Dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne - powrót tematu. Ministerstwo zaprasza ekspertów

Autor: Daniel Kuropaś/Rynek Zdrowia • • 17 maja 2013 06:23

Ministerstwo Zdrowia po raz kolejny rozpoczyna prace nad projektem ustawy o dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, co zdaniem przedstawicieli branży ubezpieczeniowej jest bardzo dobrą informacją dla wszystkich zainteresowanych poziomem opieki medycznej w Polsce.

Dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne - powrót tematu. Ministerstwo zaprasza ekspertów

Ruchy pozorne czy rzeczywista chęć systemowej reformy? Może się okazać, że to spowolnienie gospodarcze wymusi na resorcie konkretne zmiany, w tym ustawowe wsparcie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych.

- Niestety od wielu lat ochrona zdrowia w Polsce znajduje się w kryzysie, o czym świadczą np. deficyt budżetu NFZ w 2012 roku w wysokości 1,5 mld zł oraz długie kolejki do lekarzy specjalistów - wylicza Jan Grzegorz Prądzyński, prezes zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Stąd potrzeba wypracowania nowych rozwiązań i przemyślanych reform, które zapewnią dodatkowy strumień pieniędzy do systemu ochrony zdrowia.

- Naturalnym i efektywnym rozwiązaniem, sprawdzonym na całym świecie, są dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne - przekonuje prezes PIU.

Dlatego PIU razem z firmą konsultingową Ernst&Young przygotowała raport "Rola i funkcja dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych we współczesnych systemach ochrony zdrowia - analiza i rekomendacje dla Polski".

Ubezpieczenia dziś
W jakim miejscu jesteśmy obecnie, jeśli chodzi o rynek ubezpieczeń zdrowotnych?

- Ten rynek nie odgrywa jak na razie większego znaczenia w naszym kraju. Oczywiście są firmy, które oferują prywatne ubezpieczenia zdrowotne, ale ich skala i tempo rozwoju pozostawiają wiele do życzenia - ocenia prezes Prądzyński.

Składka przypisana brutto wzrosła co prawda w 2012 roku o 19,5 proc. w porównaniu do 2011 roku, ale to z niskich wartości: od 293 do 364 mln zł. Nieznacznie też (o 3,14 proc.) wzrosła liczba ubezpieczonych w tym okresie - z 730 do 754 tys. osób.

- Wyniki te pokazują przede wszystkim, jak bardzo brakuje w naszym kraju regulacji prawnych, które by wzmocniły ten rynek, z korzyścią dla wszystkich - komentuje prezes Prądzyński.

Presja wydatkowa
Jak wskazuje raport, już obecnie system ochrony zdrowia znajduje się w bardzo trudnej sytuacji, a oprócz tego będzie musiał zmierzyć się z perspektywą wysokiego wzrostu wydatków na leczenie, na który wpływ mają trzy kluczowe czynniki.

Pierwszy z nich wynika z systematycznego starzenia się polskiego społeczeństwa. Liczba osób w wieku powyżej 65 lat wzrośnie z 5,1 mln w 2010 r. (13 proc. populacji) do 11,3 mln w 2060 roku (ponad 34 proc. populacji).

- Obecnie na jedną osobę powyżej 65 lat przypada 5 osób w wieku produkcyjnym, w roku 2060 ta proporcja drastycznie się zmieni. Na jedną osobę w wieku powyżej 65 lat będzie przypadało 1,5 osoby w wieku produkcyjnym - wylicza Adam Perz, menedżer z Ernst&Young.

Co więcej, według NFZ średnioroczny koszt leczenia osób w wieku przed 65 rokiem życia wynosi około 1,2 tys. zł i rośnie drastycznie dla osób po 65 roku życia do 3,4 tys. zł

Kolejny czynnik odnosi się do dochodów społeczeństwa, które niestety rosną wolniej niż wydatki na leczenie. W latach 1990-2010 roczny PKB w cenach bieżących w Polsce wzrósł 23-krotnie. W tym samym okresie nominalne wydatki na zdrowie wzrosły aż 34-krotnie.

- W rezultacie relacja wydatków na zdrowie do PKB Polski wzrosła od 1990 roku z 4,8 proc. do 7 proc. w 2010 roku - opisuje Adam Perz.

Trzeci czynnik dotyczy natomiast stałego zwiększania zakresu leczonych schorzeń oraz pojawiania się nowych technologii, wykorzystywanych w medycynie

Skąd wziąć 40 mld?
W rezultacie zgodnie z prognozami Komisji Europejskiej, wszystkie wymienione wyżej czynniki doprowadzą do wzrostu zapotrzebowania na świadczenia zdrowotne finansowane ze środków publicznych o 2,6 proc. PKB (ok. 41 mld zł) do 2060 roku.

Obecnie w Polsce, podobnie jak w zdecydowanej większości krajów europejskich, głównym źródłem finansowania wydatków związanych z ochroną zdrowia są środki publiczne (około 2/3, natomiast 1/3 bezpośrednio z kieszeni pacjenta).

- Ale żeby zwiększyć w przyszłości finansowanie świadczeń zdrowotnych z tego sektora, należałoby podnieść podatki lub inne obciążenia fiskalne. Oczywiście nie jest to społecznie akceptowalne, a ponadto niekorzystne w sytuacji spowolnienia gospodarczego i konsolidacji fiskalnej, więc nie jest aktualnie prawdopodobne w całej Europie, także w Polsce - wyjaśnia menedżer z Ernst&Young.

- Widać więc wyraźnie, że aby sprostać rosnącym potrzebom dotyczącym finansowania świadczeń zdrowotnych w przyszłości, trzeba będzie je oprzeć na sektorze prywatnym - przekonuje Adam Perz.

Nieuregulowany rynek
Jak obecnie sektor prywatny finansuje ochronę zdrowia w Polsce? 85 proc. wydatków prywatnych na ochronę zdrowia to jednorazowe wydatki bezpośrednie pacjentów, out of pocket. Inne kraje europejskie w zdecydowanie większym stopniu finansują się z ubezpieczeń prywatnych.

- Czy taka struktura wydatków w Polsce jest korzystna? Nie, ponieważ naraża polskiego pacjenta na spore ryzyko. Wydatki jednorazowe mają to do siebie, że często zdarza się tak, iż przekraczają one możliwości finansowe pacjenta -  wyjaśnia Adam Perz.

Co jest powodem takiej struktury wydatków prywatnych w Polsce?

- Jednym z głównych powodów jest to, że w Polsce wciąż mamy do czynienia z regulacjami, które ograniczają skuteczny rozwój dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych  - mówi przedstawiciel firmy konsultingowej.

Z dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych (wliczając to także osoby, które używają abonamentów medycznych) korzysta jedynie 3,5 proc. Polaków. W innych krajach europejskich ubezpieczenia zdrowotne są zdecydowanie bardziej popularne.

Jakie ubezpieczenia?
- Oczywiście są one najbardziej popularne w krajach, gdzie dominują ubezpieczenia komplementarne, czyli pokrywające finansowanie tych świadczeń zdrowotnych, które nie są gwarantowane w systemie bazowym i nie płaci za nie płatnik publiczny - opisuje Adam Perz.

Istnieją jednak przypadki krajów, gdzie dominują ubezpieczenia suplementarne (czyli tak jak w Polsce występujące "obok" systemu bazowego, gwarantującego teoretycznie wszystko) i które są zdecydowanie bardziej popularne niż w Polsce. Np. w Wielkiej Brytanii, gdzie 12 proc. populacji korzysta z takiego ubezpieczenia, w Hiszpanii -18 proc., Niemczech - 20 proc.. Sztandarowym przykładem jest Irlandia, gdzie co drugi obywatel korzysta z suplementarnego ubezpieczenia zdrowotnego.

- Występuje charakterystyczna zależność: im system bazowy będzie mniej wydolny, tym Polacy będą bardziej zainteresowani nabywaniem suplementarnych dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych - konkluduje menedżer Ernst&Young.

Jego zdaniem warto też podkreślić, że zmiany regulacyjne będą korzystne z dwóch powodów. Po pierwsze zmienią strukturę wydatków prywatnych, czyli wydatki jednorazowe zostaną zastąpione zinstytucjonalizowanymi, związanymi z ubezpieczeniami. Po drugie wzrosną ogólnie wydatki prywatne na ochronę zdrowia i będzie to efektywne źródło, dzięki któremu będzie można sfinansować rosnące zapotrzebowanie na świadczenia zdrowotne w przyszłości.

Co i kogo finansujemy?
Jak przypomina Dorota Fal, doradca zarządu PIU, Ministerstwo Zdrowia znów zadeklarowało powrót do rozmów. Ogłosiło, że w najbliższym czasie rozpoczyna pracę nad dodatkowymi ubezpieczeniami zdrowotnymi i chce wsparcia ekspertów branży. Warto więc odpowiedzieć sobie na podstawowe pytania.

- Czy stać nas na finansowanie wszystkim wszystkiego w 100 procentach? Od dawna wiemy, że jest to fikcja, po prostu niemożliwe. Stworzenie warunków, które umożliwią masowy rozwój dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych jest niewątpliwie koniecznością - podkreśla Fal, ekspert ubezpieczeń zdrowotnych i ochrony zdrowia.

Jej zdaniem należy pamiętać też, że długoterminowo stabilność systemu opieki zdrowotnej jest uzależniona również od urealnienia koszyka świadczeń gwarantowanych. - Dobrze byłoby, gdyby płatnik publiczny obiecywał i gwarantował to, na co go stać - mówi.

Z kolei to od ustawodawcy będzie zależało, jak przyjazne dla całego społeczeństwa będą dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne.

- W wielu krajach w Europie stosowane są rozwiązania, które z jednej strony zapobiegają wykluczeniu osób starszych czy o gorszym stanie zdrowia, a z drugiej gwarantują masowość systemu. Kluczowe jest, aby powstały rozsądne regulacje, dobre dla każdej ze stron - podsumowuje Dorota Fal.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum