To nie dyrektywa transgraniczna, ale budżet wyznacza granice leczenia

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 15 kwietnia 2015 06:10

NFZ jest zdania, że postanowienia dyrektywy transgranicznej nie są "martwym przepisem", o czym ma świadczyć 777 wniosków o zwrot kosztów leczenia za granicą, które wpłynęły do Funduszu od 15 listopada ubiegłego roku, czyli od momentu wejście w życie przepisów implementujących postanowienia dyrektywy transgranicznej.

To nie dyrektywa transgraniczna, ale budżet wyznacza granice leczenia
Fot. Shutterstock

Jednakże 629 wniosków (80,96%) dotyczyło zwrotu kosztów operacji zaćmy - przyznaje Agnieszka Gołąbek, rzecznik NFZ, i podkreśla, że ustawa nie jest "martwym zapisem", gdyż pacjenci korzystają z możliwości uzyskania świadczeń opieki zdrowotnej poza granicami kraju.

Faktycznie, operacje usunięcia zaćmy stały się swoistym hitem. Na jednodniowe leczenie, na które nie trzeba mieć zgody NFZ (wystarczy przedłożyć rachunek) wyjeżdżają całe pielgrzymki Polaków (np. do Czech czy Niemiec). Natomiast wydaje się, że osoby wymagające skomplikowanych operacji i zgody NFZ na leczenie, znalazły się obecnie w gorszej sytuacji niż przed wejściem w życie przepisów transgranicznych, kiedy ich wnioski rozpatrywano na podstawie dyrektywy o koordynacji zabezpieczeń społecznych.

Z oficjalnych danych Departamentu Współpracy Międzynarodowej Centrali NFZ wynika, że od 2008 do 2013 r. na podstawie przepisów o koordynacji wydano 958 zgód i 154 odmów. Leczenie kosztowało rocznie (nie licząc kosztu transportu chorych) od ponad 6 mln zł do kilkunastu mln zł (najwięcej w 2011 r. - prawie 17,7 mln zł, natomiast w 2013 r. było to nieco ponad 15 mln zł - 140 zgód i 26 odmów). Rocznie wydawano po sto kilkadziesiąt zgód na zagraniczne leczenie, a w rekordowym 2011 r. - nawet 228.

18 wniosków i ani jednej zgody
Tymczasem, jak wyjaśnia NFZ, w I kwartale 2015 r. do oddziałów wojewódzkich Funduszu wpłynęło łącznie 18 wniosków dotyczących leczenia planowanego poza granicami kraju. 10 z nich zostało złożonych na podstawie przepisów implementujących dyrektywę transgraniczną, zaś 8 dotyczyło wydania zgody na podstawie przepisów o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego.

Agnieszka Gołąbek informuje również, że 15 wniosków (na 18) zostało odesłanych z powodu braków formalnych uniemożliwiających ich rozpatrzenie. W przypadku jednego zapadła decyzje odmowna, a rozpatrywanie pozostałych nie zostało jeszcze zakończone.

Zatem żaden wniosek nie został rozpatrzony pozytywnie. Przez pół roku obowiązywania przepisów dyrektorzy oddziałów NFZ nie wyrazili ani jednej zgody na planowe leczenie zagraniczne.

Wydaje się sedno sprawy tkwi w piętrzeniu barier biurokratycznych, na co od dawna zwracają uwagę organizacje pacjentów.

Pacjenci skarżą się na biurokratyczne bariery
”Zdecydowana większość respondentów (83 proc.) uważa, że polscy pacjenci powinni mieć prawo do leczenia za granicą zgodnie z intencją i zapisami dyrektywy, bez ograniczeń w postaci wymaganych skierowań, zaświadczeń czy zleceń od lekarza publicznej ochrony zdrowia potrzebnych do leczenia w Polsce” - wynika z badań przeprowadzonych w ubiegłym roku przez Fundację MY Pacjenci wspólnie z Fundacją Urszuli Jaworskiej w ramach projektu promocji konsultacji społecznych w ochronie zdrowia pn. Pacjenci Decydują (finansowany z grantów szwajcarskich).

Z kolei 84% respondentów uważa, że NFZ powinien zwracać koszty leczenia bez tworzenia dodatkowych barier administracyjnych i ograniczania budżetu, jakim w danym roku dysponuje płatnik na zwrot pacjentom kosztów leczenia za granicą.

Czytaj: Pacjenci o dyrektywie transgranicznej: rząd nas dyskryminuje

Słowem, tam gdzie rząd w przepisach nie wprowadził barier, czyli w przypadku zabiegów trwających jeden dzień, pacjenci korzystają z dobrodziejstw dyrektywy. Tam, gdzie w grę wchodzi dłuższe i bardziej kosztowne leczenie, pojawiają się przeszkody.

Wygrywa troska o budżet
W przypadku każdego leczenia szpitalnego, które trwa powyżej 1 doby, niezbędne jest uzyskanie uprzedniej zgody dyrektora OW NFZ na leczenie za granicą.

Nie jest łatwo sporządzić wniosek w tej sprawie i skompletować wymagane dokumenty. Konieczność leczenia za granicą musi uzasadnić lekarz specjalista ubezpieczenia zdrowotnego, który posiada umowę z NFZ lub pracuje w placówce kontraktującej z Funduszem. Tymczasem na przyjęcie w poradni przyszpitalnej trzeba czekać kilka miesięcy. To tłumaczy małą liczbę wniosków ws. zdrowotnych wyjazdów do innych krajów.

Biurokratyczne bariery miały chronić budżet NFZ przed nadmiernymi wydatkami. Założono, że roczny limit na zwrot kosztów leczenia za granicą w ramach dyrektywy ma wynosić ok. 1 mld zł, przy czym w myśl ustawy, po wyczerpaniu limitu na dany rok wypłata zostaje zawieszona do końca roku, a pacjent otrzymuje zwrot kosztów do końca stycznia kolejnego roku.

Jak informuje NFZ, od momentu wejście w życie przepisów implementujących postanowienia dyrektywy transgranicznej, tj. od 15 listopada ubiegłego roku do 27 marca 2015 roku wpłynęło 777 wniosków na łączną kwotę 4 203 940,54 zł.

Są więc pieniądze na leczenie w krajach UE. Ale są też bariery uniemożliwiające skorzystanie z nich. W przypadku leczenia szpitalnego, które trwa powyżej jednej doby i wymaga zgody Funduszu, pacjenci nie są w stanie ich pokonać. Budżet wyznacza granice.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum