Refundacja in vitro: najpierw dobry system

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 27 listopada 2008 19:35

Zdaniem prof. Waldemara Kuczyńskiego z Centrum Leczenia Niepłodności Małżeńskiej w Białymstoku zapowiedziana przez premiera Donalda Tuska częściowa refundacja leczenia niepłodności metodą in vitro, to dobra deklaracja świadcząca o wrażliwości na problem społeczny i o rozsądku. Plany te wymagają jednak przygotowań.

W ramach tego systemu powinny być m.in. powołane instytucje odpowiedzialne za wdrożenie przepisów prawa, którego na razie nie ma. Ważne jest także przeprowadzenie akredytacji ośrodków oraz licencjonowanie procedur, stworzenie krajowego rejestru wykonywanych zabiegów, zapewnienie możliwości szkolenia oraz egzekwowania systemów zapewnienia jakości.

- Nikomu nie udało się zrobić tego w czasie krótszym niż 3 lata. Bez tego systemu oraz sprawnego monitorowania liczby procedur, skuteczności leczenia, liczby i rodzaju powikłań nie ma możliwości oszacowania kosztów, a co za tym idzie możliwości państwa w zakresie refundacji leczenia. Tak więc refundacja kosztów leczenia metodą zapłodnienia pozaustrojowego powinna być końcowym efektem wdrożenia prawa do praktyki klinicznej - ocenia prof. Kuczyński.

Wskazuje, że dobrym rozwiązaniem byłoby tymczasowe wsparcie finansowe leczonych pacjentów w formie programu rządowego czy ministerialnego. Pozwoliłoby to na rozpoznanie sytuacji i przygotowanie systemu refundacyjnego, który wymaga zarówno logistyki, jak i infrastruktury.

- Wprowadzenie precyzyjnego prawa dotyczącego medycyny rozrodu jest podstawowym warunkiem dla uporządkowania rynku usług medycznych w tym zakresie - uważa profesor. Przyznaje, że wymaga to decyzji politycznej i powołania krajowego centrum do spraw medycyny rozrodu na kształt innych organizacji tego typu, np. Krajowego Centrum Bankowania Tkanek i Komórek.

- Nie wyobrażam sobie realizacji przepisów prawa krajowego, zgodnego co do zakresu z przepisami Dyrektyw UE, bez takiej instytucji. Oprócz zadań już wymienionych należy pamiętać o konieczności stworzenia systemów zabezpieczenia komórek rozrodczych i zarodków na wypadek zdarzeń niepożądanych, pozyskiwania, wymiany oraz raportowania danych dla potrzeb upoważnionych instytucji w kraju i zagranicą, współpracy z zagranicznymi organizacjami dla ustalania wspólnych przedsięwzięć jak np: jednolitego systemu znakowania komórek i zarodków pozostających w zasobach banków. To i tak tylko czubek góry lodowej - powiedział prof. Waldemar Kuczyński.

Polskie Towarzystwo Ginekologiczne od lat podkreśla, że w Polsce nie ma kompleksowych i pewnych danych na temat niepłodności. Nie wiadomo też, ile i jakich procedur leczniczych wykonuje się w kraju i z jaką skutecznością. Dotyczy to również leczenia bezdzietności metodą zapłodnienia pozaustrojowego.

Dane do PTG składa regularnie jedynie 10-12 najlepszych ośrodków w kraju. Zabiegi przeprowadza natomiast ok. 55-60 podmiotów, nad którymi nie ma kontroli, bo nie ma dotychczas takich możliwości prawnych. Niektóre ośrodki nawet nie prowadzą zabiegów, a wysyłają swoje pacjentki za granicę. Z danych klinik składających raporty wynika, że że w tych ośrodkach wykonuje się 5-7 tys. cykli leczenia rocznie. Kuczyński ocenia, że potrzeby w tym zakresie w Polsce są na poziomie 10-12,5 tys. cykli.

- W warunkach refundacji prawdopodobnie przez pierwszy okres zapotrzebowanie byłoby większe o około 30 proc. z racji na ograniczenie dostępności w ubiegłych latach - uważa profesor.

Podkreśla też, że refundacja zwiększyłaby liczbę wykonywanych zabiegów, ale i tak Polska nie osiągnęłaby takiego poziomu jaki jest w tej chwili w innych krajach. Główne przyczyny ograniczeń to światopogląd i fakt, że metoda nie jest powszechnie akceptowana przez pacjentów.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum