Belgia: tu dramat związany z COVID-19 rozgrywa się nie w szpitalach, ale domach opieki

Autor: Dziennik Rzeczpospolita/Rynek Zdrowia • • 17 kwietnia 2020 13:17

Belgijskie szpitale radzą sobie z pandemią. Krzywa zachorowań uległa spłaszczeniu już dziesięć dni temu, co oznacza, że codziennie do szpitala przyjmowanych jest coraz mniej chorych. Dramat związany z COVID-19 rozgrywa się nie w szpitalach a domach opieki

FOT. Shutterstock (zdjęcie ilustracyjne)

 W czwartek (16 kwietnia) po raz pierwszy liczba łóżek na intensywnej terapii zajętych przez chorych na koronawirusa spadła poniżej 1200. To jest około połowy wszystkich przygotowanych na czas epidemii.

Zadowolenia jednak nie widać, bo choć wskaźnik obłożenia łóżek intensywnej terapii nigdy nie przekroczył 60 proc. i nie było takich przeciążeń szpitali jak we Francji, Hiszpani czy USA, to Belgia przoduje w statystyce liczby zgonów. Do tej pory zanotowano tu ich 4857, co w przeliczeniu na liczbę mieszkańców plasuje ten kraj tuż za Włochami.

Za liczbami kryją się dwa istotne zjawiska. Po pierwsze, kwestia metody. Belgia w przeciwieństwie do innych krajów do ofiar koronawirusa wlicza również zmarłych w domach opieki dla starszych ludzi, a nie tylko tych w szpitalach. Mimo że nie ma 100-procentowej pewności, jaka była przyczyna ich śmierci, wystarczy, że mieli objawy podobne do Covid-19.

Prawdziwy dramat tej pandemii rozgrywa się nie w szpitalach, gdzie o życie chorych walczą lekarze i pielęgniarki wyposażeni w środki ochronne i profesjonalny sprzęt, ale w domach spokojnej starości i w domach opieki. Codziennie z tych miejsc przychodzą dramatyczne informacje. Wirusa roznoszą między piętrami, między pokojami pensjonariusze tych ośrodków, a przede wszystkim personel. Wobec deficytu środków ochronnych najpierw wyposażone zostają szpitale, a domy opieki muszą radzić sobie same.

Więcej: rp.pl

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum