38 dni w pozaustrojowym dotlenianiu krwi - mamy polski rekord ECMO

Autor: Jacek Janik/Rynek Zdrowia • • 14 grudnia 2010 17:55

W II Oddziale Kardiochirurgii Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 7 SUM w Katowicach zespół lekarzy przez prawie 6 tygodni walczył o życie 19-letniej pacjentki. To pierwsze w Polsce tak długie wykorzystanie metody ECMO, pozaustrojowego natleniania krwi, w leczeniu osoby dorosłej. Młoda kobieta, którą już odłączono od aparatury, wraca do zdrowia.

38 dni w pozaustrojowym dotlenianiu krwi - mamy polski rekord ECMO

Dziewczyna zgłosiła się do Centralnego Szpitala Klinicznego SUM w Katowicach w celu odbycia porodu. Lekarze zadecydowali o cesarskim cięciu. Wszystko przebiegło prawidłowo, dziecko urodziło się zdrowe. Pojawił się jednak problem z rodzącą: parametry oddechowe nie pozwalały na odłączenie jej od respiratora. Wymiana gazowa pomiędzy płucami i krwią była niewystarczająca.

Parametry oddechowe pacjentki nie poprawiały się i sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna. Młoda matka nie była w stanie wyjść z oddychania mechanicznego. Lekarze z oddziału intensywnej terapii CSK zwrócili się o pomoc do pobliskiej Kliniki Kardiochirurgii w Górnośląskim Centrum Medycznym im. Prof. Leszka Gieca. Pacjentka pozostawała wówczas od 10 dni na respiratorze oraz 3 dni na tlenie i wydawało się, że nic więcej nie da się zrobić. Ze względu na wiek kobiety oraz fakt, że urodziła właśnie dziecko, lekarze z Ochojca zdecydowali się na terapię ECMO ( Extracorporeal Membrane Oxygenation), choć nie jest ona często stosowana u osób dorosłych nie tylko w Polsce, ale i na świecie.

Skuteczne prowizorium

– Zdecydowaliśmy się na przyjęcie pacjentki do kliniki i na zastosowanie u niej oxygenacji pozaustrojowej. Był to rodzaj prowizorium, ponieważ nie mamy specjalistycznego wyposażenia do stosowania ECMO. Urządzenia kupiono w ubiegłym roku dla ośrodków w całym kraju, ale mimo wysokiej referencyjności naszego szpitala, nie otrzymaliśmy ich – stwierdza prof. Stanisław Woś, konsultant krajowy w dziedzinie kardiochirurgii.

– Pojawił się też inny problem. Taka terapia u osób dorosłych nie jest finansowana przez NFZ, tymczasem była to dla młodej kobiety jedyna szansa. W czasie konsultacji telefonicznej z dyrektorem szpitala, zapadła decyzja – leczymy. O resztę będziemy się martwić później – wspomina dr Marek Jasiński.

Lekarze z zespołu prof. Wosia postanowili, mimo braku typowej aparatury do ECMO, wykorzystać dostępne w klinice urządzenia i we własnym zakresie zbudowali aparat spełniający z powodzeniem rolę ECMO.

– Leczenie dorosłego pacjenta metodą ECMO jest bardzo trudnym procesem. W monitorowanie dziewczyny zaangażowanych było nieustannie kilka osób. Po pierwszych tygodniach płuca na zdjęciach radiologicznych, początkowo kompletnie białe, zaczęły nabierać innego wyglądu. Pojawiało się światełko w tunelu – mówi prof. Woś.

Wychować syna

Pełna zaangażowania walka o życie młodej pacjentki zakończyła się sukcesem. Choć wyczerpana, uśmiecha się do dziennikarzy i obiektywów kamer. Trudno sobie wyobrazić co przeżywała przez sześć tygodni, przykuta do łóżka i podłączona do aparatury, która za nią „oddychała", tłocząc 20 lirów krwi na minutę.

– Tak, to był trudny czas. Teraz moim największym marzeniem jest powrót do domu i wychowanie synka Marcina – mówi 19 letnia Patrycja.

Przyczyny skrajnej niewydolności oddechowej u pacjentki lekarze nie znają do dziś. Mogło się rozwinąć ciężkie zapalenie płuc pochodzenia wirusowego lub doszło do embolizacji związanej z porodem.

ECMO jest terapią stosowaną przeważnie u dzieci. U dorosłych zdarza się to rzadko. Taka potrzeba ujawniła się np. podczas niedawnej epidemii grypy. Zespół profesora Wosia zdobywał wiedzę o ECMO w klinice w Leicester w Wielkiej Brytanii, gdzie metodę zastosowano po raz pierwszy. Swoim doświadczeniem podzielił się z kolegami z Katowic pracujący tam dr Andrzej Sosnowski, wybitny ekspert w tej dziedzinie.

 – Wszystko, czego nauczyliśmy się w Leicester, bardzo nam się przydało. Zdążyliśmy oswoić się z tą procedurą na tyle, że nawet bez specjalistycznej aparatury daliśmy sobie radę z rozwiązaniem problemu – dodaje prof. Woś.

NFZ nie zapłaci, ale...

Leczenie metodą ECMO osoby dorosłej nie jest przewidziane w procedurach gwarantowanych świadczeń medycznych Narodowego Funduszu Zdrowia.

– Rozmawiamy z Funduszem na ten temat. Niestety,  NFZ nie ma wyboru: działając zgodnie z prawem nie może nam zapłacić za leczenie tą metodą. A koszt jest duży, bo pierwsze siedem dni terapii to ponad 35 tys. zł. Każdy następny dzień to ponad 3,5 tys. złotych. Wynika to głównie z konieczości pozostawania przy pacjentce co najmniej trzech osób  – wyjaśnia Klaudia Rogowska, dyrektor Górnośląskiego Centrum Medycznego.

Dyrekcja szpitala oraz prof. Stanisław Woś będą jednak starać się, aby procedura ECMO, także u dorosłych, znalazła się w przyszłości w katalogu świadczeń, które Fundusz będzie mógł finansować. Na razie dyrektor Rogowska ma nadzieję, że lecznica porozumie się z płatnikiem na tyle, iż pozwoli to na uniknięcie większych strat.

Przy okazji ratowania 19-latki w katowickiej klinice terapią ECMO pobity został kolejny rekord: najdłuższego i co najistotniejsze, skutecznego stosowanie tej procedury – w sumie 38 dni w pozaustrojowym dotlenianiu krwi. Dotychczas (ECMO było stosowane już w kilku ośrodkach w Polsce) najdłuższy czas trwania terapii to dwa tygodnie.


Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum