Polski turysta ma zapłacić 105 tys. dolarów za pobyt w meksykańskim szpitalu

Autor: Jacek Janik/Rynek Zdrowia • • 11 lutego 2016 05:50

Krótki materiał w TVN 24 o turyście, który pojechał na odpoczynek do Meksyku, tam doznał udaru i wylądował w szpitalu, zrobił na widzach szokujące wrażenie. Nie z powodu udaru. Na miejscu udzielono poszkodowanemu fachowej pomocy. Szok wywołał rachunek, jaki wystawił Polakowi tamtejszy szpital za tygodniowy pobyt i opiekę - 105 tys. dolarów.

Polski turysta ma zapłacić 105 tys. dolarów za pobyt w meksykańskim szpitalu. Fot. Fotolia

Stanisław Nowicki, wybierając się na wycieczkę do odległego Meksyku, nie sądził, że może znaleźć się w tak tragicznej sytuacji zdrowotnej i finansowej. Gdy kupował wycieczkę, nie zdecydował się na dodatkowe ubezpieczenia - podobnie jak wiele innych osób. Urlop dużo kosztuje, a przecież dodatkowe ubezpieczenie to dodatkowy wydatek - kalkulował.

Jak powiedział portalowi rynekzdrowia.pl Ireneusz Gołąbek, rzecznik prasowy TUI, jednej z największych agencji turystycznych o międzynarodowym zasięgu, polskie prawo narzuca zarejestrowanym w naszym kraju operatorom obowiązkowe ubezpieczenie wykupującym wycieczki czy urlopy - są one wliczone w ich cenę. Nie jest to standardem w wielu krajach.

Obowiązkowe ubezpieczenie ma jednak ograniczony wymiar. Obejmuje zwykłą wizytę u lekarza, pomoc ambulatoryjną czy nieszczęśliwy wypadek. Nie ma mowy jednak o ubezpieczeniu od kosztów hospitalizacji czy specjalistycznego transportu medycznego do kraju. O tym jak duży i kosztowny to problem przekonał się pan Stanisław.

Kto wykupi turystę?
Pacjent w meksykańskim szpitalu przebywa nadal. Kwota, jaką należy uiścić za jego tygodniową hospitalizację i specjalistyczny transport do Polski opiewa już na ponad 800 tys. złotych. I niestety, z każdym dniem rośnie.

Portal rynekzdrowia.pl zwrócił się z pytaniem do polskiej ambasady w Meksyku, w jaki sposób można pomóc turyście. Andrzej Lisowski, Konsul Rzeczpospolitej z Ambasady w Meksyku, tłumaczy:

- Najlepsze i najtańsze, również sugerowane przez lekarza prowadzącego pacjenta rozwiązanie, to sanitarny transport lotniczy do Polski. Ambasada pomaga logistycznie, kontaktuje się ze szpitalem i rodziną. Może zapłacić rachunek, ale pod warunkiem, że jego równowartość zostanie wpłacona na konto MSZ.

Konsul dodaje, że kontaktował się już w tej sprawie z MZ i NFZ. - Okazało się, że nie ma możliwości opłacenia takiego wydatku z budżetu państwa. Sytuacja jest patowa, koszty rosną, a przeniesienie do szpitala publicznego jest bardzo ryzykowne z uwagi na panujące tam warunki i brak podstawowej aparatury. Byłem w takich szpitalach - istny horror - ocenia Andrzej Lisowski.

- Ci państwo wyobrażali sobie, że konsul wszystko może, że dysponuje ludźmi, helikopterem, a przede wszystkim nieograniczonymi środkami finansowymi. Wręcz żądali, abym zapłacił rachunek za szpital w wysokości 108 tys. dolarów lub skredytował ten wydatek oraz przeniósł teścia do tańszego szpitala. Chciałbym znaleźć jakieś rozwiązanie, ale po rozmowie z MZ i NFZ nie mam na to żadnego pomysłu - przyznaje konsul.

Magdalena Szefernaker z Biura Komunikacji Społecznej NFZ wyjaśnia, że Meksyk nie należy do państw członkowskich UE lub EFTA, dlatego też nie jest możliwe korzystanie ze świadczeń na podstawie EKUZ.

- Wyjeżdżając do państw trzecich, znajdujących się poza terytorium UE/EFTA, warto zaopatrzyć się w polisę ubezpieczeniową wykupioną u prywatnego ubezpieczyciela, na mocy której, w razie konieczności, pokryte zostaną koszty otrzymanych w danym państwie świadczeń zdrowotnych - doradza.

W kwestii ewentualnego transportu chorego NFZ wyjaśnia, że w przypadku krajów ”trzecich” - spoza UE i EFTA - Fundusz nie ma prawnej możliwości wydania zgody na transport (to dotyczy pana Stanisława).

MZ też rozkłada ręce. ”Minister zdrowia, działając w ramach przyznanych uprawnień, również nie ma podstaw prawnych do sfinansowania całości lub części kosztów leczenia polskiego obywatela poza granicami kraju. Takiej możliwości nie przewidują ani przepisy” - poinformowała nas Milena Kruszewska, rzecznik ministra zdrowia.

Tymczasem rodzina pana Stanisława oświadczyła przed telewizyjnymi kamerami, że nie dysponuje astronomiczną kwotą 800 tys. zł. Córka przebywającego w Meksyku pacjenta uważa, że w sprowadzeniu jej ojca do Polski powinno pomóc Ministerstwo Zdrowia.

Mądry Polak przed szkodą
Jak przekonuje podróżniczka Luiza Jakubiak, dziennikarka portalu Rynek Aptek i Rynek Zdrowia, polscy turyści często bywają niefrasobliwi.

- Kupując ubezpieczenie warto sprawdzić, co zawiera pakiet podstawowy. Najczęściej bowiem wykluczone z niego są koszty leczenia powstałe w wyniku aktywności związanych z uprawianiem sportów (np. nurkowanie, jazda na nartach, wspinaczka górska) - mówi.

- Drugim elementem, na który należy zwrócić uwagę jest to, że zazwyczaj ubezpieczenie podstawowe nie obejmuje kosztów leczenia choroby przewlekłej. To jest szczególnie ważne w przypadku osób starszych, obarczonych na ogół przynajmniej jedną chorobą przewlekłą. Do tego mogą dochodzić problemy związane z długim lotem, zmianą stref klimatycznych, zmianą czasu i odmiennymi, skrajnymi warunkami atmosferycznymi, jak temperatura i wilgotność powietrza - dodaje.

Warto też zdawać sobie sprawę z różnic między państwami, jeśli chodzi o koszty leczenia. Ubezpieczenie najtańsze, które pokrywa wydatki do określonej wysokości, może nie wystarczyć na opiekę medyczną świadczoną w niektórych krajach.

Podróżniczka doradza także sprawdzenie przed wyjazdem sytuacji epidemiologicznej w regionie, do którego się udajemy i zaszczepienie się przed chorobami zakaźnymi, jeśli takie szczepienia są dostępne. Warto również zaopatrzyć się w podstawowe leki (przeciwgorączkowe, przeciwbólowe) i bezwzględnie zadbać o zapas leku, jeśli chorujemy przewlekle.

Nie zaszkodzi też, gdy zrobimy ksero recepty na leki, które przyjmujemy, najlepiej z nazwami międzynarodowymi preparatów. To na wypadek, gdyby była konieczność uzupełnienia zapasu, np. w efekcie kradzieży bagażu z lekami.

Ponadto, szczególnie przy wyjazdach indywidualnych, przed podróżą trzeba upewnić się czy nasz telefon ma włączony roaming oraz czy nie będzie problemu z zasięgiem, bo wtedy pozbawiamy się możliwości szybkiego zawiadomienia ubezpieczyciela o zdarzeniu. Warto również sprawdzić numer alarmowy, bowiem nie wszystkie kraje wdrożyły numer 112 do połączeń alarmowych.

Nie wydał stu zł, wyda setki tysięcy
Ireneusz Gołąbek przyznaje, że polscy turyści bywają lekkomyślni. Uznają, że skoro jadą tylko na 7 czy 10 dni, to nic przez ten czas stać się im nie może. Z wyliczeń TUI wynika, że 60 proc. klientów ogranicza się do ubezpieczenia podstawowego, wliczonego w cenę wycieczki. W przypadku tych, którzy korzystają z ofert last minute, aż 80 proc. klientów wybiera to rozwiązanie.

- Gdyby ten turysta, który jest teraz w Meksyku, rozszerzył swoje ubezpieczenie o dodatkowe opcje, co kosztowałoby go około stu złotych, miałby gwarancję pokrycia kosztów do 200 tys. euro. To rozwiązałoby kwestię odpłatności za pobyt w szpitalu i transport do Polski. Co dalej z nim będzie? Powiem szczerze - nie wiem. My, jako tour operatorzy nic nie możemy zrobić w takich sytuacjach. Jako ”osoby trzecie” nie mamy dostępu do żadnych informacji, nikt nam ich nie udzieli - podkreśla Gołąbek.

W 2014 roku 18 proc. Polaków wypoczywało poza granicami kraju (dane CBOS), a w tym roku wyjazdy planuje jeszcze więcej. Może warto się zastanowić czy nie wydać jeszcze stu zł na dodatkowe ubezpieczenie?

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum