Boją się, że wypadną z kolejki do operacji zaćmy. MZ: to nieuzasadniony niepokój

Autor: RR/Rynek Zdrowia • • 25 lipca 2018 05:50

Minister Łukasz Szumowski nie chciał powiedzieć, w jakim stopniu nowe kryteria kwalifikowania do operacji zaćmy skrócą lub wydłużą kolejkę oczekujących, bo jak stwierdził na konferencji prasowej, "podawanie jakichkolwiek danych mija się z celem i może jedynie wzbudzić nieuzasadniony niepokój wśród pacjentów".

Boją się, że wypadną z kolejki do operacji zaćmy. MZ: to nieuzasadniony niepokój
Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Pacjenci mówią, że mają się czym niepokoić. Boją się, że wypadną z kolejki i krytykują obowiązujące od 26 czerwca nowe zasady kwalifikowania do zabiegów usunięcia zaćmy.

Najważniejsza zmiana to wprowadzenie wizyty kwalifikacyjnej oraz wymogu, że nie można kierować do zabiegu w publicznej placówce pacjentów z ostrością wzroku lepszą niż 0,6 do dali (z najlepszą korekcją), z wyjątkiem pilnych przypadków. W trakcie takiej wizyty lekarz operujący będzie mógł bezpośrednio ocenić, czy pacjent spełnia wskazane kryteria. MZ przewiduje, że ”wizyta kwalifikacyjna powinna doprowadzić do dalszego skrócenia kolejek”.

Inną nowością jest porada po zabiegu, podczas której okulista oceni efekty operacji. Dodajmy jeszcze, że porada kwalifikacyjna jest odrębnie płatna, natomiast porada pooperacyjna jest finansowana w ramach stawki operacyjnej. Nowe standardy nie dotyczą dzieci.

Czytaj: Nowe kryteria leczenia zaćmy. Pacjent trafi na zabieg dopiero po poradzie kwalifikacyjnej

- Z niepokojem myślimy o nowych kryteriach, bo one w istocie ograniczają dostęp do operacji. To domknięcie drzwi przed pacjentami; sztuczne, administracyjne działanie - oceniała w rozmowie z Rynkiem Zdrowia nowe zasady Małgorzata Pacholec, dyrektor Instytut Tyflologicznego Polskiego Związku Niewidomych i prezes Stowarzyszenia Retina AMD Polska.

Z widocznym niepokojem
- Celem zmian powinno być to, żeby na końcu kolejki nie było osób wymagających pilnego zabiegu, a na początku tych, którzy jeszcze mogą poczekać, bo stosunkowo nieźle funkcjonują - odniosła się do sprawy uporządkowania list oczekujących. - Pacjent powinien być monitorowany okulistycznie, jednakże trzeba też uwzględniać indywidualne sytuacje - zawodową i rodzinną pacjenta. Wśród oczkujących mogą być choćby chirurdzy, piloci, kierowcy … Tymczasem zawężenie dostępu do zabiegów wyklucza ich z zawodu - argumentowała Małgorzata Pacholec.

Zwróciła też uwagę, że na listy oczekujących nie wpisują się ludzie, którzy zaćmy nie mają, jedynie ci ze skierowaniami. Mają oni świadomość ryzyka związanego z operacją, przeżywają stresy i lęki, nie wiedzą czy poradzą sobie w okresie rekonwalescencji. - Nie bardzo wierzę w te opowieści, że ludzie operują zaćmę na zapas - stwierdziła.

Odniosła się w ten sposób do wątku poruszonego 9 lipca na konferencji prasowej w MZ, że to media mają swój udział w namawianiu pacjentów do szturmowania oddziałów okulistycznych.

- Zwiększenie nie do końca uzasadnionego wzrostu zainteresowania tymi zabiegami, to m.in. efekt powtarzania w mediach, że im wcześniej taka operacja zostanie wykonana, tym lepiej. Skutek jest taki, że do kolejki zapisują się osoby nie wymagające w najbliższym czasie tego rodzaju leczenia - mówił wtedy płk prof. Marek Rękas, konsultant krajowy w dziedzinie okulistyki.

Wśród ekspertów są różne opinie na temat optymalnego terminu zoperowania zaćmy. Część twierdzi, że nie należy z nią zwlekać, bo im wcześniej się ją wykona, tym jest bezpieczniejsza i korzystniejsza dla pacjenta.

Czytaj: Raport: do roku 2050 na świecie będzie ponad trzy razy więcej niewidomych

Pozostawmy ten spór okulistom. W kontekście naszych rozważań ważniejsze są czynniki demograficzne, które mogą zniwelować zakładany przez MZ efekt skrócenia kolejek. Może bowiem dojść do paradoksalnej sytuacji, że formalnie - zgodnie z nowymi kryteriami - kolejki się skrócą, jednakże w rzeczywistości liczba pacjentów wymagających chirurgicznej interwencji będzie rosła.

Okiem demografa
Zaćma może ujawnić się w każdym wieku, ale 90 proc. przypadków to zaćma związana z wiekiem, tzw. starcza, pojawiająca się ok. 60. roku życia. Tymczasem społeczeństwo starzeje się w szybkim tempie. Według prognoz GUS do 2030 roku liczba osób zagrożonych zaćmą w wieku 60-74 lata zwiększy się o ok. 40 proc.

- Szybko rosnąca w Polsce populacja osób starszych powoduje, że zapotrzebowanie na operacje usunięcia zaćmy - już teraz ogromne - będzie rosnąć - powiedziała 24 marca 2018 r. w rozmowie z PAP prof. Katarzyna Michalska-Małecka z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego im. prof. K. Gibińskiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Zapytaliśmy ją teraz, czy wobec tego można oczekiwać, że nowe zasady kwalifikowania do usuwania zaćmy doprowadzą do skrócenia kolejek. - Jest to próba uporządkowania kolejek i uregulowania czasu oczekiwania na operację. Jak każda sztywna regulacja, nowe zasady mogą wymagać wprowadzenia modyfikacji - odpowiedziała.

Przekonywała jednak, że szereg osób zapisuje się na operację z dużym wyprzedzeniem. Rezerwują sobie miejsce w kolejce; w skrajnych przypadkach nawet wtedy, kiedy ostrość wzroku wynosi 100 proc.

- Tymczasem operacja musi być przeprowadzona w odpowiednim dla danego przypadku momencie, gdy istnieją wskazania medyczne. Te wskazania mogą mieć różny charakter - podkreślała specjalistka.

Jej zdaniem kolejkowy chaos doprowadził do tego, że spora grupa polskich pacjentów, korzystając z dyrektywy transgranicznej, operacje usunięcia zaćmy przeprowadza poza krajem, głównie w Czechach.

- Na przykład Śląski NFZ na ich sfinansowanie wydatkował dwadzieścia kilka mln zł w 2018 r. Chciałabym, żeby Polacy byli operowani w Polsce, a nie za granicą, bo to gwarantuje im większe bezpieczeństwo. A pieniądze z naszego ubezpieczenia nie wypływają na zewnątrz - przekonywała.

Jak podkreślała, mądre gospodarowanie pieniędzmi i zwiększenie wydatków na leczenie chorób oczu już spowodowało skrócenie kolejek. - Z rozmów z kolegami chirurgami wiem, że są mniejsze.

Optyka płatnika
Kolejki rzeczywiście się skróciły, ale głównie z powodu zwiększenia finansowania, a nie za sprawą dodatkowych regulacji. Wskazują na to dane MZ. W 2016 r. wykonano 245 206 zabiegów usunięcia zaćmy, przeznaczając na nie 572 912 041 zł. W następnym roku wyasygnowano 709 758 512 zł, dzięki czemu liczba tych świadczeń zwiększyła się do 300 235.

Przełożyło się to na czas oczekiwania. Z Raportu na temat zmian w dostępności do gwarantowanych świadczeń zdrowotnych w Polsce z czerwca 2018 r. wynika, że na zabieg usunięcia zaćmy czeka się obecnie 12,5 miesiąca (50 tyg.). W poprzednio badanym okresie (czerwiec/lipiec 2017 r.) było to 27 miesięcy.

W każdym razie zależność jest taka: im więcej pieniędzy, tym więcej świadczeń.

Fundusz chce, żeby trafiały one do publicznych palcówek w Polsce. Zagraniczne wyjazdy naszych pacjentów w ramach opieki transgranicznej są dla płatnika i dla polskich okulistów jak bolesna zadra. Już 12 kwietnia tego roku prezes NFZ zapowiadał w Opolu, że doprecyzuje zasady operacji zaćmy ”w celu zmniejszenia skali turystyki medycznej Polaków, którzy robią takie operacje w Czechach”. Rzeczywiście, zostało to doprecyzowane - nowe zasady kwalifikowania do operacji mają zastosowanie zarówno w stosunku do zabiegów wykonywanych w Polsce, jak i w ramach transgranicznej opieki zdrowotnej.

Rachunki płacone przez NFZ za operacje zaćmy, również te przeprowadzane za granicą, nie dają jednak pełnego obrazu, wypaczają skalę kosztów. Uwzględniają jedynie wydatki na leczenie. Tymczasem koszty pośrednie związane z absencją chorobową, wypadnięciem z rynku pracy, rentami, koniecznością opieki nad osobą tracącą wzrok, itd. szacowane są na 2 mld zł. Tak przynajmniej wynika z raportu Instytutu Innowacyjna Gospodarka nt. kosztów pośrednich związanych z chorobami oczu.

Gdy uwzględni się wszystkie koszty, cel staje się bardziej widoczny. Chodzi o to, żeby jak najwięcej chorych jak najszybciej przejrzało na oczy.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum