Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 09 września 2009 13:05

W najbliższy weekend w Collegium Maius Uniwersytetu Medycznego w Lublinie odbędzie się międzynarodowa konferencja Naprotechnology 2009, poświęcona naprotechnologii jako metodzie w leczeniu niepłodności. Naprotechnologia wyklucza leczenie za pomocą in vitro.

Współorganizatorem konferencji jest Polskie Towarzystwo Medycyny Perinatalnej Oddział w Lublinie, Lubelskie Centrum Zdrowia Publicznego oraz  Katedra i Klinika Położnictwa i Perinatologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Jednak kierujący kliniką prof. Jan Oleszczuk o konferencji z Gazetą Wyborczą rozmawiać nie chciał.

- Metoda naprotechnologii swoją genezę wzięła z tzw. naturalnych metod antykoncepcji, z obserwacji dni płodnych. Uznano, że można ją stosować przy leczeniu bezpłodności - mówi Gazecie prof. Marian Szamatowicz z kliniki ginekologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, który w 1987 roku dokonał pierwszego w Polsce, udanego zapłodnienia metodą in vitro.

Prof. Szamatowicz ocenia, że to jedno wielkie oszustwo wobec kobiet, którym daje się złudną nadzieję na macierzyństwo. Naprotechnologia wyklucza leczenie za pomocą in vitro. Jest nieskuteczna w sytuacji, gdy problemy z płodnością ma partner, a nie kobieta lub gdy uszkodzone są jajowody. W tym ostatnim przypadku dopuszcza zabieg chirurgiczny. Prawdopodobieństwo zapłodnienia wynosi od 3-10 proc., gdy - dla porównania - w przypadku zapłodnienia pozaustrojowego 30-40 proc.

- Na międzynarodowych konferencjach naukowych poświęconych problematyce rozrodu naprotechnologii nie ma, bo nikt nie traktuje jej poważnie - podkreśla prof. Szamatowicz. - Nie ma wiarygodnych danych o jej skuteczności. Zdobywa popularność w pewnych kręgach, bo popiera ją kościół przedstawiający naprotechnologię, jako alternatywę dla in vitro. Jeśli abp Józef Życiński twierdzi, że współczynnik skuteczności leczenia niepłodności naprotechnologią sięga około 44 proc., a stosowanie in vitro jest skuteczne zaledwie w 26 proc., to można pęknąć ze śmiechu.

Prof. Jan Kotarski, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, ocenia naprotechnologię, jako metodę leczenia wynikającą z ideologii.

- Na pewno nie jest kluczową, tak jak nie można powiedzieć, że w XXI wieku dominujące jest ziołolecznictwo - mówi prof. Kotarski. - Wywołuje kontrowersje jak zawsze, gdy ideologia wkracza w świat nauki.

- Nasza konferencja jest właśnie po to, by wszyscy, którzy krytykują naprotechnologię, mogli się zapoznać z jej osiągnięciami - odpowiada Gazecie Maciej Barczentewicz, lubelski lekarz ginekolog, członek Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski do spraw Bioetycznych i prezes zarządu Fundacji Instytutu Leczenia Niepłodności Małżeńskiej im. Jana Pawła II, która jest jednym z organizatorów międzynarodowej konferencji Naprotechnology 2009.

I dodaje: - Chcemy, by naprotechnologia przestała być utożsamiana z kościołem katolickim i wodą święconą, a zaczęła być traktowana tak jak na to zasługuje - jako skuteczna metoda leczenia niepłodności. Podczas konferencji będą prezentowane wyniki badań.

Włodzimierz Matysiak, rzecznik UM w Lublinie, podkreśla, że na uczelni panuje wolność myśli i poglądów, stąd nie powinno dziwić, że UM użycza swojego audytorium konferencji: "Osobiście nie mam zdania na ten temat, znam wyłącznie podstawy teoretyczne naprotechnologii" - napisał Matysiak w swoim oświadczeniu.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum