CSK MSWiA: stosowane tu leczenie COVID-19 hamuje objawy zagrażające życiu

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 09 maja 2020 11:01

CSK MSWIA w Warszawie stosuje nowoczesne przeciwciało monoklonalne do walki z COVID-19. - Efekty są spektakularne - mówi w rozmowie z PAP prof. Katarzyna Życińska z CSK MSWiA. - Pacjenci, którzy otrzymali lek, już po kilku dniach zostali odłączeni od respiratora - podkreśla.

FOT. Shutterstock; zdjęcie ilustracyjne

- Okazuje się, że lek dotychczas stosowany w leczeniu reumatoidalnego zapalenia stawów znalazł swoje drugie życie w leczeniu zakażeń COVID-19 - mówi PAP prof. Katarzyna Życińska z Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, kierownik Kliniki Reumatologii CSK MSWiA w Warszawie.

Jak wyjaśnia, chodzi o lek tocilizumab, stosowany w chorobach reumatycznych, który okazał się niezwykle skuteczny również w walce z innymi chorobami zapalnymi wywołanymi przez wirusa SARS-CoV-2.

W rozmowie z PAP prof. Życińska wskazuje, że - w przypadku zapalenia stawów - lek ten hamuje destrukcję stawów, prowadzącą do szybkiego kalectwa. - Jest to największe zagrożenie przy zapaleniu stawów. Niestety, w przypadku zapalenia płuc wywołanego SARS-CoV-2 i ostrej niewydolności oddechowej największym zagrożeniem jest utrata życia przez pacjenta - wskazuje prof. Życińska.

Podkreśla przy tym, że tocilizumab podany pacjentom z COVID-19 hamuje występowanie objawów zagrażających życiu, a dokładnie zmniejsza natężenie objawów klinicznych i skraca czas zależności pacjenta do respiratora. Profesor nie ukrywa także, że niezmiernie ważny jest także odpowiedni "timing", w którym pacjent otrzyma lek. - W pierwszej kolejności są wskazywani ci pacjenci, którzy potrzebują natychmiastowej interwencji - podkreśla.

Jak dodaje, tocilizumab jest podawany pacjentom z rozwiniętą już chorobą, występującą pod postacią śródmiąższowego zapalenia płuc i ostrej niewydolności oddechowej. - Są to pacjenci z oddziałów intensywnej opieki medycznej, znajdujący się w późnym trzecim, a więc ostatnim stadium przebiegu zakażenia wirusem COVID-19 - wyjaśnia. - Pacjenci ci mają rozwinięty tzw. zespół burzy cytokinowej występującej pod postacią śródmiąższowego zapalenia płuc - podkreśla.

Wyjaśnia jednocześnie, że burza cytokin to stan immunologiczny organizmu, w którym zaczyna on produkować różnego rodzaju substancje, które z jednej strony mają za zadanie walkę z procesem zapalnym, ale z drugiej mogą również potęgować reakcję zapalną. A więc w konsekwencji stan pacjenta może się znacznie pogorszyć. - Wiedząc o zaistnieniu takiej sytuacji sięgamy po tocilizumab - lek, który przeciwdziała burzy zapalnej powstającej w wyniku zakażenia wirusem - mówi prof. Życińska. Zaznacza, że tocilizumab to przeciwciało, które blokuje ważną substancję potęgującą rozwój stanu zapalnego - interleukinę 6.

Chcąc zobrazować, czym dokładnie jest występowanie Interleukiny 6 w organizmie człowieka, prof. Życińska posługuje się metaforą płonącego lasu. - Sytuację, w której dochodzi do rozwiniętej reakcji zapalnej pod wpływem działania wirusa SARS-CoV-2, możemy porównać do pożaru na terenie organizmu człowieka zakażonego tym wirusem - mówi. Pożarem nazywa tutaj stan niewydolności oddechowej pacjenta, a więc sytuację, w której musi on korzystać z urządzeń wspomagających oddech. - Tradycyjnie, pożar gasimy wodą, a pożar w organizmie możemy ugasić lub ograniczyć z wykorzystaniem tego leku - dodaje.

- Symbolem pożaru u pacjenta zakażonego COVID-19 jest wytwarzanie przez jego organizm Interleukiny 6 - mówi. - Gdy jest ogień, pojawia się dym, a gdy stan zapalny - pojawia się Interleukina 6 - podkreśla.

Lekarze z CSK MSWiA w Warszawie traktują IL-6 jako marker - wskaźnik określający kolejne fazy przebiegu zakażenia COVID-19.

Podawanie pacjentom leku tocilizumab stosowane jest w szpitalu od początku epidemii, a więc od momentu, kiedy został on przekształcony w szpital jednoimienny. Lek podawany jest dożylnie co kilka dni, a pomiędzy kolejnym dawkami pacjent jest nieustannie monitorowany przez lekarzy.

Do tej pory lek podano ok. 20 pacjentom. - Efekty są spektakularne - podkreśla prof. Życińska. - Wszyscy pacjenci, którzy otrzymali lek, zareagowali spektakularnie, bo już po kilku dniach wszyscy zostali odłączeni od respiratora - podkreśliła.

Metoda leczenia stosowana przez CSK MSWiA w Warszawie była prowadzona w Chinach i jest stosowana w USA i we Włoszech. CSK MSWIA ściśle współpracuje z ośrodkiem w Turynie, z którym wymienia się wynikami badań.

Autorka: Daria Kanian (PAP)

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum