Ubezpieczenia dodatkowe: chcemy płacić dopiero, gdy jest taka potrzeba

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 30 września 2013 19:21

Dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne są wciąż mało popularną i tym samym słabo znaną formą zabezpieczenia zdrowotnego - ocenia Małgorzata Kubiak z PBS Medical, autorka opracowania wyników badań na temat dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych.

Ubezpieczenia dodatkowe: chcemy płacić dopiero, gdy jest taka potrzeba
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Rynek Zdrowia: - Z jednej strony połowa Polaków deklaruje, że jest skłonna płacić średnio kilkadziesiąt zł miesięcznie na dodatkowe ubezpieczenie, a z drugiej zaledwie 7% respondentów PBS zdecydowanie popiera projekt upowszechnienia dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych. Skąd te różnice?

Małgorzata Kubiak: - Z jednej strony rzeczywiście mamy grupę osób, które byłyby w stanie przeznaczyć pewną kwotę z domowego budżetu na dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne, jednak są to kwoty, które nie pozwalają na zakup produktów ubezpieczeniowych dostępnych obecnie na rynku. Dla osób indywidualnych kwoty, jakie trzeba miesięcznie odprowadzić na ubezpieczenie, zaczynają się od około 50 zł w górę. Taka niska kwota wiąże się też zazwyczaj z bardzo wąskim zakresem ryzyk objętych ubezpieczeniem.
 
- Czy to oznacza, że większości Polaków na dodatkowe ubezpieczenia po prostu nie stać?
- Nie podawaliśmy w pytaniach badania konkretnej kwoty ubezpieczenia. Zadaniem respondentów było zadeklarować, jaką kwotę byliby w stanie przeznaczyć z domowego budżetu na dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne, które umożliwiałoby im nieodpłatne korzystanie z opieki medycznej "prywatnie", czyli poza powszechnym ubezpieczeniem zdrowotnym. Kwotę wyższą niż 50 zł za ubezpieczenie indywidualne jest w stanie zapłacić 15% respondentów; powyżej 100 zł - 3%. Zatem może tu wchodzić w grę kwestia wysokości składki ubezpieczeniowej.

Po drugie warto zwrócić uwagę na rozdźwięk między skłonnością do ponoszenia przez respondentów dodatkowych nakładów na opiekę medyczną poza powszechnym ubezpieczeniem, by ułatwić sobie dostęp do świadczeń medycznych, a wyobrażeniem systemowych zmian w tym zakresie.

Nawet jeśli ktoś jest w stanie przeznaczyć z domowego budżetu pieniądze na dodatkowe ubezpieczenie, niekoniecznie uznaje upowszechnienie ubezpieczeń za pożądany kierunek zmian. Zgodnie z przekonaniami respondentów, to dwie odrębne kwestie. Np. jedynie 6% respondentów wyraża zdecydowane poparcie dla propozycji zmian w prawie, które umożliwiałyby publicznym przychodniom i szpitalom udzielanie świadczeń poza kontraktem NFZ, odpłatnie lub w ramach dodatkowego ubezpieczenia.

- To oznacza, że nie rozumiemy idei zmian w zakresie ubezpieczeń?
- Myślę, że nie do końca Polacy są świadomi tego, na czym dokładnie polegają proponowane przez rząd rozwiązania. W trakcie wywiadu pytaliśmy o poparcie dla propozycji upowszechnienia dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych krótko przypominając, że chodzi o ubezpieczenia, które po opłaceniu miesięcznej składki pozwalają skorzystać z usług medycznych poza publicznym systemem bez dodatkowej odpłatności. Celem badania nie była ocena wiedzy respondentów na temat proponowanych zmian. To wymagałoby wykonania odrębnych badań.

- Z badania wynika, że wśród pacjentów korzystających z porad lekarzy POZ jedynie niewielki odsetek stanowią osoby, które idą do lekarza prywatnie. Inaczej jest w przypadku wizyt u specjalisty. Jak wyjaśnić to zjawisko?
- Naszym zdaniem, podstawowym powodem jest fakt, iż na wizytę do lekarza pierwszego kontaktu nie czekamy aż tak długo, jak do specjalisty. Te kolejki są nieporównywalne. O skłonności do odbycia prywatnej wizyty u specjalisty może też decydować chęć dostania się do konkretnego lekarza.

- To oznaczałoby, że poniesienie dodatkowych kosztów na opiekę medyczną jest przede wszystkim sposobem na ominięcie kolejki?
- Ominięcie kolejki dla wielu osób korzystających ze świadczeń zdrowotnych jest czymś bardzo korzystnym i oczekiwanym. Tak można rzeczywiście tłumaczyć skłonność do ponoszenia dodatkowych opłat na opiekę medyczną z własnej kieszeni lub w ramach dodatkowego ubezpieczenia.

- Z badania wynika jednak, że w większości przypadków dodatkowe opłaty są ponoszone z własnej kieszeni, a nie dodatkowych ubezpieczeń lub abonamentu. Co piąty pacjent odwiedzający lekarza specjalistę płaci za wizytę „out of pocket". Osoby odwiedzające specjalistów w ramach dodatkowego ubezpieczenia lub abonamentu stanowią niewielki odsetek pacjentów (4%). Mamy skłonność do ponoszenia wydatków dopiero w stanie zagrożenia zdrowia?
- Myślę, że wpływ na to ma wiele czynników. Przede wszystkim ubezpieczenia są prawie nieznane, mało popularne i nie do końca wiemy, czego w ramach takiego ubezpieczenia możemy się spodziewać. Z naszego badania wynika, że w sumie z ubezpieczeń i abonamentów korzysta niespełna 8%. Polaków. Z uwagi na taką małą skalę zjawiska, wiedzy na temat ubezpieczeń nie możemy zatem czerpać od najbliższych osób i znajomych. Nie spotkałam się też z jakąś intensywną promocją tego typu produktów.

Myślę, że jest to również kwestia zaufania - nadal jesteśmy przyzwyczajeni do opieki zdrowotnej gwarantowanej przez państwo. Mimo że jest finansowana z naszych składek, w potocznym rozumieniu opieka zdrowotna w naszym kraju jest "bezpłatna".

Może to być także kwestia wymiany pokoleniowej, której efektem będzie wzrost popularności dodatkowych ubezpieczeń - młodsze osoby oceniają kwestie związane z dodatkowymi ubezpieczeniami zdrowotnymi nieco bardziej przychylnie. Wreszcie argument, który już się pojawił - nadal dla wielu Polaków wydanie w ciągu miesiąca 100 zł na dodatkowe ubezpieczenie to duże obciążenie dla budżetu domowego.

W efekcie mamy do czynienia z tendencją, że płacimy z własnej kieszeni za dostęp do świadczeń medycznych w momencie zaistnienia takiej potrzeby. Kiedy nic nam nie dolega, nie widzimy konieczności systematycznego ponoszenia wydatków na dodatkowe ubezpieczenia.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    Najnowsze