Telemedycyna. Nie sprowadzajmy jej tylko do teleporady - apelują eksperci

Autor: Wojciech Kuta • Źródło: Rynek Zdrowia02 lipca 2021 06:00

Telemedycyna sięga po coraz bardziej złożone technologie. Dlatego nie należy jej sprowadzać wyłącznie do udzielanych telefonicznie porad - apelują eksperci.

Telemedycyna to coś znacznie więcej niż teleporada; FOT. Shutterstock
  • Jednym z osiągnięć polskiej telemedycyny, docenianym już w innych krajach, jest telerehabilitacja hybrydowa stosowana u pacjentów z niewydolnością serca
  • W USA dzięki oprogramowaniu na urządzenia mobilne, pacjenci z chorobami oczu są monitorowani dwa razy w tygodniu
  • Pierwsze międzynarodowe rekomendacje kardiologów dotyczące skuteczności telemonitoringu urządzeń wszczepialnych u pacjentów z arytmią serca pochodzą z 2008 r.
  • Dzisiaj ta telemedyczna procedura ratuje życie wielu pacjentów, czego dowodzą badania w USA, które objęły aż 130 tys. osób

- O telemedycynie mówimy wówczas, gdy dochodzi do przesłania danych z wykorzystaniem technologii teleinformatycznych, a ten transfer następuje w celu poprawienia stanu zdrowia - taką definicję telemedycyny przytoczył Karol Poznański, partner zarządzający w SEC Newgate CEE, który prowadził sesję dotyczącą rozwiązań telemedycznych stosowanych przez lekarzy różnych specjalności, w ramach VI Kongresu Wyzwań Zdrowotnych*.

Eksperci zwracają uwagę, że telemedycyna sięga po coraz bardziej złożone technologie, łącznie z narzędziami sztucznej inteligencji. Dlatego nie należy sprowadzać telemedycyny wyłącznie do udzielanych telefonicznie porad.

Kardiologiczna telerehabilitacja hybrydowa

Jednym z osiągnięć polskiej telemedycyny, docenianym już w innych krajach, jest telerehabilitacja hybrydowa stosowana, między innymi u pacjentów z niewydolnością serca. - Telerehabilitacja, którą prowadzimy w naszym Instytucie jest procedurą kompleksową, zawierającą także elementy teleopieki. Procedura ta została już włączona do postępowania z chorymi kardiologicznymi w naszym kraju - zaznacza dr Ewa Piotrowicz, kierownik Centrum Telekardiologii Narodowego Instytutu Kardiologii w Warszawie.

- Telerehabilitacja kardiologiczna jest realizowana w domu pacjenta w formie nadzorowanego treningu, czyli pod kontrolą telemedyczną - dodaje specjalistka. Wskazuje, że telerehabilitacja jest procedurą hybrydową. - To znaczy, że obejmuje część realizowaną w szpitalu lub w warunkach ambulatoryjnych, natomiast jej drugi etap prowadzony jest w domu pacjenta pod nadzorem telemedycznym - tłumaczy dr Piotrowicz.

Część szpitalno-ambulatoryjna trwa 1-2 tygodnie. - W tym czasie wykonywane są liczne badania i testy czynnościowe, prowadzona jest także edukacja pacjenta dotycząca, m.in. elementów treningu fizycznego oraz profilaktyki. W części domowej pacjent, wyposażony wcześniej w odpowiedni sprzęt, realizuje wcześniej wyuczony trening, oczywiście pod nadzorem centrum telemonitorującego - zaznacza ekspertka.

Ta nowoczesna metoda rehabilitacji pacjentów kardiologicznych, opracowana przez polskich naukowców (w konsorcjum, którego liderem był Narodowy Instytut Kardiologii w Warszawie) w ramach projektu TELEREH-HF została wyróżniona przez Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne oraz inne światowe organizacje. Procedura jest już dostępna dla pacjentów i finansowana przez NFZ.

Telerehabilitacja kardiologiczna jest przykładem efektywnej prewencji wtórnej, m.in. pacjentów z niewydolnością serca, z chorobą wieńcową oraz po przebytych zawałach serca.

Czego nauczyła nas pandemia

Z kolei Joanna Dróżdż-Gradzikiewicz, wiceprezes Comarch Healthcare wskazuje na możliwości zastosowania telemedycyny także we wczesnym zapobieganiu chorobom, czyli w prewencji pierwotnej i profilaktyce.

- Wierzymy, że za sprawą doświadczeń pandemicznych nastąpi znaczne przyspieszenie wdrażania procedur telemedycznych do powszechnego zastosowania w Polsce. Pamiętać jednak należy, że telemedycyna nigdy nie zastąpi świadczeń stacjonarnych i bezpośrednich wizyt w gabinecie lekarskim - zastrzega Joanna Dróżdż-Gradzikiewicz, która jest lekarzem rodzinnym.

- Rozwiązania telemedyczne, które w Comarch Healthcare z powodzeniem stosujemy już od kilkunastu lat, są natomiast wsparciem dla systemu ochrony zdrowia, stanowiąc jeden z elementów opieki nad pacjentami - dodaje.

Przypomina, że jednym z poważniejszych skutków pandemii jest tzw. dług zdrowotny. - Nie identyfikujemy pacjentów z grup ryzyka różnych chorób, co jest dziś ogromnym wyzwaniem dla systemu. Zachęcanie Polaków do korzystania z badań profilaktycznych otwiera dużą przestrzeń dla telemedycyny - podkreśla.

- Zmobilizowanie pacjentów, aby korzystając z prostych aplikacji przekazywali swoje parametry medyczne, pozwoliłoby „wyłapywać” osoby szczególnie narażone na poszczególne schorzenia. To tylko jedno z rozwiązań, którego szerokie zastosowanie bez wątpienia przyspieszyłoby odrabianie wspomnianego długu zdrowotnego - dodaje prezes Dróżdż-Gradzikiewicz.

Telemedycyna w angiologii

- W zakresie rozwiązań telemedycznych w angiologii, stoimy na dwóch nogach. Jedna z nich nie łączy się z pośpiechem dotyczącym stanu zdrowia pacjenta. Natomiast w drugiej ten pośpiech jest bezwzględnie wskazany. Mam na myśli kończyny dolne. W Polsce jest już ok. 250 tys. pacjentów zagrożonych perspektywą amputacji jednej z tych kończyn - informuje prof. Aleksander Sieroń, konsultant krajowy w dziedzinie angiologii, konsultant w Katedrze i Oddziale Klinicznym Chorób Wewnętrznych, Angiologii i Medycyny Fizykalnej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Dodaje: - W angiologii telemedycyna jest bardzo przydatna. Zdjęcia widocznych zmian w kończynach, nawet zrobione przez pacjenta i przesłane lekarzowi smartfonem, pozwalają specjaliście na ocenę, czy dotychczasowa terapia przynosi oczekiwane efekty, bez konieczności każdorazowej wizyty w placówce medycznej.

- To bardzo ważne, ponieważ chorzy, m.in. ze stopą cukrzycową, miażdżycą z wrzodzeniem podudzi, czy pacjenci z żylną chorobą zakrzepowo-zatorową to zwykle osoby w starszym wieku, dla których dojazd do lekarza jest sporym wyzwaniem ze względu ma znaczne odległości. W Polsce jest tylko ok. 250 angiologów, z których praktykuje 150. Są województwa, w których nie ma ani jednego specjalisty w tej dziedzinie - podaje konsultant krajowy w dziedzinie angiologii.

- Między innymi dlatego zabiegamy o to, aby - podobnie jak w kardiologii - także wybrane świadczenia w teleangiologii były rozliczane przez NFZ - podsumuje prof. Aleksander Sieroń.

USA: zdalny monitoring okulistyczny

W jaki sposób narzędzia telemedyczne są wykorzystywane w okulistyce? Na to pytanie odpowiada prof. Katarzyna Michalska-Małecka z Kliniki Okulistyki Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego im. K. Gibińskiego SUM w Katowicach.

- Pierwsze zastosowania telemedycyny w okulistyce sięgają 2002 roku. Były to badania na odległość przeprowadzone w Paryżu. Wykonano wtedy kilkadziesiąt tysięcy zdjęć dna oka, które technicy wysłali do okulistów. Na tej podstawie u 1/3 badanych pacjentów rozpoznano retinopatię cukrzycową - opowiada prof. Katarzyna Michalska-Małecka.

Zwraca uwagę, że procedury telemedyczne w okulistyce najbardziej zaawansowane są w Stanach Zjednoczonych. - Dzięki oprogramowaniu na urządzenia mobilne, pacjenci z chorobami oczu są monitorowani nawet dwa razy w tygodniu. Między innymi w takich chorobach, jak AMD (zwyrodnienie plamki związane z wiekiem) taki telemonitoring ma istotne znaczenie, ponieważ społeczeństwa krajów rozwiniętych starzeją się bardzo szybko. Tym samym rośnie ryzyko występowania AMD - choroby siatkówki, upośledzającej widzenie. Nieleczone w porę AMD prowadzi do tzw. ślepoty centralnej - podkreśla specjalistka.

Kluczowe, w możliwie wczesnym wychwyceniu pacjentów narażonych na AMD i objęciu ich odpowiednią terapią, są badania przesiewowe wśród osób po 60. roku życia. W takim screeningu bardzo pomocna okazuje się telemedycyna.

W tym kontekście prof. Katarzyna Michalska-Małecka mówi o jednym z pierwszych w Polsce rozwiązaniu telemedycznym w okulistyce. To system SMPT (elektroniczny system monitorowania programów lekowych) służący, m.in. do kwalifikacji pacjentów do programu lekowego w leczeniu wysiękowej postaci AMD.

- W ramach tego narzędzia wykonujemy, między innymi zdjęcia dna oka oraz badania optyczne, a następnie - poprzez system SMPT - przekazujemy te materiały do zespołu koordynującego, który podejmuje ostateczną decyzję, czy pacjent może zostać włączony do programu lekowego - wyjaśnia okulistka.

Wymiana EDM sprzyja rozwojowi telemedycyny

Szpitale w Polsce stosują systemy informatyczne kilku dostawców, a każdy organ założycielski danej placówki prowadzi własną politykę zakupową. Czy w takich warunkach możliwa jest standaryzacja dotycząca danych, m.in. wykorzystywanych w rozwiązaniach telemedycznych?

Odpowiadając na to pytanie Łukasz Borzęcki, dyrektor rozwoju produktów CompuGroup Medical Polska zaznacza, że możliwość kupowania przez szpitale rozwiązań teleinformatycznych od różnych dostawców jest oznaką zdrowej, konkurencyjnej sytuacji na rynku.

Jednak, jak zauważa, od około dwóch lat w polskich szpitalach wdrażane są kolejne e-usługi, które ujednolicają rynek tego rodzaju rozwiązań. - Najpierw wprowadzono e-zwolnienia, następnie e-receptę, a teraz wdrażane są e-skierowania, wchodzi też obowiązkowa elektroniczna dokumentacja medyczna (EDM) i jej wymiana między placówkami - wylicza.

- Dzięki temu, że powstała wspólna krajowa platforma P1, szpitalne systemy informatyczne klasy HIS potrafią ze sobą „rozmawiać”, a za sprawą obowiązkowej wymiany EDM lekarz będzie mógł zapoznać się z dokumentacją medyczną wytworzoną w innej placówce - mówi Łukasz Borzęcki.

Eksperci są zgodni co do tego, że powszechna wymiana e-dokumentacji między placówkami będzie sprzyjać rozwojowi telemedycyny w Polsce.

Telemonitoring urządzeń wszczepialnych

Już teraz jednak są obszary - jak, między innymi wspomniana telerehabilitacja kardiologiczna czy system SMPT - w których telemedycyna jest nie tylko bardzo zaawansowana technologicznie, ale niesie też ze sobą wymierne korzyści dla pacjentów i systemu ochrony zdrowia.

Dotyczy to np. telemonitoringu urządzeń wszczepianych pacjentom kardiologicznym. - Są to, między innymi defibrylatory mające za zadanie wykrycie arytmii, jej przerwanie, a tym samym uratowanie życia pacjenta - opisuje prof. Oskar Kowalski, prorektor ds. kształcenia podyplomowego i ustawicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, kierownik Pracowni Elektrofizjologii i Stymulacji Serca Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Przypomina, że od wielu lat, także w naszym kraju, te urządzenia mogą być i są dodatkowo zaopatrywane w przystawkę, która dane o jego pracy transmituje do komputerowego serwera.

Są liczne korzyści, nie ma refundacji

- Przystawka transmituje też wskaźniki dotyczące stanu pacjenta. Dane z telemonitoringu urządzeń wszczepialnych są odbierane przez lekarzy w ośrodku monitorującym pacjenta. Dzięki temu bardzo szybko dowiadujemy się, że pacjent ma arytmię lub np., że uszkodziła się elektroda w urządzeniu - tłumaczy kardiolog.

Taki zaawansowany telemonitoring istotnie zwiększa bezpieczeństwo chorego: - Standardowo wizyty pacjentów z wszczepialnymi urządzeniami odbywają się co pół roku. Natomiast dzięki telemonitoringowi możemy kontrolować chorego praktycznie z dnia na dzień. Przyspieszenie analizy danych jest więc niebywałe, dzięki czemu wizyty w ośrodku - jeśli nie są konieczne - można umawiać rzadziej. W ten sposób zyskujemy w poradniach miejsca dla wizyt pilnych - wyjaśnia specjalista.

Pierwsze pozytywne międzynarodowe rekomendacje kardiologów dotyczące telemonitoringu urządzeń wszczepialnych pochodzą z 2008 roku. Eksperci podkreślają, że ta metoda zdecydowanie poprawia rokowania i ratuje życie pacjentów, o czym świadczą, m.in. szerokie badania w USA, które objęły aż 130 tys. chorych.

- Niestety, w Polsce telemonitoring urządzeń wszczepialnych nadal nie jest refundowany. Nasz szpital nadzoruje tą procedurą już 2 tys. pacjentów, ale bez finansowania z NFZ nie będziemy w stanie zwiększyć tej liczby - podsumowuje prof. Oskar Kowalski.

* Wszystkie wypowiedzi zanotowano podczas sesji „Oblicza telemedycyny” w ramach VI Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 14-16 czerwca 2021 r.).

Zobacz retransmisję sesji:
HCC 2021: oblicza telemedycyny

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum