Dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne "wyleczą" naszą ochronę zdrowia?

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 22 lipca 2011 06:20

Polski rynek usług medycznych należy do najszybciej rozwijających się w UE: wydatki na leczenie rosną tu w tempie 6,1 proc. rocznie. Zdaniem ekspertów upowszechnienie prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych przyniosłoby znaczącą poprawę jakości i rozwiązałoby wiele problemów ochrony zdrowia, ale Polacy do dodatkowych ubezpieczeń odnoszą się z dystansem.

- Wraz z bogaceniem się społeczeństwa, wydatki Polaków na usługi medyczne będą rosły. System opieki zdrowotnej także będzie potrzebował prywatnych środków, m.in. ze względu na coraz wyższe koszty leczenia starzejącego się społeczeństwa oraz nowe, kosztowne technologie medyczne - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Szymon Goc, ekspert firmy doradczej Deloitte Polska.

I dodaje, że prywatne wydatki na opiekę medyczna stanowią obecnie 1/3 wszystkich środków przeznaczanych w Polsce na zdrowie. W 2009 r. abonamenty stanowiły niewiele ponad 1 proc., a ubezpieczenia zdrowotne około 0,1 proc. ogółu wydatków na leczenie. Pozostałe koszty, ponoszone bezpośrednio przez pacjentów, to wydatki na leki i gotówkowe opłaty za usługi.

- Polska należy do krajów, w których nakłady na opiekę zdrowotną będą wzrastały w największym tempie. Obecne średnie wydatki na osobę w krajach Europy Zachodniej wynoszą blisko 2200 euro i przewyższają dwukrotnie nakłady w Polsce. Oznacza to jednak, że polski rynek usług medycznych ma duży potencjał wzrostu - podkreśla nasz rozmówca.

Negatywnie oceniamy ochronę zdrowia, ale...
Z najnowszych badań CBOS wynika, że trzy czwarte Polaków nie jest zadowolonych z działania publicznej ochrony zdrowia, a osób negatywnie ją oceniających przybywa z każdym rokiem.

- Skoro ocen negatywnych jest tak wiele, a zarazem jesteśmy coraz zamożniejsi, część pacjentów może stać się beneficjentami prywatnych usług zdrowotnych. Wprawdzie niewielu Polaków stać na operacje w prywatnych klinikach, ale diagnostyka i zabiegi ambulatoryjne cieszą się coraz większym powodzeniem - mówi nam Ilona Gierczyk, ekspert Deloitte.

Tymczasem z badań opinii publicznej wynika, że tylko 1/5 Polaków deklaruje gotowość przeznaczenia 50 zł miesięcznie na zakup dodatkowej polisy zdrowotnej. Sondaż przeprowadzony dla Money.pl pokazuje natomiast, że 82 proc. naszych rodaków nie korzysta z takich ubezpieczeń, ani z abonamentów medycznych.  A to oznacza, że nasze społeczeństwo cechuje mała skłonność do ubezpieczeń dodatkowych.

- Rynek indywidualnych pacjentów wykupujących ubezpieczenia nie jest jednak, z finansowego punktu widzenia, najważniejszy. Zgodnie z dostępnymi analizami nie będzie on duży. Towarzystwa ubezpieczeniowe liczą przede wszystkim na napływ do systemu pracodawców, którzy obecnie wykupują pakiety medyczne dla pracowników - wyjaśnia Adam Kozierkiewicz, ekspert rynku medycznego.

Najlepiej rokują szpitale
- Największy potencjał na rynku dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych tkwi w segmencie szpitalnym. Obecnie pozostaje on domeną sektora publicznego i tylko niewielki odsetek wpływów - 3 proc, co daje kwotę 358 mln zł - pochodzi z prywatnych kieszeni. A to bardzo ubezpieczeniowy kierunek, bo mało kto jest obecnie w stanie zapłacić za hospitalizację lub operację z własnej kieszeni - mówi Szymon Goc.

Zdaniem eksperta rozwój rynku jest w dużej mierze uzależniony od pojawienia się dużego  koordynatora, który będzie w stanie zintegrować stronę podażową i zapewnić masową dystrybucję. Taką rolę mogłaby spełnić firma ubezpieczeniowa. Koszty wejścia na rynek byłyby jednak olbrzymie i wiązałyby się ze stworzeniem sieci szpitalnej, nawet w oparciu o istniejącą bazę.

Szymon Goc zaznacza, że konieczne będzie uwzględnienie interesów wielu stron: decydentów politycznych, szpitali i ich właścicieli oraz samych pacjentów. Paradoksalnie, na zmianie systemu mogą skorzystać wszyscy. Szpitale, ponieważ znajdą dodatkowe źródło finansowania i zyskają nowe możliwości rozwoju. Budżet państwa, ponieważ zostanie odciążony z tytułu wydatków na opiekę medyczną. Pacjenci, ponieważ niezależnie od tego, czy posiadają dodatkowe ubezpieczenie czy nie, będą mogli szybciej skorzystać ze świadczeń medycznych.

Tempo wzrostu znaczenia prywatnej opieki zdrowotnej zależy jednak, zdaniem ekspertów, od regulacji prawnych w tym zakresie. Według Magdaleny Buckiej, konsultanta do rynku medycznego Frost & Sullivan, konieczna jest całościowa wizja funkcjonowania prywatnej ochrony zdrowia oraz konkretne rozwiązania systemowe.

Ustawa jeszcze w 2011 r.?
W marcu 2011 r. Ministerstwo Zdrowia zaprezentowało nowy projekt ustawy o dodatkowym ubezpieczeniu zdrowotnym.

W przekonaniu Agnieszki Skoniecznej i Moniki Stefańczyk, analityków firmy badawczej PMR i autorek raportu "Rynek prywatnej opieki zdrowotnej w Polsce 2011. Prognozy rozwoju na lata 2011-2013", zaproponowane w projekcie rozwiązania nie pozwolą jednak, wbrew oczekiwaniom, na przeprowadzenie efektywnej reformy systemu i nie dadzą bodźca do rozwoju dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych. Ich zdaniem, głównym celem ustawy jest bowiem w pierwszej kolejności zabezpieczenie praw pacjentów korzystających ze świadczeń medycznych w ramach publicznego systemu ochrony zdrowia, a dopiero później stworzenie ram prawnych dla funkcjonowania dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych.

Jak zauważają we wspomnianym raporcie, projekt ustawy spotkał się z krytyką wszystkich właściwie środowisk. Przedstawiciele prywatnych firm medycznych uznali za dyskryminujące zapisy mówiące, że ulga podatkowa będzie przysługiwała wyłącznie na dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne, które będą również mogły być finansowane z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Projekt negatywnie ocenili także: Polska Izba Ubezpieczeń, Pracodawcy RP, Naczelna Rada Lekarska i Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy.

Podstawowe założenie projektu Ministerstwa Zdrowia, mówiące o wprowadzeniu ulg podatkowych na zakup dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, wobec sprzeciwu Ministerstwa Finansów nie będzie również możliwe do realizacji w ciągu najbliższych kilku lat. MF argumentuje, że Polska znajduje się obecnie w procedurze nadmiernego deficytu i nie może wprowadzać nowych zwolnień i ulg obniżających dochody budżetu. Najwcześniej będzie to możliwe w 2013 r.

- Ministerstwo Zdrowia odeszło również na razie od planów, które znalazły się w projekcie ustawy z lipca 2008 r., zgodnie z nimi miała nastąpić decentralizacja i demonopolizacja NFZ oraz dopuszczenie od 2012 r. prywatnych ubezpieczycieli do konkurencji z publicznym płatnikiem na równych zasadach - piszą w raporcie analitycy PMR.

Zarobią ubezpieczyciele?
- Nowa regulacja sprawi, że pracodawcy będą mieli silną motywację do kupowania pakietów medycznych nie w placówkach medycznych, ale w firmach ubezpieczeniowych, które będą przecież musiały na takich usługach zarobić. Oznacza to, że ceny pakietów medycznych wzrosną - mówi Adam Kozierkiewicz, ekspert rynku medycznego,

Adam Kozierkiewicz zaznacza, że obecnie nie ma ograniczeń w sprzedawaniu przez szpitale usług zdrowotnych firmom ubezpieczeniowym (poza wynikającymi z kontraktów z NFZ).

- Zmiana, jaka się pojawia w propozycji rządowej, to ograniczenie możliwości nabywania usług przez firmy ubezpieczeniowe w placówkach posiadających kontrakty z Funduszem. Aby móc współpracować z towarzystwem ubezpieczeniowym lecznice muszą zrealizować minimum 90 proc. kontraktu zawartego z publicznym płatnikiem - wyjaśnia nasz rozmówca.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum