Centra urazowe: potrzebne, bo SOR-y zajmują się nie tym, czym powinny?

Autor: Sabina Augustynowicz/Rynek Zdrowia • • 02 października 2009 06:45

W Polsce każdego roku około trzech milionów osób ulega obrażeniom ciała. Śmiertelność po urazach wynosi 75 na 100 tys. mieszkańców i jest o połowę wyższa niż np. w USA czy w Europie Zachodniej.

Centra urazowe: potrzebne, bo SOR-y zajmują się nie tym, czym powinny?
Powstanie centrów urazowych przewiduje nowelizacja ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym.Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Żeby poprawić te statystyki, powołane mają być centra urazowe, w których ofiary wypadków z urazami co najmniej dwóch narządów otrzymają specjalistyczną pomoc. Pomysł jednak budzi wątpliwości, głównie co do skali przedsięwzięcia.

Np. zdaniem posła Andrzeja Sośnierza w kraju wystarczy kilka a nie kilkanaście, jak się zakłada, takich centrów. W odpowiedzi rzecznik prasowy Ministra Zdrowia Piotr Olechno wyjaśnia, że decyzja dotycząca optymalnych lokalizacji centrów, będzie możliwe po analizie planu uwzględniającego potrzeby całego kraju.

Powstanie centrów urazowych przewiduje nowelizacja ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym (PRM). Ma przede wszystkim umożliwić pacjentom dostęp do szybkiej diagnostyki i kompleksowego leczenia w jednym miejscu. Pogotowie nie będzie musiało szukać dla nich miejsca w szpitalach, ale od razu – według założeń – zawiezie go maksymalnie w ciągu 90 minut do takiego ośrodka, gdzie zajmie się nim tzw. trauma team.

Pomysł chirurgów
Konieczność powstania centrów urazowych zgłosiło Towarzystwo Chirurgów Polskich. Ich zwolennikiem jest też prof. Juliusz Jakubaszko, krajowy konsultant w dziedzinie medycyny ratunkowej. Jego zdaniem, powiązanie systemu medycyny ratunkowej i procedur okołourazowych zaawansowanych specjalistycznie wpłynie na zmniejszenie powikłań wśród pacjentów oraz kalectwa pourazowego, a organizacja udzielenia świadczeń zmniejszy koszty leczenia i rehabilitacji.

Jak przekonuje w swoich wypowiedziach prof. Jakubaszko, koncepcja tworzenia centrów urazowych oparta jest o istniejące ośrodki chirurgiczne wielospecjalistyczne, które trzeba doposażyć, rozwinąć w nich działy chirurgii traumatologicznej, powiązać z dobrze funkcjonującymi w ich sąsiedztwie szpitalnymi oddziałami ratunkowymi. Ten system, aby działał należycie, musi dysponować siecią łączności z zespołami przedszpitalnymi, lądowiskami helikopterów. Całością zaś powinny sterować centra powiadamiania ratunkowego.

Wyścig po euro
Centrów urazowych ma być w kraju 10-12. Pieniądze na ich utworzenie pochodzić mają ze środków unijnych. W priorytecie XII Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko przewidziano 34,8 mln euro na dofinansowanie ich rozbudowy, remonty i wyposażenie centrów urazowych, a także 104,1 mln euro na przebudowę, rozbudowę i remont szpitalnych oddziałów ratunkowych oraz budowę i remont lądowisk ponadregionalnych dla helikopterów.

Zakłada się, że te wielospecjalistyczne ośrodki, jakimi mają być centra, powstaną  na bazie istniejących już wysokospecjalistycznych placówek medycznych, posiadających m.in. szpitalny oddział ratunkowy, oddział anestezjologii i intensywnej terapii, blok operacyjny oraz oddziały chirurgiczne i neurochirurgiczne. Chodzi o to, by ich dostosowanie nie było zbyt kosztowne.

Zainteresowanie ze strony szpitali jest duże. Wszystkie liczą na zapowiadane dofinansowanie i ewentualne dokończenie rozpoczętych już inwestycji. W wyścigu po euro na Pomorzu wystartowały aż trzy placówki i wojewoda miał problem z wyborem. Ostatecznie zdecydował sejmik, który wybrał Pomorskie Centrum Traumatologii Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Gdańsku. 

W Małopolsce wytypowano Szpital Uniwersytecki w Krakowie, który zamierza wybudować za 60 mln zł budynek czterokondygnacyjny z oddziałem urazowym, intensywnej terapii, anestezjologii, toksykologii, blok operacyjny, komorą hyperbaryczną (dla pacjentów poparzonych), zapleczem laboratoryjnym i lądowiskiem na dachu.

Na Mazowszu za najlepiej przygotowany do tego zadania uznano Wojskowy Instytut Medyczny przy ul. Szaserów w Warszawie. Ma lądowisko dla śmigłowców  i – jak twierdzi rzecznik prasowy placówki Wojciech Lubiński – dysponuje odpowiednią kadrą i sprzętem, żeby udzielać pomocy ludziom w ciężkim stanie.

Wielkopolska postawiła na Zakład Opieki Zdrowotnej Poznań – Nowe Miasto przy ul. Szwajcarskiej, a Łódzkie na Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. M. Kopernika w Łodzi.

Niemal każde województwo chciałoby mieć centrum u siebie. Pretendować do roli centrum urazowego postanowił również Wojewódzki Szpital Zespolony w Kielcach oraz Państwowy Szpital Kliniczny nr 4 w Lublinie.

Dzielenie skóry na niedźwiedziu
Teraz wszyscy czekają na decyzję ministra zdrowia.Jak wyjaśnia portalowi rynekzdrowia.pl Piotr Olechno, rzecznik prasowy resortu, decyzja dotycząca optymalnych lokalizacji centrów, będzie możliwe po analizie planu uwzględniającego potrzeby całego kraju. Analiza ma być oparta na badaniach statystycznych, a te wskazują, że w Polsce ok. 300 tys. osób jest hospitalizowanych z powodu urazów, z tego 5-10 proc. to pacjenci z mnogimi obrażeniami ciała. – Oznacza to – stwierdza Piotr Olechno, iż przy organizacji 12 centrów urazowych w kraju, będą one przyjmowały od 3 do 6 pacjentów dziennie, co stanowi optymalne zabezpieczenie potrzeb w tym zakresie.

Poseł Andrzeja Sośnierz nie zgadza się z taką oceną potrzeb. Powołując się na czasy, gdy był szefem śląskiej kasy chorych, twierdzi, że w ciągu roku w województwie śląskim, w którym mieszka 10 proc. ludności Polski, zdarzało się ok. 150 przypadków pacjentów z obrażeniami wielonarządowymi. Jak wynika z prostego przeliczenia, w skali kraju więc wystarczyłoby kilka centrów urazowych, by skutecznie leczyć pacjentów z mnogimi obrażeniami, a nie kilkanaście, jak się zakłada.

Wątpliwości do ustawy Sośnierz ma więcej. Twierdzi, że podejmuje się decyzje o nowych wydatkach bez analizy poprzednio poniesionych kosztów i spodziewanych efektów. Zadaje przy tym pytanie o celowość budowy systemu szpitalnych oddziałów ratunkowych (SOR), które miały podobne założenia, tj. miały zapewnić szybką, kompleksową i fachową pomoc, m.in. ofiarom wypadków, ale założenia się nie sprawdziły i SOR-y zajmują się dzienną i nocną pomocą lekarską dla każdego.

Pracują nad rozporządzeniami
W opinii posła Czesława Hoca natomiast część zapisów ustawy jest niejasna, m.in. zapis, że centra urazowe po udzieleniu świadczeń pacjentowi urazowemu kierują go do oddziału szpitala na terenie centrum lub innego zakładu opieki zdrowotnej. W wielu przypadkach może to powodować zbyt szybkie przesyłanie pacjenta wymagającego jeszcze kompleksowego leczenia i długotrwałej rehabilitacji do innych szpitali. Za niejasne uznaje także kryteria kwalifikujące osoby w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego do leczenia w centrum urazowym.

Ratownicy na swoich prywatnych stronach internetowych piszą z kolei o wątpliwościach, dotyczących funkcjonalności przedsięwzięcia oraz związanych ze skutecznością pomocy niesionej przez centra na dużym obszarze.

Poki co, wszyscy zainteresowani czekają na ministerialne rozporządzenia, nad którymi – jak twierdzi Piotr Olechno – trwają prace z udziałem konsultantów krajowych w różnych dziedzinach medycyny oraz Sekcji Urazowej Towarzystwa Chirurgów Polskich.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum