Autorka pierwszego w USA przeszczepu twarzy przyjechała do Poznania

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 09 kwietnia 2009 16:13

- Moje wykłady w Poznaniu będą dotyczyły sposobów wzbudzania tolerancji w przeszczepach, opowiem też o moich badaniach nad podawaniem leków o minimalnej toksyczności u pacjentów po transplantacjach - powiedziała w Poznaniu prof. Maria Siemionow, która przeprowadziła kilka miesięcy temu pierwszy w USA przeszczep twarzy.

Prof. Siemionow jest absolwentką poznańskiej uczelni medycznej i stale z nią współpracuje.

- Dzięki pracy pani profesor w USA ponad 20 stażystów otrzymało stypendia i mogło uczyć się w klinice w Cleveland - poinformował rektor Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu prof. Jacek Wysocki.

Światowej sławy chirurg uważa, że w Polsce będzie można z czasem przeprowadzić podobną transplantację.

- Wielu młodych lekarzy, którzy byli na stypendium w moim laboratorium, jest przygotowanych do przeprowadzania tego typu operacji. Aby dokonać takiego przeszczepu w Polsce potrzebny jest dobry oddział transplantologii, grupa lekarzy i pieniądze - wyjaśniała podczas konferencji prof. Siemionow.

Operacja całkowitego przeszczepienia twarzy kosztuje około 250-300 tysięcy dolarów. Przygotowania do zabiegu, ze względu na szerokie badania wstępne i wymagania etyczne, psychologiczne i odpornościowe, muszą trwać kilka lat.

Uniwersytet Medyczny w Poznaniu rozwija swoje badania nad transplantacjami szpiku kostnego, przymierza się też do pierwszego w zachodniej Polsce przeszczepu serca.

W grudniu 2008 roku w klinice w Cleveland blisko 80 proc. powierzchni twarzy pacjentki zastąpiono przeszczepem. Oryginalne pozostały tylko górne powieki, czoło, dolna warga i broda. Operacja trwała 22 godziny. Przygotowania do niej zajęły ponad 20 lat.

Nazwiska i wieku pacjentki nie podano. Przedstawiciele kliniki w Cleveland powiedzieli też, że rodzina nie chce ujawniać powodów, dla których zdecydowano się na przeszczep. O dawczyni wiadomo jedynie, że jej twarz ofiarowała do przeszczepu rodzina.

Pacjentka miała bardzo poważne obrażenia, nie miała nosa ani podniebienia, nie mogła samodzielnie jeść, oddychała przez otwór w tchawicy.

- W cztery miesiące po zabiegu pacjentka czuje się bardzo dobrze, wychodzi na ulicę, jest w bardzo dobrej kondycji fizycznej. Co jest ważne, jest w stanie oddychać przez nos, odzyskała smak i węch - może napić się kawy z filiżanki, jadła też steki - powiedziała prof. Siemionow.

Zespół prof. Siemionow przygotowuje się do kolejnych tego typu operacji.

- Mamy wielu kandydatów, jest to ciężka rozległa operacja, co powoduje szereg komplikacji, ale kandydatury muszą być zaakceptowane przez amerykańską komisję etyki w medycynie - dodała Siemionow.

Pierwszy przeszczep twarzy przeprowadzono we Francji w 2005 roku. Biorcą była kobieta, której twarz była zniekształcona po pogryzieniu przez psa. Dwu następnych operacji tego typu dokonano w Chinach, gdzie pacjentem był rolnik zaatakowany przez niedźwiedzia, i w Europie, gdzie biorca cierpiał na deformującą chorobę genetyczną.

Przeszczepy twarzy uznaje się za kontrowersyjne, ponieważ celem zabiegu jest poprawa wyglądu pacjenta, a nie ratowanie jego życia. Po operacji pacjent skazany jest na branie do końca życia leków immunosupresyjnych.

Problemem jest zrównoważenie dwu rodzajów medycznego ryzyka: konieczność zapobieżenia odrzuceniu przeszczepu, co wymaga podawania silnych leków immunosupresyjnych, z jednej strony, a z drugiej - zapobiegania infekcjom, których ryzyko zwiększa przyjmowanie takich leków.

Ryzyko odrzucenia towarzyszy każdej transplantacji, ponieważ organizm biorcy traktuje wszczepiony organ jako tkankę obcą.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum