Kontrola czasu pracy w szpitalach, czyli chip w drżącej ręce

Systemy elektronicznego monitorowania czasu pracy wchodzą do szpitali. Dla jednych to jedynie techniczna nowinka, która pozwala rzetelnie, co do złotówki i minuty, rozliczać się z wykonanych obowiązków. Inni twierdzą, że to diabelski wynalazek służący złej sprawie: inwigiluje, szpieguje, podważa wzajemne zaufanie pracodawcy do pracownika i pracownika do pracodawcy.

Fachowcy oceniają, że elektroniczne systemy kontroli czasu pracy mogą funkcjonować w 20-, nawet 30 proc. polskich szpitali i dodają, że będzie ich coraz więcej, a ponadto będą coraz bardziej wymyślne. Ale przyznają też, że generalnie dyscyplina pracy w szpitalach, z myślą o której montuje się te urządzenia, poprawiła się.

- Czasy się zmieniły. Dziesięć lat temu lekarz przychodził na ósmą, o dziewiątej szedł do przychodni, wracał o pierwszej na dyżur w szpitalu. Tego już nie ma. Nie trzeba już dyscyplinować lekarzy, tak jak kiedyś bywało - zauważa Artur Puszko, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Nowym Sączu.

Ufaj i sprawdzaj

A jednak dwa i pół roku temu wprowadził system elektronicznych czytników obejmujący pracowników kontraktowych, z którymi szpital ma zawarte kontrakty godzinowe. Dzięki systemowi łatwo rozliczyć ich czas pracy.

Z początku kontraktowi kręcili nosami, zaś etatowcy przyglądali się nowince z uwagą. Od przyszłego roku szpital w Nowym Sączu wprowadzi system elektronicznego monitorowania obejmujący wszystkich pracowników. Jak przyjmą to rozwiązanie etatowcy?

- Myślę, że nie będzie większych problemów. Zresztą karty chipowe są coraz popularniejsze. Taka jest tendencja i nie da się jej odwrócić. Docelowo chodzi o coś więcej, niż tylko o sprawdzanie, czy ktoś jest w pracy. Cel to stworzenie tzw. kartoteki wędrującej, czyli systemu dającego wiedzę na temat tego, kto się skontaktował z lekarzem, jakie leki zostały mu przepisane, jakie było rozpoznanie itp. Byłoby to dopełnienie elektronicznej wędrówki pacjenta i lekarza - mówi nam dyrektor Puszko.

W technicznych innowacjach Szpital Specjalistyczny w Nowym Sączu jest w krajowej czołówce.

- Karty wsuwane do czytników są skojarzone z liniami papilarnymi, by zidentyfikować, że dana karta przypisana jest konkretnej osobie. Chodzi o potwierdzenie, że to konkretna osoba włożyła kartę do czytnika i dlatego musi ona jeszcze przyłożyć swój palec. Nie jest zatem możliwa sytuacja, że jedna osoba loguje więcej kart - wyjaśnia Puszko.

Podkreśla przy tym z naciskiem, że to rozwiązanie nie narusza ustawy o ochronie danych osobowych, gdyż linie papilarne służą do identyfikacji karty, którą dysponuje jedynie pracownik.

Rejestracja biometryczna - jeszcze nie czas

W Szpitalu Specjalistycznym w Dąbrowie Górniczej właśnie system rejestracji biometrycznej wzbudził największy opór personelu.

- Dlatego ten element nie jest obecnie wykorzystywany, funkcjonuje jedynie cześć systemu oparta na karcie chipowej bez konieczności przykładania palca do czytnika identyfikującego linie papilarne - tłumaczy p.o. dyrektora Zbigniew Grzywnowicz i ubolewa, że prawo nie nadąża za rozwiązaniami technicznymi.

- Gdy zmienią się przepisy, wprowadzimy rejestrację biometryczną - deklaruje. Wyjaśnia też, że nie chodzi jedynie o rejestrowanie czasu pracy.

- W szpitalach jest wiele miejsc, do których dostęp powinien być ewidencjonowany i ograniczony. Na przykład blok operacyjny, sterylizacja, oddziały zakaźne itd. Dlatego system rejestracji biometrycznej sprawdziłby się znakomicie - uważa Zbigniew Grzywnowicz, który kilkakrotnie powtarza, że w żadnym razie nie chodzi o szpiegowanie personelu.

System montowany w dobrej wierze

Obawy jednak istnieją; realne, wydumane… - nieważne. Istotne jest to, że dobre intencje nie zawsze skutecznie zabezpieczają przed nadużyciami. Zwracał na ten problem uwagę w Głosie Wielkopolskim profesor Roman Kubicki, filozof i etyk z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu przy okazji dyskusji, jaka rozgorzała, kiedy wprowadzono karty magnetyczne w Ginekologiczno-Położniczym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Filozof zaznaczył, że czasu pracy powinno się przestrzegać. W czasie, kiedy trzeba być w szpitalu, nie można dorabiać w innych miejscach.

Ale przekonywał jednocześnie, że karty to nie najlepsza metoda: - Szukałbym innych sposobów dyscyplinowania lekarzy, bo ten jest dla nich upokarzający. Może wystarczyłaby zwykła rozmowa. Jeśli nie odniosłaby skutku, wtedy można myśleć o konsekwencjach. Nikt na siłę nie musi być lekarzem - powiedział filozof.

W Ginekologiczno-Położniczym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu system elektronicznej rejestracji obecności wprowadzono w połowie ubiegłego roku. Innowacja nie wywołała protestów - twierdzi Lesław Ciesiółka, rzecznik prasowy szpitala.

- Czytniki są przy głównych ciągach komunikacyjnych szpitala. Rejestrują czas wyjścia i przyjścia. Mają też odpowiedni przycisk do rejestrowania wyjść służbowych - tłumaczy Ciesiółka.

Zdaniem rzecznika, systemu nie da się oszukać, gdyż oprócz czytników kart magnetycznych są jeszcze kamery, a więc przypadki odbijania kart za nieobecnych w pracy pracowników, nie wchodzą w rachubę.

- System spełnia swoje zadania. Ludzie się przyzwyczaili. W końcu to nic nowego. Nikomu korona z głowy nie spadnie, jeśli odbije kartę. Dyrektor też to robi - zapewnia nas Ciesiółka.

Nie ma dyskusji o chipie

Ciesiółka jest orędownikiem systemu. Dyskutował prywatnie z Kubickim o zaletach i wadach metody monitorowania czasu pracy. Pozostali przy swoich zdaniach.

Wydaje się, że publicznych dyskusji na ten temat z udziałem etyków, prawników, specjalistów od organizacji i zarządzania, informatyków i pracowników ochrony zdrowia jest stanowczo za mało. W każdym razie postęp techniczny znacznie wyprzedził zarówno rozwiązania prawne, jak i ogólną, interdyscyplinarną refleksję nad konsekwencjami wdrażania systemów informatycznych.

A pojawiają się przecież realne problemy, jak choćby konflikt b. już dyrektora Szpitala Specjalistycznego w Pile z załogą na tle m.in. wprowadzenia zmiany czasu pracy lekarzy, rejestrowanego za pomocą elektronicznej karty chipowej.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER SERWISU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.