Brakuje lekarzy POZ: luka pokoleniowa - to za mało powiedziane

Autor: Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia • • 06 marca 2015 06:20

W statystykach NFZ wszystko się zgadza - pacjenci w całym kraju mają zapewniony dostęp do podstawowej opieki zdrowotnej. Co ma jednak zrobić lekarz rodzinny z jednoosobowej praktyki w małej miejscowości aby znaleźć zastępstwo na czas choroby lub urlopu? Jeśli mu się udaje, to tylko dlatego, że system ''trzyma się'' na solidarności koleżeńskiej i lekarzach seniorach.

Brakuje lekarzy POZ: luka pokoleniowa - to za mało powiedziane
Fot. Archiwum

W niektórych województwach w ostatnich dwóch latach rozwiązano jedną, góra dwie umowy ze świadczeniodawcami POZ. W innych nawet do 9 rocznie, ale nie te liczby są ważne. Powody rozwiązania umów to najczęściej: choroba lekarza, śmierć, przejście na emeryturę. Lekarzy rodzinnych, którzy znikają z systemu, coraz trudniej zastąpić. We znaki daje się luka pokoleniowa i średnia wieku lekarzy - ok. 55 roku życia.

Tylko w grudniu 2014 r. w Wielkopolsce zamknięto cztery placówki POZ - dwie z powodu śmierci lekarza, jedną z powodu choroby. Jak podaje Małgorzata Lipko, p.o. rzecznika prasowego Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, w 2013 r. zamknęło się 10 placówek POZ, w 2014 - 7. Najczęstsze powody to jednak przekształcenia, rozwiązanie umowy za porozumieniem stron, czasami placówki częściowo tylko rezygnują z danego zakresu.

- Pacjenci zamykających się lecznic są najczęściej przejmowani przez inne podmioty, które mają umowę z NFZ. Często bywa też tak, że w miejsce starych otwierają się nowe podmioty - informuje Małgorzata Lipko.

Choroba, śmierć, migracja
Stanisław Łobacz, dyrektor Lubuskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ nie ukrywa, że najczęstszym powodem zamykania placówek POZ w Lubuskiem jest pogarszający się stan zdrowia lekarzy lub śmierć lekarza oraz migracja lekarzy.

Dyrektor Lubuskiego OW NFZ potwierdza: w regionie jest zbyt mało lekarzy POZ. Są też trudności w pozyskaniu nowych. Widoczny jest ponadto brak zainteresowania do podjęcia pracy w małych miejscowościach.

W 2013 r. zakończyły działalność dwa podmioty lecznicze, natomiast w roku 2015 - trzy podmioty lecznicze.

- Wnioski o zawarcie umowy w tych lokalizacjach złożyli nowi świadczeniodawcy. Pacjenci mieli możliwość wybrania lekarza POZ w tym samym miejscu. Niestety, nie zawsze udało się zachować ciągłość świadczeń, zwłaszcza w przypadku nagłej śmierci lekarza - przyznaje dyrektor Łobacz.

Ponadto z końcem 2014 r. jeden ze świadczeniodawców zakończył działalność w dwóch filiach w małych miejscowościach z powodu pogarszającego się stanu zdrowia oraz braku zainteresowania lekarzy do podjęcia pracy w tych miejscach. Jak jednak zapewnia szef oddziału Funduszu w Zielonej Górze, mieszkańcy tych miejscowości mają zabezpieczone świadczenia w zakresie lekarza POZ i pielęgniarki POZ w placówce głównej, która pracuje w zwiększonym wymiarze czasowym.

Gdy lekarz przechodzi na emeryturę...
W województwie łódzkim najczęstszą przyczyną zamykania placówek POZ jest przejście na emeryturę lekarza prowadzącego praktykę. W innych przypadkach zazwyczaj podmioty lecznicze zostają przekształcone i nadal prowadzą działalność leczniczą w ramach umowy z NFZ.

- W 2013 r. żaden świadczeniodawca POZ nie zamknął poradni. Na rok 2015 w woj. łódzkim nie zostały aneksowane dwie umowy (lekarze przeszli na emeryturę, były to jednak małe poradnie). Pacjenci z tych placówek zostali objęci opieką przez inne poradnie POZ, które realizują umowy na tym terenie - mówi Anna Leder, rzecznik prasowy Łódzkiego OW NFZ.

W 2013 r. i 2014 r. w Warmińsko-Mazurskiem rozwiązano po jednej umowie w zakresie świadczeń lekarza POZ. W 2013 r. przyczyną rozwiązania umowy była choroba lekarza, natomiast w 2014 r. - zgon lekarza.

- W przypadku umowy z 2013 r. jedno z miejsc, w którym były udzielane świadczenia przejął inny podmiot leczniczy. Lekarz posiadający dotychczas umowę z Warmińsko-Mazurskim OW NFZ został zatrudniony przez ten podmiot. W przypadku umowy rozwiązanej w 2014 r. sprawa dotyczyła dużego miasta powiatowego, zatem pacjenci zapisani na listę lekarza który zmarł, przepisali się do innych dostępnych lekarzy - informuje Magdalena Mil, rzecznik prasowy oddziału Funduszu w Olsztynie.

W Opolskiem na przestrzeni lat 2013-2014 odnotowano dwa przypadki zamknięcia placówek POZ: z powodu ciężkiej choroby lekarza oraz przejścia lekarza na emeryturę.

- W jednym przypadku w miejsce rezygnującego świadczeniodawcy wniosek o zawarcie umowy złożył nowy podmiot, natomiast w drugim przypadku działający świadczeniodawca dodał kolejne miejsce udzielania świadczeń w miejsce zamykanej placówki, czyli utworzył dodatkową filię - informuje Beata Cyganiuk, rzecznik prasowy Opolskiego OW NFZ.

Porządek w statystykach
W Śląskiem, gdzie umowy w zakresie POZ realizuje obecnie 745 poradni lekarza rodzinnego, w 2013 r. rozwiązało je 9 świadczeniodawców (w 3 przypadkach śmierć właściciela podmiotu), w 2014 roku nastąpiło rozwiązanie 5 umów (w 1 przypadku śmierć właściciela).

- Pomimo zaprzestania realizacji świadczeń przez kilka podmiotów, na obszarze działania Śląskiego OW NFZ nie odnotowano większych problemów z zabezpieczeniem świadczeń - informuje Małgorzata Doros, rzecznik prasowy oddziału.

Dr. Krystiana Adamika, opolskiego konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie medycyny rodzinnej, porządek w statystykach NFZ nie dziwi.

- Ma być dostępność i jest, ale przyjrzyjmy się bliżej na czym ona polega. W jednym z opolskich powiatów są dwie praktyki lekarza rodzinnego, z tym, że jeden z nich to 70-letni lekarz na emeryturze. To wspaniały specjalista, zżyty ze społecznością, ale ma prawo zachorować, czuć zmęczenie lub planować zamknięcie praktyki - mówi dr Adamik.

Dodaje, że w Opolskiem w POZ pracuje ok. 650 lekarzy, a 15 proc. spośród nich powinno już odpoczywać na emeryturze. Połowa lekarzy seniorów prowadzi jednak indywidualne praktyki. A to oznacza, że z różnych powodów placówki te mogą zniknąć nagle z mapy świadczeniodawców.

- W przypadku polskich lekarzy nie ma co mówić o luce pokoleniowej - mówmy o przepaści. Średnia wieku lekarzy to ok. 60 lat. Kształcimy za mało lekarzy, a bywa, że i ci już wykształceni czują zniechęcenie i nie podejmują pracy w zawodzie lub wybierają specjalizacje bardziej atrakcyjnie niż medycyna rodzinna - wskazuje konsultant.

W jego opinii specjalista medycyny rodzinnej sprowadzony został głównie do roli "wypełniacza" ankiet statystycznych i "wypisywacza" skierowań.

W podobnym tonie wypowiada się Krzysztof Kordel, prezes Wielkopolskiej Izby Lekarskiej.
Chyli przy tym czoła przed wieloma kolegami lekarzami, bo to dzięki ich solidarności pacjent ma zastępstwo za swojego lekarza rodzinnego, gdy ten idzie na urlop lub zwolnienie lekarskie.

W jego opinii, w Polsce jest za mało miejsc na studiach lekarskich i za mało rezydentur.

- Tymczasem średni wiek lekarzy specjalistów w Wielkopolsce to pięćdziesiąt kilka lat. W pediatrii np. 60 lat. Tymczasem ''cykl produkcyjny'' lekarza to 12-13 lat. Nie przybędzie ich zatem z dnia na dzień – podsumowuje szef wielkopolskiej Izby.

Jak podaje Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia, w ciągu najbliższych czterech lat w Wielkopolsce do pracy w POZ trafi zaledwie 90 lekarzy rodzinnych, którzy obecnie są rezydentami. Placówek realizujących świadczenia z zakresu medycyny rodzinnej w tym województwie jest ponad 600.

 

 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum