Rzeszów: dziecko z USA miało gorączkę, matka szukała pomocy w czterech placówkach

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 10 marca 2020 15:01

Mama 14-miesięcznego chłopca z USA, która przebywała z nim w Rzeszowie, skarży się na olbrzymie problemy z otrzymaniem pomocy medycznej. Gdy dziecko zaczęło gorączkować, bliscy krążyli po kilku placówkach, by zostało przebadane.

Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Chłopiec miał 39 stopni gorączki, a temperatury nie udało się zbić od kilku godzin. Jak relacjonuje ojciec dziecka, z czterech placówek matkę odesłano "z kwitkiem". Zaznacza, że rodzina na co dzień mieszka w USA, dlatego syn nie ma w Polsce wyrobionego numeru PESEL i nie jest ubezpieczony. "I to dlatego wszędzie tłumaczono, że lekarz nie może go przyjąć" - mówi. Również niemożliwa była wizyta prywatna.

"Podczas rozmowy z mamą dziecka nie był obecny żaden lekarz. Z informacji, które otrzymałem od pań pielęgniarek, wynika, że ci państwo pytali o komercyjną wizytę, nie przedstawiając, co dzieje się z dzieckiem. To dlatego pielęgniarki przekazały, że nie oferujemy takich wizyt, ponieważ jesteśmy publiczną placówką. (...) Rozmawiałem z tatą chłopca i zaoferowałem mu pomoc. Dziecko zostało przebadane przez naszego lekarza pediatrę. Sytuacja jest opanowana, ale dziecko zostanie poddane kontroli w trybie ambulatoryjnym" - mówi Grzegorz Materna, dyrektor ZOZ nr 1 w Rzeszowie, do którego należy Szpital Miejski.

Rafał Śliż, rzecznik podkarpackiego oddziału NFZ, przypomina, że osoby, które nie mają ubezpieczenia zdrowotnego w NFZ, nie mogą liczyć na planowane leczenie w placówkach publicznych. "Natomiast w przypadkach, gdy wystąpi zagrożenie życia pacjenta, lekarz będzie ratował osobę w ciężkim stanie, nawet gdy nie jest ubezpieczony - tym bardziej, kiedy podejrzewa się u niego zakażenie koronawirusem" - mówi cytowany przez Gazetę Wyborczą.

Więcej: wyborcza.pl

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum