E-recepta w praktyce: jeszcze długo będziemy dostawać również papierowe

Autor: Daniel Kuropaś/Rynek Zdrowia • • 21 stycznia 2020 05:55

Od 8 stycznia br. większość recept powinna być wystawiana w postaci elektronicznej. Ministerstwo Zdrowia ogłosiło sukces, ale opinie środowiska lekarskiego są podzielone. Na pewno jednak jeszcze sporo wody w Wiśle upłynie, zanim stosowanie e-recepty w gabinetach lekarskich będzie powszechne.

Część korzyści systemowych pojawi się w momencie, kiedy bardzo dużo ludzi zacznie korzystać z rozwiązań e-zdrowia. Na to potrzeba jeszcze czasu. Fot. archiwum RZ

Jaką mamy skalę wdrożenia nowych przepisów? Po pierwsze, jak na przełomie roku informował CSIOZ, blisko 65 proc. placówek medycznych i blisko 60 proc. lekarzy było podłączonych do systemu e-zdrowie (P1).

Obowiązkowo, ale bez sankcji
- Aktualnie 90 101 lekarzy wystawia elektroniczna receptę z 14 955 placówek medycznych - przekazywała z kolei 17 stycznia br. Rynkowi Zdrowia Monika Dębkowska z Ministerstwa Zdrowia.

Dodawała, że liczba ta wzrasta każdego dnia, gdyż do systemu e-zdrowie (P1) podłączają się kolejne podmioty.

- W systemie mamy już ponad 71 milionów wystawionych e-recept, z czego dzienny rekord liczby wystawionych e-recept to ponad 2 mln. Liczba wystawionych recept po 8 stycznia br. (w tym papierowych i elektronicznych) wynosi 13 767 944 z czego wystawionych w nowej formie jest 7 738 108 - wyliczała.

Z danych MZ wynika więc, że połowa wszystkich lekarzy (50 proc.) wystawia recepty elektronicznie. E-recepty stanowią ponad połowę (ok. 56 proc.) na ogólną liczbę wystawianych recept.

Kolejna kwestia: od 8 stycznia br. mamy formalnie obowiązek wystawiania e-recept, ale znaczny odsetek placówek nie jest do tego zdolny, bo nie jest podłączony do systemu e-zdrowie. Sankcje finansowe dla placówek medycznych za brak podłączenia do P1 mają obowiązywać dopiero od lipca 2020 r. Obowiązek obowiązkiem, ale tak naprawdę wdrożenie e-recepty jest w istocie jeszcze fakultatywne.

W nowy system jest wpisanych jeszcze kilka wyjątków, które umożliwiają wystawienie tradycyjnej, papierowej recepty. Pierwsza i zasadnicza okoliczność, która usprawiedliwia taką postać recepty to brak dostępu do systemu e-zdrowie, co może mieć związek m.in. z awarią systemu lub systemu gabinetowego czy brakiem dostępu do internetu.

- Inne wyjątki dotyczą recept transgranicznych, recept w ramach tzw. importu docelowego, recept pro auctore i pro familiae, i recept dla osób o nieustalonej tożsamości - wyliczył Andrzej Cisło, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

System działa, ale są problemy z programami gabinetowymi
Jak wejście w życie nowego systemu i wypisywanie recept elektronicznych wygląda w praktyce? Generalna opinia jest pozytywna, lekarze zgłaszają jednak pewne niedomagania techniczne.

- Wszystko działa. Nie miałem żadnego problemu z komunikacją od 8 stycznia br., czyli odkąd e-recepta stała się obowiązkowa - ocenił Tomasz Zieliński, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie oraz wiceprezes Polskiej Izby Informatyki Medycznej.

- Mamy doniesienia, że czasami ten system się zawiesza - czy tak będzie dalej, tego nie wiemy, nie mamy miarodajnych informacji. Na szczęście lekarz może dalej wystawić receptę papierową - dodał Andrzej Cisło.

- W mojej ocenie to wygląda nie najgorzej po pierwszym tygodniu. System działa lepiej niż działał przed 8 stycznia, generuje się około 2 mln recept dzienne, z tego ok. 80 proc. to recepty wystawiane w peozetach. Funkcjonuje to zupełnie nieźle i do tej pory w formie elektronicznej udaje mi się wypisywać 98-99 proc. recept - skomentował z kolei Michał Sutkowski, rzecznik Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

Natomiast lekarka z warszawskiej przychodni POZ w rozmowie Rynkiem Zdrowia stwierdziła, że zdania jej kolegów i koleżanek - także specjalistów medycyny rodzinnej z innych placówek - na temat e-recepty są podzielone. Część uważa, że wszystko działa dobrze i wystawia im się recepty szybciej niż przedtem, część narzeka, że traci więcej czasu. Wszystko zależy od rodzaju programu i tego, czy jest przyjazny dla użytkownika.

Jej przychodnia stosuje np. program gabinetowy, który wymaga wyboru leku z listy (niekiedy pod dziwnymi skrótami), ale ten refundowany często jest na samym końcu. To zresztą niewielki problem wobec tego, że na tej liście nie ma niektórych leków albo materiałów (np. opatrunkowych), wtedy trzeba wypisać tradycyjną receptę. Lekarka nie znalazła także w swoim programie możliwości wystawiania tzw. leków recepturowych, czyli robionych w aptece na podstawie składników określonych przez lekarza na recepcie.

Pretekst do przejścia na emeryturę?
Jak podkreśliła, ważne że przez pół roku możliwe będzie jeszcze wystawianie papierowej e-recepty bez sankcji dla lekarzy, którzy nie korzystają z systemu. W jej przychodni dwie starsze lekarki już zapowiedziały, że się nie nauczą tej nowości i przejdą na emeryturę (to nawet nie są czasem problemy z elastycznością czy brakiem doświadczenia z komputerami, ale po prostu ze zdrowiem, słabym wzrokiem itd.).

Możemy więc spodziewać się pewnego tąpnięcia w POZ-ach w połowie roku, bo przepisy dotyczące sanckji w przypadku niedopełnienia obowiązku podłączenia się świadczeniodawców do systemu teleinformatycznego mają zacząć obowiązywać po 1 lipca 2020 r. Kara może być wtedy nakładana również na lekarzy, którzy nie wypisują recept elektronicznych, choć mają udostępnioną możliwość wejścia do systemu.

- Część lekarzy, którzy mogą odejść już na zasłużoną emeryturę, będzie miała dodatkową przesłankę do tego, żeby to zrobić - potwierdził wiceprezes Cisło.

Jak dodał, jest grupa lekarzy, którzy są po prostu nieprzygotowani do wystawiania e-recept, ale część nie ma też ochoty na siłę naginać się do rzeczywistości elektronicznej. - W tym momencie musimy im zapewnić odpowiednie warunki do pracy, z nadzieją, że stopniowo spodoba im się elektronizacja i w nią wejdą.

- Kłopot w tym, że nasze systemy gabinetowe nie są często takie ergonomiczne. One powstały raczej wyjściowo jako programy sprawozdawcze. Tzn. dobrze realizowały rozliczenia z NFZ, ale tam nie ma presji czasu, trzy kliknięcia więcej raz na miesiąc to nie problem, ale kiedy przyjmujemy np. kilkudziesięciu pacjentów i wystawiamy wiele recept, to dodatkowe trzy kliknięcia to już kilkaset kliknięć, a to zabiera czas - wyjaśniał Tomasz Zieliński.

Dla młodszych, przyzwyczajonych do używania komputera, to mniejszy problem. Natomiast pozostałych to zniechęca.

- Średnia wieku kadry lekarskiej w Polsce jest bardzo wysoka i w momencie kiedy mówiono o obligatoryjności recepty elektronicznej to jedna trzecia lekarzy po 70 r.ż. zapowiadała, że odejdzie, więc możemy w ten sposób stracić trochę kadry - zwrócił uwagę dr. Michał Sutkowski.

Lekarze wystawiają, apteki odsyłają
Praktycy wskazują także na inny problem techniczny, który objawia się już na kolejnym etapie realizacji e-recepty.

- Ministerstwo Zdrowia przez miesiące podbijało bębenek, informując ile to tysięcy recept elektronicznych dziennie wystawiono, albo ile milionów łącznie itd. Tymczasem okazało się, że środowisko farmaceutyczne podawało, że spora część z tych recept ma wewnętrzny błąd, czyli niezgodność warstwy graficznej z elektroniczną - wskazał Andrzej Cisło

W związku z tym ministerstwo oświadczyło, że te niezgodności nie mogą być powodem do niewydania leku.

- Ale z tego powodu farmaceuci muszą więcej rzeczy uzupełnić w dokumencie realizacji recepty. To na pewno spowolnia kolejkę do okienka w aptece - dodał wiceprezes NRL.

Jak przypomniał Michał Sutkowski, zdarza się, że w gabinecie lekarskim recepta przechodzi, platforma P1 ją przyjmuje, natomiast w aptece nie można wczytać kodu paskowego. W takiej sytuacji lekarz oczywiście wystawia jeszcze raz receptę, ale - jak podkreślił rzecznik KLRwP - apteka nie powinna pacjenta odsyłać z powrotem do gabinetu, tylko może zrealizować receptę na podstawie innego czterocyfrowego kodu, który znajduje się na wydruku oraz peselu.

Edukacja potrzebna od zaraz
Jak w tym wszystkim odnajdują się pacjenci? - Pacjenci nie rozumieją i nie wiedzą o tym systemie nic. Dlatego większość z nas uzbroiła się w różnego rodzaju broszurki, specjalne informacje dla pacjenta jak zalogować się, jak stworzyć profil zaufany, jak tym profilem zaufanym przejść na stronę pacjent.gov.pl, jak zaktualizować sobie Internetowe Konto Pacjenta itd. Pacjenci pytają, ale my naprawdę nie jesteśmy od informowania i uczenia w gabinecie, kiedy za drzwiami czekają inni chorzy - opisał Michał Sutkowski.

Co prawda jest możliwość zawierania umów z NFZ na promowanie IKP w przychodniach, ale dopiero 15 stycznia Centrala NFZ opublikowała zarządzenie dot. zawierania umów o potwierdzanie w imieniu Funduszu profilu zaufanego np. w przychodniach. Wszystkie te elementy wspierania pacjentów w przechodzeniu do cyfrowego świata w ochronie zdrowia są na bardzo wczesnym etapie.

- Kłopot polega na tym, że jak pacjent nie ma aktualnego IKP, to muszę i tak tę elektroniczną receptę wydrukować, więc po naszej stronie nic się nie zmieniło, bo w 99 proc. przypadków trzeba drukować. A zatem po naszej stronie nie ma mniej pracy, powiedziałbym że jest nawet więcej - ocenił dr Sutkowski.

Do aktywowania IKP potrzebne jest posiadanie profilu zaufanego, potwierdzającego tożsamość obywatela w systemach administracji. Według informacji ze stycznia 2020 r. posiada go 4,7 mln Polaków.

- Mamy około milion Internetowych Kont Pacjenta, więc jeszcze ponad 3,5 mln ludzi może sobie je w bardzo prosty sposób uruchomić - zauważył Tomasz Zieliński.

Elektronicznie i analogowo
Niestety ten system, w wersji z IKP, nie będzie przeznaczony dla wszystkich i nie od razu.

- Na pewno nie będzie dla kilku mln ludzi którzy nie mają smartfona, nie mają poczty elektronicznej, a ja takich ludzi też leczę, i oni mówią, że sobie nie kupią smartfona, nie założą maila. Nie muszą oczywiście, ale dla tych starszych ludzi powinno być jak najwięcej takich ułatwień - przekonywał Michał Sutkowski.

Jak dodawał, niby jest elektronicznie, ale też papierowo. Bardzo długo tak jeszcze będzie, a część pacjentów nie przejdzie nigdy do nowego systemu. Doskonale wiadomo, że w krajach europejskich w których e-zdrowie wdrożono już dawno, wydruki w dalszym ciągu istnieją.

Korzyści z e-recept są niezaprzeczalne: oszczędność czasu, mniejsza biurokracja, lepsza kontrola procesu leczenia (np. ograniczanie niepożądanych interakcji), mniejsze kolejki, większa elastyczność - możliwość wykupienia leków w różnych aptekach lub częściowej realizacji e-recepty, większa wygoda i mniejsze ryzyko błędu, łatwiejsza dostępność, większe bezpieczeństwo itd.

- Można wypisać receptę na rok, skonsultować się z lekarzem z Rzeszowa, a mieszkać w Szczecinie i dostać receptę online - także plusy oczywiście są - wyliczał rzecznik KLRwP.

Ale część korzyści systemowych pojawi się w momencie, kiedy bardzo dużo ludzi zacznie korzystać z tego systemu (np. możliwość lepszego gospodarowania lekami). Z kolei np. wyłapywanie interakcji lekowych, czy lepsza kontrola procesu leczenia to rzeczy odległe na razie. Po pierwsze wejście w system pacjenta jest możliwe tylko za jego zgodą. Po drugie na razie jest tam mała historia choroby, te dane się będą dopiero tworzyły. Nie będzie więc danych sprzed 5-10 lat, istotnych z punktu widzenia lekarza.

Mimo całej rewolucji informatycznej i wdrożenia nowego narzędzia te stare historie choroby w pożółkłych zeszytach będą w dalszym ciągu na wagę złota, stanowiąc podstawę dokumentacji medycznej.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum