty i z krytycznym niedokrwieniem kończyn. Nie sądzę jednak, żeby w proponowanym otoczeniu finansowym katalog miał realną szansę powstać - podsumowuje ekspert.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum